Dobra literatura dla małych dzieci? To możliwe. Na rynku jest coraz lepiej.

             IMG_20160821_154211  Korespondując niejako z ostatnim postem, postanowiłam wrzucić krótką rekomendację dla rodziców kilkuletnich dzieci.

Wielu z Was, to świadomi konsumenci, którzy nie chcą zapełniać biblioteczki malucha samymi pozycjami Disneya w wersji książkowej. Oczywiście tych „papierowych substytutów kinowych hitów” nie unikniemy, gdyż mali bywalcy księgarń doskonale wiedzą, jak skłonić rodziców do ich zakupu. Machina marketingowa w postaci samych bajek i całej wokół nich otoczki świetnie spełnia swoja rolę.

Coraz częściej widuję dzieci od stóp do głów ubrane i wyposażone w bajkowe akcesoria. Ostatnio zadziwił mnie widok chłopczyka w skórzanych butach sportowych, które były całe wyszywane w aplikacje super bohaterów. Poczucie estetyki to odrębny temat w tym wypadku, ale uważam, że małe dzieci powinny też poznawać BOHATERÓW LITERACKICH osadzonych w świecie dostosowanym do ich możliwości percepcji.

Bohater literacki to ten, którego przygody poznajemy na kartach książki- ot najprostsza definicja. Fakt, że wielu z nich stało się później bohaterami adaptacji filmowych, jednak w przypadku świata dzieci nadal częściej mechanizm działa w odwrotnym kierunku. Bajkowy hit jest drukowany w postaci kolorowych gazetek, książeczek, komiksów itp.

Na szczęście większość z nas może z satysfakcją obserwować rozkwit rynku wydawniczego, który zaspokaja potrzeby wymagających rodziców i ich pociech.

Wystarczy wymienić takich wydawców jak: „Dwie siostry”, „Bajka”, „Media rodzina”, „Papilon”, „Wytwórnia”, „Tashka”.  Książki są pięknie ilustrowane (nie w sensie nasycenia kolorów na szczęście ;)), często są to pozycje niszowych autorów, ciekawie edytowane, a przede wszystkim MĄDRE.

               Dziś chciałam wam polecić cudowną serię o kolorowym słoniu w kratkę Elmerze wydawnictwa Papilon. Historie napisane są prostym, ale pięknym językiem. Mój syn uwielbia je odkąd skończył 2,5 roku. Tytułowy Elmer żyje w dżungli pośród rozmaitych zwierząt i ma naprawdę niebanalne przygody, które w dodatku uczą młodego człowieka wielu ważnych rzeczy.

Każda część ma uniwersalne przesłanie, które jest puentą przedstawionej opowieści. Na przykład to, że są „rzeczy”, które możemy dawać innym i sami nic nie tracimy, a nawet jeszcze więcej zyskujemy. Tak dzieje się, gdy bezinteresownie pomagamy- Elmer oddał smutnej, bladej tęczy swoje kolory, ale sam ich nie stracił. Zyskał za to podziw mieszkańców dżungli, satysfakcję i kolejną wspaniałą przyjaźń J. Prawda, że proste?

Książki są ciekawie ilustrowane. Mój syn do dziś potrafi dojrzeć coś nowego w tych barwnych obrazach, jakiś szczegół, którego wcześniej według niego nie było.

Elmer jest jednym z tych bohaterów, który zagości u nas na długo i myślę, że pozostanie w pamięci mojego dziecka już zawsze. Co prawda musi konkurować z Batmanem i całą bandą z „Psiego patrolu”, ale świetnie sobie radzi. Nie ma go w telewizji, a jednak jest ważny i syn go kocha.

W polskich sklepach nigdy nie znalazłam niczego innego z motywem tego kolorowego słonia poza książkami. Raz tylko we francuskim sklepie internetowym trafiliśmy na przepiękne, drewniane puzzle dla najmłodszych. Czterolatek już dawno z nich „wyrósł”, ale absolutnie nie wolno mi ich nikomu oddać… przecież Elmer to przyjaciel J.

IMG_20160821_154555 (1)

IMG_20160821_154604 (1)

IMG_20160821_154614

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *