Ten temat wyszedł ostatnio podczas moich rozmów z koleżankami. Wiele się o tym mówi i czyta. Niejednokrotnie też psychoterapeuci właśnie schematy utrwalone w dzieciństwie traktują jako drogowskaz i przyczynę tego, jak i z kim żyjemy jako dorośli ludzie.

Ja jestem ostrożna i daleka od generalizowania. Nie potrafię radykalnie się z tym zgodzić, gdyż otaczają mnie też szczęśliwe kobiety, które żyją w naprawdę udanych związkach, a wiem, że ich ojcowie swoje za uszami mieli.

Nigdy też nie zastanawiałam się nad tą kwestią w odniesieniu do siebie. Nigdy nie porównywałam męża do mojego ojca, przecież to dwie odrębne osoby, które poza mną i małym B nie mają ze sobą nic wspólnego.

Czytaj dalej

               Ja przy moim też średnio, tak dla jasności ;). Co mi odbiło? Co mi w łeb strzeliło? Ano byłam na majówce. Oczywiście blogerski świat wraca z majówkowych wyjazdów z reportażem, toną cudnych zdjęć i zalewem słodkich wspomnień, a ja dla odmiany ze zgredziałą refleksją na temat ludzi i życia w tym tzw. wieku średnim. A już najbardziej zgredziałe i irytujące wnioski mam na temat małżeństw i związków partnerskich w tym właśnie przedziale wiekowym.

Czytaj dalej

            Mam wrażenie, że ludzi opętała obsesja nagrywania wszystkiego i wszystkich. Nagrywają dla stacji informacyjnych i namiętnie umieszczają materiały w serwisach dla internautów… chwila sławy, mój materiał pokazany w TV, można pękać z dumy. Nagrywają dla śmiechu, dla tzw. beki i publikują w serwisach, które słyną z memów, śmiesznych filmików i zdjęć. Dziecko osikało rodzica, pies ciągał po podłodze kota za ogon, pijany koleś leży zarzygany w klubie nocnym, ktoś się z kimś szarpie, ktoś komuś ubliża w autobusie, ktoś coś głupiego zrobił, powiedział, coś wiedział lub o czymś nie wiedział.

Czytaj dalej

W każdej dziedzinie życia, wiedzy, sportu czy czegokolwiek innego występują znamiona konfliktu tragicznego. Szybka powtórka ze starożytnego dramatu- konflikt tragiczny to konflikt dwóch równorzędnych racji bez możliwości rozwiązania. Tak źle i tak niedobrze. Tu stracisz i tu stracisz… tu coś zyskasz i tu.

Ostatnio często, chyba nawet zbyt często rozmyślam o idealnym systemie edukacji, snuję malownicze wizje szkolnych zajęć, gdzie uczniowie uczą się i doświadczają tego, co w życiu jest najważniejsze, co im się naprawdę przyda. Dobrze wiem, że ty rodzicu też snujesz takie wizje, ba… ty nawet wierzysz, że one są zmaterializowane w postaci idealnej placówki edukacyjnej dla twojego dziecka. No cóż mam ci powiedzieć…

Czytaj dalej

               Nigdy w życiu nie planowałam takiego wpisu, nie mam w zwyczaju oceniać czyjejś pracy i sposobu życia, ale się we mnie wczoraj zagotowało i ta para musi wyjść… nie tylko uszami i nosem. 😉

Niewiele wiem o życiu tzw. blogosfery. Nie mam pojęcia o statystykach, nie wiem od ilu odsłon czy obserwatorów blog uznawany jest za popularny. Nie bardzo też ogarniam temat tego słynnego na blogach zarabiania, a jest to naprawdę gorący temat w grupach osób piszących i publikujących.

No i tak się złożyło, że przyjaciółka, która jest właścicielem i prezesem firmy zajmującej się PR-em, uświadomiła mi, w jaki sposób i z jaką częstotliwością blogerzy zwracają się do takich firm z ofertą współpracy. Miałam okazję takie zapytania ofertowe zobaczyć i szczerze mówiąc… zrobiło mi się wstyd. No taką mam dziwną przypadłość, że wstydzę się nie tylko za siebie, ale i za kogoś. Chyba to po tatusiu, bo on niegdyś, podczas emisji programu „Szansa na sukces”, wychodził z pokoju, jak któryś z uczestników strasznie fałszował. Tak bardzo się za niego wstydził. 😉

Czytaj dalej

               Minęło 9 pełnych miesięcy, odkąd zaistniało to miejsce. Symboliczne poczęcie myśliterowych treści miało miejsce upalnym latem, w wolnym czasie, gdy człowiek zrelaksowany i głowa pełna kreatywnych, odważnych myśli.

Teraz jestem zmęczona, świat znów rozkwita, a ja powoli zbliżam się do mety. Jeśli jesteś ze mną regularnie, wiesz zapewne, co nazywam ową metą. Koniec roku szkolnego, koniec kolejnego biegu ramię w ramię z uczniami, nauczycielami, rodzicami ich rozterkami, wzruszeniami, dylematami, które przyszło nam przez ten rok wspólnie rozwiązywać.

Czytaj dalej

       

Właśnie tak jak w tytule… bywamy z synem regularnie w kawiarni, herbaciarni, cukierni itd. Najmniej chodzi o to, co tam konsumujemy (przynajmniej mnie), a najbardziej o to, że spędzamy czas razem, dlaczego nie w domu?

No oczywiście, że częściej spędzamy czas w domu, na placu zabaw, w parku, nad jeziorem itd., ale od czasu do czasu bywamy w miejscach publicznych, gdzie spotykają się ludzie, żeby… rozmawiać i powoli delektować się czymś, co sprawia im przyjemność.

Czytaj dalej

               W sieci od kilku dni krąży tekst, który wymienia 10 typów rodziców, za którymi nauczyciele nie przepadają. Pod artykułem pojawiły się komentarze oburzonych, którzy stwierdzili, że mogliby z łatwością wymienić 10 typów nauczycieli, których nie znoszą.

No i proszę bardzo… tyle lat jestem nauczycielem, że dokładnie wiem, czego w nas nie lubicie :). Skupię się na cechach, które w oczach rodziców bywają niepożądane i stają się często przedmiotem rozmów, skarg i drwin.

Czytaj dalej