.

               Tyle już lat pracuję z młodzieżą, że myślę pewnymi sloganami i schematami… grzeczny- niegrzeczny, twórczy-odtwórczy, szanuje-nie szanuje, respektuje-nie respektuje itd. Systemy oceny zachowania są ściśle określone, każda szkoła ma swoje kryteria, wiele z nich system punktowy. Standaryzacja jest w szkole oczywista… to placówka, która musi pracować według określonych zasad. Musi stawiać wymagania, mieć system nagród i kar.

To ta właśnie cecha szkoły (nie tylko polskiej, zapewniam) powoduje, że pewne jednostki zupełnie nie potrafią w niej „prawidłowo” funkcjonować. Z różnych powodów nie mieszczą się w systemach punktowych i tabelkach.

Czytaj dalej

               Przypomnij sobie czytelniku, czy kiedy byłeś dzieckiem, zapraszałeś przyjaciół na urodziny? Zapewne tak. Już ci przypominam, jak to mogło wyglądać- skromna uroczystość w domu, mama upiekła ciasto lub zwyczajny tort, było zdmuchnięcie świeczek i odśpiewane „sto lat”, a potem znikałeś z kilkorgiem małych gości w swoim pokoju lub miejscu, gdzie są zabawki. Byliście razem i doskonale wiedzieliście, co zrobić z tym wspólnym, wyjątkowym czasem. Jest jeszcze opcja, że po spałaszowaniu domowego ciasta biegliście na podwórko, bo tam jest najfajniej, tam jest przygoda.

Jeżeli myślisz, że dziś wygląda to podobnie i zapewne niewiele się w kwestii dziecięcych urodzin zmieniło, to się grubo mylisz.

Czytaj dalej

                  Nie wiem, w jakim wieku jesteś mój czytelniku, tego mi niestety Gogle Analytics nie pokaże, zatem twój odbiór dzisiejszego wpisu pozostanie dla mnie wyjątkową zagadką. O tym, jak subiektywnie oceniamy „młodość” i „starość” świadczy choćby konfrontacja mojego sposobu myślenia dzisiaj i ponad 20 lat temu. Będąc uczennicą szkoły podstawowej, wyliczałam z koleżankami, ile lat będziemy mieć w roku milenijnym i wszystkie byłyśmy przekonane, że w słynnym roku 2000 będziemy miały już swoje rodziny, w tym minimum dwoje dzieci. No bo to już taki „poważny” wiek będzie ;).

Czytaj dalej

               Kiedyś, jak byłam dzieckiem i później, jeszcze 10 lat temu myślałam, że żeby zginąć od kuli, która wylatuje z niewyobrażalną prędkością z lufy pistoletu, karabinu czy czegokolwiek podobnego, to trzeba być gangsterem albo przynajmniej dziewczyną gangstera, przemytnika itp. A tak poważnie… naprawdę sporadycznie słyszało się o przypadkach, by ktoś ot tak zginął zastrzelony- na spacerze, w dyskotece, jarmarku świątecznym czy koncercie. Taki rodzaj śmierci wydawał się dość abstrakcyjny i nie dotyczący ludzi z tak zwanej legalnej, jasnej strefy.

Czytaj dalej

 

               Wywodów na temat portalospołecznościowego (neologizmy na blogach ponoć modne są ;)) życia są setki, nawet tysiące. Dla mnie to życie po życiu, tudzież w trakcie życia (no bo też oddycham, jem, śpię, pracuję itd.) zaistniało w zasadzie ok. września. Wcześniej anonimowy profil na FB służył mi do kontaktu z garstką ludzi na prywatnym czacie, którzy złośliwie przenieśli forum „Majówki 2012” tam, gdzie mnie nigdy nie było. Zatem profil powstał i był… tylko na potrzeby moje i tych kilkunastu osób. Gdy zaczęłam pisać na blogu, profil zmienił nazwę i odkrył się przed moim światem- znajomych, rodziny, przyjaciół.

Czytaj dalej

Każdy Trump ma swoją Melanię, a ja każdą z nich podziwiam i każdej mi troszeczkę żal.

Dziś słowo „luksus” to klucz do spełnienia, dowartościowania się, wypoczynku, autorefleksji itd.

Nie raz w jakimś trudnym okresie życia usłyszałam… nie martw się, tyko zadbaj o siebie i swoje samopoczucie, wybierz się do kosmetyczki, fryzjera, na zakupy, a może wyjazd do SPA by ci dobrze zrobił? Hmmm no tak byłoby logicznie, normalnie, ale sęk w tym, że dla mnie takie propozycje to zaproszenie do nudzenia się, marnowania czasu i pieniędzy. Ten czas mogę spożytkować na milion ciekawszych sposobów, a pieniądze wydać tak, by czuć się z tym dobrze.

Czytaj dalej

        Wyobraź sobie, że stale obcujesz z osobami, które są od ciebie młodsze, mniej doświadczone, a ich poziom wiedzy i sposób pojmowania świata odstaje znacznie od twojego. Masz swego rodzaju władzę i środki przymusu, które możesz zastosować w przypadku niesubordynacji tychże osób. Budzisz rozmaite emocje od niechęci i buntu po szczery podziw i sympatię. To wszystko sprawia, że możesz wpaść w pułapkę bycia mentorem… zaczynasz wtedy mówić i zachowywać się w charakterystyczny sposób. Zaczynasz wierzyć, że to ty zawsze masz rację, a nawet jeśli jej nie masz, to oni powinni ci ją przyznać… z racji bycia tymi młodszymi i „głupszymi”. Gdy taka sytuacja trwa przez długie lata możesz wpaść w swoistą megalomanię, którą nieświadomie zaczniesz prezentować również poza miejscem i środowiskiem pracy.

Czytaj dalej

              Są takie tematy, które generują lawinę komentarzy podyktowanych własnym doświadczeniem, obserwacją otoczenia, obiegową opinią. Ja ostatnio wpisałam w wujka Google takie oto hasło – mieszkać z teściami. Ilość linków, tekstów, wypowiedzi na forach, blogach, komentarzy i innych diabłów dosłownie mnie przytłoczyła. Przejrzałam część i nie spotkałam się z ani jednym pozytywnym dźwiękiem, choćby małą nutką. Okazuje się, że taki układ jest dla większości przykrą koniecznością, a z biegiem czasu zamienia się w udrękę. No i teraz w kontrze do tego wszystkiego – ja i moi teściowie. Jak mawiają niektóre moje koleżanki… Dream Team ;).

Czytaj dalej

               Coś się stało, coś pękło i rozkrusza się na coraz mniejsze kawałki. Jakieś poczucie wewnętrznego rozbicia i niepokoju towarzyszy mi każdego dnia. Coraz częściej moje swobodne dotąd wyrażanie myśli, poglądów poprzedza refleksja – z kim rozmawiam, z której on czy ona jest strony barykady, czy nie spotkam się z tym zimnym murem, który kręgi ludzi ostatnio szczelnie otacza.

Jesteśmy podzieleni i ja to czuję wyraźniej, niż kiedykolwiek dotąd w moim życiu. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych byłam dzieckiem, ta cała ówczesna zawierucha mnie jakoś nie dotykała, a świat wydawał mi się całkiem przyjazny.  Ani wtedy ani później nigdy nie wstydziłam się tego, że urodziłam się i mieszkam w Polsce. W duszy czułam ulgę, że te wszystkie straszne historie to już tylko przeszłość, że teraz jakieś jasne czasy nastały, że idziemy w dobrą, bezpieczną stronę, wszyscy razem.

Takim naczelnym motywem w mojej głowie była „wolność”, tym hasłem karmili nas podczas szkolnych akademii, uczyli śpiewać, czcić, pamiętać i szanować.

Czytaj dalej