Jest wielka akcja społeczna- dzieci są przemęczone, program przeładowany, zadania domowe za długie i zbyt wymagające, lekcji za dużo, godziny nie takie i wiele innych. Z niektórymi z tych stwierdzeń trudno się nie zgodzić, znacie moje zdanie na temat tragedii podwójnego rocznika i nieetycznie późnych godzinach lekcji w niektórych szkołach ponadpodstawowych. Wiecie też, jeśli mnie czytacie dłużej, że nie jestem fanką czasochłonnych, trudnych zadań domowych, które potem gremialnie robi cała rodzina. Podstawy programowe są niezbyt przemyślane, dzieciom ładuje się do głów masę rzeczy zbędnych, zamiast położyć większy nacisk na kompetencje miękkie i społeczne- bo to największy deficyt obecnych cyber dzieciaków.

Czytaj dalej

      Jakiś czas temu popełniłam tekst zatytułowany „Rodzicu… przestań chodzić do szkoły za własne dziecko”, dziś uderzam w tym samym kierunku, ale idę dalej…. bo i Wy rodzice posuwacie się coraz dalej.

Co to jest stalking, każdy wie, że jest niszczącą siłą w świecie młodych i tych jeszcze młodszych, też wiadomo, ale że staje się coraz popularniejszym zjawiskiem wśród postaw rodzicielskich względem nauczycieli… o tym póki co jest cisza.

Czytaj dalej

               Drodzy rodzice, bo dziś do Was się zwracam, nie znajdziecie u mnie poradnika „wyprawkowego”, ale tego nikt z Was się chyba tu nie spodziewał. 😊 Nie ma u mnie sponsorowanych wpisów z linkami do konkretnych produktów, od których sprzedaży otrzymuję prowizję. Oczywiście nic złego w takich wpisach nie widzę i sama z nich wielokrotnie korzystam. Znajdziecie tu natomiast kilka punktów, które radzę każdemu rodzicowi młodszego dziecka wziąć pod uwagę, bo my nauczyciele czasem patrzymy na wasze Skarby i oczy przecieramy ze zdziwienia.

Nie jestem nauczycielem klas 1-3, ale w ubiegłym roku szkolnym miałam przyjemność ( a może jednak nie do końca 😉)dyżurować wielokrotnie, regularnie wśród uczniów klas pierwszych i drugich. Były to długie przerwy i uwierzcie mi, że w wielu dziecięcych radościach, ale i dramatach uczestniczyłam. Niektóre z owych nieszczęść to brawura i szaleństwo wieku dziecięcego, ale wiele z nich, to Wasza wina drodzy rodzice, a raczej waszych wyborów zakupowych.

Będę dosadna i konkretna, bo nie ma co się w takim temacie nadmiernie rozpisywać, a Wy czytajcie i nie obrażajcie się, bo i po co? 😉

Czytaj dalej

   Tak moi drodzy, nikt z nas tego nie chciał, ale postęp technologiczny ograniczył naszą prywatność w kontaktach z podopiecznymi do zera. Skąd taka śmiała teza? Naoglądałam się filmów fantastycznych?

No to patrz, czytaj! Poniżej dialog z matką jednego z uczniów, którego mam zaszczyt kształcić z zakresu literatury oraz tajników języka polskiego.

Czytaj dalej

               Mam wakacje, te wakacje, których mi zazdrościsz Polaku nie nauczycielu. Co robię? Spędziłam niesamowity czas (jeeeeee dwa tygodnie 😊) z siostrą i jej cudowną rodziną. A teraz nie umiem się nacieszyć czytaniem i oglądaniem dobrych filmów. Koleżanka poleciła mi też serial HBO, głośny, znany, szeroko komentowany o tytule „Opowieść Podręcznej”, po pierwszym sezonie sięgnęłam również po książkę, powieść Margaret Atwood, na której podstawie powstaje filmowe dzieło.

Czytaj dalej

               Powiem coś, co was ucieszy- dziś obsmaruję trochę i  własne, osobiste dziecko. Chciał, nie chciał jest ów siedmiolatek jednym z Nich. Kim są Oni?

Dzieci, dzieciaki, słodkie pociechy, maluchy, podrostki…zawsze byli, są i będą na całe szczęście, bo dzięki temu nasz gatunek jeszcze trwa. Żeby było lato, jesień i zima, musi być najpierw wiosna… młodość, szaleństwo i buta. 😊

Kochamy te nasze dzieci i gotowi jesteśmy łeb pod topór położyć, byle im było dobrze. Desperację nas rodziców obserwuję w pracy każdego dnia, a na drugiej szali jest… bezradność.

Dlaczego jesteśmy bezradni? Z czym zmaga się dzisiejszy nastolatek, kilkulatek i czemu my jesteśmy za grubą warstwą szkła? Kliniki psychiatryczne pękają w szwach, specjalistów jest za mało, a wszyscy pozostali mogą tylko patrzeć i próbować… coś zrobić.

Czytaj dalej

               Jest takie zjawisko jak… przeciążenie negatywne. U mnie ciężarkiem, które przechyliło szalę, jest obarczanie winą dyżurującego nauczyciela za śmierć dziecka, które zostało brutalnie zasztyletowane w szkole przez kolegę, działo się to na przerwie. Inne ciężarki na szali?

Przeglądam się w waszych oczach, w oku kamery wielkich stacji telewizyjnych, w nagłówkach gazet, w oczach ludzi, którzy mówią, piszą i krzyczą, i którzy tak bardzo mnie nienawidzą.

Od czasu strajku cały czas mam śmierdzące, posklejane włosy… waszymi wymiocinami, pomyjami, których całe litry lały się nam na głowę. Czuję ich zapach, gdy uczę wasze dzieci. Niby ta sama sala, te same zapatrzone we mnie oczy, te same emocje i kontakt z uczniami, ale inna ja. Coś tu jest bardziej lepkie, a w moim sercu…. mniej miłości do tego, co robię.

Czytaj dalej

 

      Tak sobie żyłam, uczyłam, pomagałam w wychowaniu, odbywałam dziennie dziesiątki rozmów z młodymi ludźmi, zawsze starałam się pracować dobrze i uczciwie. Jakimś szczęśliwym trafem mało na tej moje belferskiej drodze spotkałam rodzicielskich „hejterów”. Rodzice walczą o swoje dzieci i to jest naturalne, ja często otwierałam im oczy na realia wielkiej machiny, jaką jest szkoła. Instytucja niedoskonała, instytucja, która nigdy nie zastąpi poziomu uwagi i uważności rodziców, instytucja, która opiera się na procedurach i działa systemowo. Rodzic stara się zrozumieć i zaakceptować fakt, że jego ukochane dziecko jest wśród wielu, często musi walczyć o swoje miejsce, często jest narażone na stres…. bo tak jest w grupie społecznej. Szkoła to nie cieplarniane warunki, gdzie żaden chłód i silniejsze porywy wiatru nie zachwieją poczuciem wartości i bezpieczeństwa małej roślinki. Dać rodzicom taką świadomość i skłonić ich, by zaufali tej z pozoru bezdusznej instytucji i sile swojego dziecka…. to jedna z najtrudniejszych rzeczy w naszym zawodzie.

Czytaj dalej

Jutro może być STRAJK. Nikt nie wie, czy będzie, ale jest taka możliwość. Zachodzi zatem prawdopodobieństwo, że dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym, które nie zostają jeszcze same w domu, będą musiały mieć zorganizowaną opiekę. Ten fakt poruszył nasz kraj niczym tsunami szturmujące azjatyckie wybrzeże.

„Ja nie będę marnowała urlopu, żeby oni mogli sobie postrajkować”

„Skandal, kto się zajmie moim dzieckiem?”

„Z dzieckiem mam iść do pracy? A z jakiej racji”

„Zmarnowany dzień i dla mnie, i dla mojego syna”

Pominę już fakt, że czas, który można spędzić z własnym maluchem w domu, na spacerze (pogoda dopisuje), w lesie, na placu zabaw, czy w jakimkolwiek innym miejscu, rodzic nazywa „zmarnowanym czasem”. Też jestem matką i moment, gdy życie nas zatrzymuje…. dziecko chore, trzeba wziąć opiekę i zająć się nim w domu, nigdy nie postrzegam jako wielki problem i zmarnowany dzień, dwa czy nawet tydzień. Wypadam z rytmu w pracy, nie lubię tego, potem nadrabiam jak szalona, ale to czas, kiedy jestem z nim. Nie z własnej woli ani inicjatywy, ale to i tak bezcenne chwile.

Czytaj dalej

 

Nie lubię pikiet, strajków, wszelkich rewolucyjnych zrywów i nie lubię się zrzeszać. Nie jestem członkiem związków zawodowych, ani żadnych formalnych ugrupowań i nigdy nie byłam.

Raz w życiu byłam na manifestacji i wróciłam z mieszanymi uczuciami, a dominowała gorycz. Pisałam o tym wówczas na blogu.

Mój głos w sprawie nie robi takiego wrażenia, jak głosy moich koleżanek i kolegów, którzy pracują w zawodzie ponad 20, 30 lat i przeszli już wiele reform. Pracuję w szkole 16 rok. Droga, którą przeszłam nie była burzliwa, ale pełna zmian i ewolucyjnych kroków milowych jak dla mnie.

Czytaj dalej