Czy jesteś wdzięczny za … dostęp do wody, prądu i puchaty dywan?

20160730_181217 (1)

               Kiedy piszę te słowa, jest środek sierpnia. Siedzę na miękkiej kanapie, laptop mam podłączony do ładowarki ( zapobiegliwie), na blacie kuchennym radośnie szumi gotująca się woda w czajniku elektrycznym, a o nastrój i komfort w pokoju dbają małe lampki w wiklinowym koszu.

Oczywistość czy wygoda? Coś, co się należy czy luksus?

Przyznajcie, że raczej w naszym mniemaniu oczywistość, zwyczajność, ot nasze codzienne życiowe akcesoria, które wiernie nam służą.

               Spędziłam 7 dni na skromnym mazurskim polu namiotowym, takim bez prądu, bieżącej wody, prysznica, toalety. Pogoda nie rozpieszczała i nie pomagała, wręcz przeciwnie, ale cieszę się.

Ten krótki czas spowodował, że inaczej patrzę na moją codzienność, choć pewnie z upływem czasu wróci wrażenie powszechności i oczywistości gniazdka elektrycznego czy ciepłej wody wprost z kanalizacji.

Zamknij oczy i wyobraź sobie:

  1. Deszczowy poranek w namiocie, chłód, wilgoć, a Ty wychodzisz, bierzesz wiaderko wody lub łopatę i idziesz do lasu …
  2. Wichura i burza, gdzie deszcz i wiatr zacina Ci prosto w twarz, a Ty stoisz mokra, zmarznięta i trzymasz dzielnie rurki od namiotu, wiaty itp. …
  3. Patrzysz na stos brudnych, tłustych naczyń po pysznej kolacji z grilla i masz dwie plastikowe miski- jedna z wodą z jeziora do mycia i druga z wodą ze studni do płukania, kranu brak …
  4. Wczesne popołudnie, na ekranie komórki dźwięk połączenia przychodzącego i zdjęcie mamy, taty, szefa, dziecka, sąsiada, który karmi Twoje rybki i ….pada bateria, ostatecznie i bezlitośnie, gniazdka z prądem brak …

Nietrudno docenić pralkę, czajnik elektryczny, toaletę i wiele innych życioułatwiaczy po kilku takich dniach. A przecież miliony ludzi na świecie żyją tak lub w skromniejszych warunkach.

Jesteś wybrańcem, jednym z niewielu, którzy mają wygody na wyciągnięcie ręki. Pomyśl czasem o tym. Bądź wdzięczny J.

A czy są plusy takich wakacji? Oczywiście.

Życioułatwiacze, to też czasoumilacze- czasopożeracze. Komórka padła, laptop też ledwo zipie, telewizora brak, no to wyciągamy książki, karty do gry, planszówki, kostki rubika i wszelkie niewirtualne narzędzia rozrywki i relaksu. Dla innych to niesamowita okazja do uważnych, rodzinnych rozmów, na które w zabieganej codzienności często nie starcza czasu, sił i chęci.

Rodzice małych dzieci czy znudzonych nastolatków muszą inaczej, kreatywnie zorganizować im czas. A te odkrywają radość z godzinnego biegania po błotnistych kałużach, rysowania patykiem po ubitej ziemi, jazdy rowerem po leśnych wertepach, opowiadania „strasznych” historii w namiocie, czy zwyczajnego rozpalania co wieczór ogniska i wpatrywania się w tańczące płomienie.

Takie miejsca się kocha i nienawidzi …. tam rozpaczliwie marząc o cywilizacji, a po czasie tęskniąc do tego spokoju, ciszy i wolnych, uważnych myśli.

Nieprzypadkowo pojawił się tu modny obecnie termin „uważność”. Coś w tym jest, że im bardziej nietypowe okoliczności, tym bardziej jesteśmy obecni w trwającej chwili. Myjąc naczynia w misce zamiast pod bieżącą wodą, czuję dotyk wilgoci na skórze, fakturę naczynia, przyglądam się tej czynności.  Mechaniczne, rutynowe działania zastępuje świadomy proces.

A teraz się przyznam … jako dziecko spędzałam każde wakacje w takim miejscu i nigdy nie zapomnę uczucia, które towarzyszyło mi po powrocie do domu, gdy stąpałam po dywanie. Jakim dywanie, ja czułam pod stopami obłoki … czy Ty, idąc po dywanie, czujesz jego delikatną miękkość?

 

2 komentarze

  1. Uwielbiam powroty do domu po wakacjach- wtedy najbardziej kocham swoje mieszkanie (chociaż na co dzień prawie go nie lubię). Mini salon wydaje się taki duży, a łóżko takie wygodne. I nie spędzam wakacji na polu namiotowym 🙂 Po prostu mój dom jest mój- znany, bezpieczny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *