Coś z nami jako rodzicami poszło nie tak. Jesteś jednym z nich? Chcesz wiedzieć, jakie są nasze dzieci? Czujesz już w kościach, jakimi ludźmi będą?

              Spędzam z dziećmi w wieku ok. 9-11 lat kilka godzin dziennie+ wyjścia, wycieczki itd. Po roku pracy w publicznej szkole podstawowej dobrze wiem, czuję i widzę, czego im brak, czego mają w nadmiarze, a o czym my rodzice kompletnie zapominamy.

Pierwsze tygodnie, miesiące były ciężkie, bo to dla mnie obcy świat. Nie wiedziałam, że tak mały człowiek potrafi być… roszczeniowy, okrutny, pozbawiony empatii, egocentryczny, skupiony na sprawach materialnych, pozbawiony kreatywnej, dziecięcej wyobraźni, nieporadny, niesamodzielny, ale i zagubiony, nadwrażliwy, nieświadomie łaknący granic, zasad i bliskości.

Czytaj dalej

              Zbliżał się Dzień Matki, wyruszyłam więc do „przybytku kobiecych uciech”, nie mylić z „przybytkami męskich uciech”, by zakupić prezenty. Kobiety kochają perfumy, kosmetyki i gadżety, zupełnie inne gadżety, niż panowie, wcale nie te elektroniczne z diodami i światełkami.

Przechadzałam się między regałami znanej, sieciowej perfumerii, dobrze wiem, co lubią moje mamy i szukałam czegoś, co je ucieszy. Zbyt wielu klientów nie było, co mnie nigdy nie dziwi, bo cena kremu pod oczy zaczyna się w takim miejscu od 129zł i szybuje do kilku tysięcy.

W tle moich poszukiwań dobiegają mnie słowa…

Czytaj dalej

              Autorefleksja, dbanie o własne potrzeby, celebrowanie czasu w samotności, rytuały, samorozwój. Modne, znane, dobrze Ci się kojarzy? Mnie jak najbardziej. Nie nudzę się sama ze sobą, a słowo „samotność” kojarzy mi się raczej z luksusem niż z nieszczęściem. Jeszcze większym luksusem jest dla mnie „cisza”. Taka świadoma cisza… na zewnątrz i w głowie. Moment, gdy zamykam oczy i nie przytłacza mnie galop myśli, niepokoju, rozpamiętywania przeszłości i przewidywania przyszłości. Cisza w otoczeniu jest na wagę złota, gdy się jest nauczycielem szkoły podstawowej, nie ma co ukrywać, pracujemy w ciągłym hałasie i napięciu.

Zatem lubię być w swoim własnym towarzystwie, lubię sama ze sobą rozmawiać, to takie wygodne, taka pełna akceptacja rozmówcy prawda? 😉

Czytaj dalej

              O tym, że kultura krajów azjatyckich pełna jest przedziwnych dla nas zjawisk konsumpcyjnych i ulicznych, wszyscy wiemy. Oczy rozszerzają nam się w pełnym zdziwieniu, gdy oglądamy dokumenty o japońskich sklepach, barach, przedziwnych restauracjach, mężczyznach żyjących w związkach małżeńskich z lalkami, subkulturach, w których kobiety przebrane są za dziewczynki z dawnych lat. Zadziwiają nas mężczyźni z niemalże damskimi torebkami, w obcisłych szortach i trampkach z brokatową aplikacją.

No bo gdzie tam my do takiego wariactwa, no gdzie??? U nas moda na drwala i chłopczycę w rozkwicie. Czyżby?

Czytaj dalej

               Nie ma mnie na blogu. Jak dusza ponura, to i nie wyrywa się do jakiejkolwiek twórczości. Tak już mam. Dużo czytam, a piszę tylko w głowie. Już od długiego czasu nie oglądam serwisów informacyjnych w żadnej stacji, nie zaglądam na portale z newsami z kraju i ze świata. Tak jest lepiej, spokojniej. Powiesz, że to jakiś rodzaj ignorancji? Pewnie tak, zatem bycie ignorantką mi służy.

Jak wiadomo FB każdemu z nas filtruje rzeczywistość przez wirtualne tryby swoich algorytmów.  Czasem odpala mi w gratisie jakąś „gorącą” informację i chyba nie czeka, jak zareaguję… a może czeka? Hmmm, kliknie uśmiechniętą buźkę, czy wściekłego diabełka, który wyraża złość? Co ona o tym myśli? Jakie kolejne newsy chciałaby czytać? Każdy z was też tkwi w tej układance. 🙂

          Ostatnio chyba przesadził i wyświetlił mi tekst o tym, że Papież Franciszek przez część kardynałów z całego świata uznawany jest za heretyka.

Czytaj dalej

               Raporty krzyczą- co 5 nastolatek ma objawy depresyjne! Zewsząd słychać głosy specjalistów- już 10, 11 letnie dzieci przejawiają zaburzenia psychiczne, okaleczają się i mają myśli samobójcze. Nas nauczycieli w trybie pilnym szkolą, jak wyłapywać szybko niepokojące sygnały i jak reagować. Rozmowa z dzieckiem na skraju załamania nerwowego nie jest kaszką z mleczkiem i nawet wieloletnich pedagogów niekiedy przerasta. Mamy nowe czasy, nową generację dzieci z zupełnie nowymi problemami. No i jak zawsze, gdy pojawia się kłopot, szukamy winnych.

Na ławie oskarżonych siedzi już rodzic, nieudolny system edukacji, opieka medyczna w zakresie psychiatrii dziecięcej i gwiazda tejże ławy- szanowny pan Internet.

Czytaj dalej

               Pracując z nastoletnią młodzieżą, wielokrotnie dziwiłam się, że dziewczyny tak szybko fizycznie dojrzewają, że tyle już wiedzą o seksualności. Ze zgrozą myślałam o tych strzępach rozmów, które docierały do moich uszu, treści liścików przechwyconych czasem na lekcji. Nie zawsze były o niewinnych randkach i czułych szeptach, niekiedy miałam wrażenie, że dwie dorosłe kobiety wymieniają uwagi na temat swoich przygód i podbojów. No ale to jest młodzież, myślałam, są ciekawi, mają szeroki dostęp do wiedzy, świadomi rodzice odwiedzają z nastoletnimi córkami ginekologa, takie czasy.

Teraz uczę dzieci 9 i 10 letnie. Słodkie, szczere, wszędobylskie maluchy. Nie prowadzą rozmów o seksie, są dziećmi, gdy w jakimś tekście literackim pojawia się motyw zakochania, na buźkach niektórych są rumieńce i i zawstydzone uśmiechy. Opowiadają mi czasem, że kogoś poznali podczas wyjazdu z rodziną, że korespondują, że się dobrze z tym kimś rozumieją. Hmmm, zupełnie jak za naszych czasów, prawda? Jednak nie do końca.

Czytaj dalej

              

            Chciałabym nie widzieć ludzi wokół siebie, umieć wyłączyć tryb samoistnej obserwacji, przekierować całą uwagę tylko i wyłącznie na swoich bliskich, ale nie umiem. Tak już mam.

Wokół mnie grupki ludzi, rodziny i rozmaite układy społeczne, a ja jak ta ryba w wodzie, chłonę i rozmyślam. Nie musiałam za bardzo przemęczać zwojów mózgowych, żeby zauważyć prawidłowości.

Czytaj dalej

            

           Wpis o dzisiejszych młodych mężczyznach chodzi za mną od dawna, ale dziś do działania sprowokował mnie pewien drwaloseksualny „chłopiec”, który popisał się siłą charakteru… nie, żartowałam, siłą głosu i poziomu ordynarności w stosunku do otoczenia.

            Poczekalnia w jednej z dużych przychodni, długi korytarz, drzwi do gabinetów różnych specjalistów, przytulne światło, wyciszająca zieleń roślin doniczkowych, typowa cisza i nieznaczny szum westchnień, że nadal trzeba tkwić w tej oczekującej pozycji. Ja zawsze mam książkę, nie nudzę się, w zasadzie nie widzę nikogo i nic wokół. Niedaleko mnie siedzi para, ona nerwowo przekłada jakieś ulotki o karmieniu naturalnym, on z zapałem stuka w klawiaturę małego MacBooka z lśniącą, srebrną obudową. Nie przeszkadza mi nic, akcja mojego kryminału jest w kulminacyjnym punkcie i mógłby ktoś obok mnie drzewo rąbać, a ja bym nic nie słyszała. Właśnie… młody mężczyzna reprezentuje typ zadbanego drwala, czyli norma dla grupy wiekowej dzisiejszych ok. 20, 30-latków.

Czytaj dalej

               Tak sobie zebrałam to do kupy wszystko i doszłam do wniosku, że żyjemy cholera (żeby nie dowalić bardziej) sterroryzowani przez przymus idealnego wizerunku dla mediów społecznościowych, dla znajomych, dla nieznajomych, dla przyjaciół, dla wrogów, dla całego gatunku homo sapiens. Wyścig wizerunkowy zawsze wymagał nakładu sił, nasze babcie i mamy też chciały dobrze wyglądać, bo sąsiadka pozazdrości, bo pan z piekarni spojrzy, jak mężczyzna, bo każdy chce się podobać w otoczeniu i nie ma w tym nic złego, taka nasza ludzka natura. Zadbany człowiek czuje się sam ze sobą lepiej, a i dla oka postronnych to miłe i pożądane.

Mam wrażenie, że dziś trzeba włożyć tysiąc razy więcej energii, środków i uwagi, by… jak najlepiej wyglądać na zdjęciach, które przecież cały świat (jak nam się skromnie zdaje) ogląda, które kliknie zaciekawiony znajomy Twojego znajomego.

Czytaj dalej