Mam zgubny zwyczaj czytania kilku książek jednocześnie. Czasem są to tak skrajne pozycje, że ciężko mi płynnie przemieszczać się między tymi światami. Jedna bywa wrogiem drugiej, muszą walczyć o uwagę i skrawki mojego czasu… czasu, gdy siedzę zawinięta w koc w rogu kanapy, a nad moją głową unosi się strumień bladożółtego światła. Czasu ciszy i kubka z parującą herbatą. Niekiedy jakaś książka wpada w pętlę bycia odsuwaną, na pewno czuje się wtedy tą najgorszą spośród leżących na stosiku małego stolika obok kanapy. Z niejasnych dla mnie przyczyn uciekam przed nią właśnie… trochę jak zakochany unika tej, do której rwie się serce, by tego nie zauważyła. By nie zdradzić kotłujących się emocji. Zatem wbrew mniemaniu nie musi być najgorszą wcale, wręcz przeciwnie… fascynuje, uwodzi, przeraża i zmusza do myślenia o rzeczach, których wcześniej w naszej głowie nie było.

Czytaj dalej

               Się ma dziecko, to się ma też cały pakiet jego kolegów i koleżanek z przedszkola wraz z ich rodzicami i rodzicielskimi poglądami na wychowanie i wykształcenie. Tak tak, od tego nie uciekniesz matko słodkiego niemowlaka, którego wychowujesz, jak chcesz, a za uchem brzdęka ci jedynie mama i teściowa. Jak twoja pociecha rozpocznie życie społeczne w grupie rówieśniczej i nie będą to tylko dzieci twoich znajomych i przyjaciół, dobrze ci radzę, zapnij pasy i zamknij oczy. Ćwicz też oddechy, to ważne ;).

Czytaj dalej

 

 

Dzisiejsze popołudnie, szkolna biblioteka, ja i uczennica, która woli tu być, niż iść do domu.

– Proszę pani, mogę tu pobyć dopóki jest otwarte, posiedzieć?

– no oczywiście, co chcesz robić?

– zwyczajnie pobyć i pogadać.

(…)

– w domu pewnie już na ciebie czekają

– spokojnie, mama wie, że przesiaduję w bibliotece, trochę to dziwne, bo nigdy bym nie pomyślała, że tak będzie

– to takie nietypowe, że nastolatka po lekcjach lubi być w szkole

– no nietypowe, ale tu nie tylko ja bywam popołudniami przecież, spoko jest ta szkoła… w ogóle szkoda, że jej już nie będzie

– no wiesz, szkoła nadal będzie… ten budynek i w ogóle

– dobrze pani wie, że szkoła to nie budynek, tylko my, ludzie…. my i wy i wszystko, co tu się dzieje

Czytaj dalej

               Żyjemy w świecie sprzeczności… szczególnie ostatnio albo ja wcześniej tego nie zauważałam tak wyraźnie. Już samo obejrzenie serwisów informacyjnych na dwóch różnych stacjach może spowodować poczucie zagubienia. Niby te same informacje, a jakże inne.

Już zostawiam politykę, otrzepuje się z niemiłego wrażenia i pędzę w kierunku spraw społecznych. Spraw dotyczących nas wszystkich.

Wędrując po rozmaitych portalach trafiłam na gorącą dyskusję wokół spotu reklamowego tegorocznej poznańskiej Manify, której tym razem przyświeca hasło „Przeciw przemocy władzy!”. No właśnie, dlaczego ten krótki materiał budzi takie kontrowersje?

Czytaj dalej

              Tak bardzo dbacie o ochronę życia poczętego, zadbajcie o godne rozstanie rodziców z dzieckiem, które umarło w łonie matki. Bez względu na etap ciąży. Skoro człowiek jest człowiekiem od chwili zapłodnienia, to 13 tygodniowy posiadacz mikroskopijnego serca też nim jest. Rodzice nierzadko słyszeli bicie tego serca, widzieli migający punkcik na monitorze ultrasonografu. Była już karta ciąży, były plany i marzenia, była informacja dla rodziny i bliskich. Było szczęście, że urodzi się nowy człowiek. Niestety czasem bywa tak, że się nie urodzi.

               Wczoraj usłyszałam kolejną historię matki, która w państwowym, polskim szpitalu przeszła przez mękę, została upokorzona i potraktowana jak intruz… bo na oddziale patologii ciąży tak mało miejsc, a ona tu z jakimś wczesnym poronieniem przyjeżdża. Kolejna historia, bo są ich dziesiątki.

Nie wiem, dlaczego personel szpitali w tak charakterystyczny sposób (delikatnie powiedziane) traktuje kobiety w sytuacji utraty dziecka. Nie rozumiem też, dlaczego nie zmienicie kilku prostych rzeczy, żeby pomóc, ułatwić przejście tej okropnej procedury, oszczędzić złych wspomnień, wesprzeć.

Czytaj dalej

          No nieeee. Coś mnie wczoraj podkusiło i obejrzałam „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Ja…. ignorantka względem popularnych hitów. Nie widziałam, nie czytałam, słyszałam tylko achy i ochy zachwyconych pań wokół mnie. Teraz w kinach leci druga część, no to sobie myślę… coś w tym musi być.

Warunki sprzyjające, dziecko słodko śpi, mąż w towarzystwie paczki swoich przyjaciół zwanych „LM” uprawia nocny clubbing, zatem nie pęknie ze śmiechu, patrząc na taki dobór dzieła filmowego. Jest cudnie, ja w pachnącej piżamce, czerwone wino w pięknym szkle, lekkie światło gdzieniegdzie robi klimat, kocyk mięciutki jak obłoczek. Jest cudnie…dopóki nie zacznie się film.

Czytaj dalej

               Co jakiś czas naukowcy publikują rewelacje w postaci wyników wieloletnich badań i zapewniają nas, że mózg kobiety i mężczyzny ma pewne różnice i nie chodzi jedynie o jego wielkość. Różnice te są determinowane płcią, powtarzalne itd. Niedługo po takiej publikacji zawsze ukazuje się lawina kolejnych, które jej zaprzeczają… równie naukowych, opatrzonych nazwiskami utytułowanych neurobiologów, neurochirurgów i innych nieznanych mi zapewne specjalności.

Ja doktoryzować się w kwestii mózgownicy nie mam zamiaru, ja bym tylko chciała wiedzieć, czy naprawdę aż tak się różnimy? Czy naprawdę inaczej widzimy świat? Inaczej odczuwamy emocje?

Czytaj dalej

               Zacznę od tego, że mam już swoje lata i mam kilkunastoletni staż małżeński. Brata nigdy nie miałam, zatem w moim rodzinnym domu przewagę miały kobiety- 3 na jednego. Odkąd ja się urodziłam, mama nie pracowała, więc obserwowałam klasyczny model rodziny. Ścisły podział ról- tata pracuje (cholernie dużo), mama dba o dom i dzieci. Gotuje, sprząta, robi zakupy, chodzi na wywiadówki itd. Mój tata na rodzinnych imprezach typu wesele, pytany o to, do której chodzę klasy, miewał zakłopotaną minę. Ja go wtedy ratowałam szybką odpowiedzią. Pomimo tego miałyśmy z nim silną więź uczuciową i emocjonalną- potrafił przytulić, pocieszyć, wysłuchać, doradzić, uratować… jak źle się działo. Zatem mój rodzinny model wydawał mi się naturalny i dobry.

Czytaj dalej

„Tabletowe dzieci”, „Pokolenie Z”, „Pokolenie multitasking”, „Cicha generacja”- sporo tych nazw moglibyśmy wymienić, a wszystkie one określają generację ludzi urodzonych po 2000 roku, według innych klasyfikacji po roku 1995.

Jakie główne zarzuty wysuwa się pod adresem tychże? Może ujmę to inaczej- jakie są najczęściej wymieniane cechy charakterystyczne tego pokolenia?

Czytaj dalej