Nie wiemy, ile dla nich znaczymy.

37h

               Siedzę na balkonie, nadeszła wyczekana jesienna aura, wdycham wilgotne powietrze i czuję niemal błogi nastrój. Mój wzrok błądzi po okolicznych domach, ogrodzeniach, drzewach. Zerkam na jeden z pobliskich przydomowych ogrodów. Od lat znany mi widok daje poczucie bezpieczeństwa, wycisza, uspokaja…

Nagle dostrzegam coś, co wybija mnie z tego błogostanu, z tego nieśpiesznego spaceru wzrokiem po znanych mi krajobrazach… co się z nią stało? Dlaczego tak źle wygląda? Zawsze taka smukła, wiotka, pełna energii i piękna. Jej obecność nie raz koiła moje nadszarpnięte czasem nerwy, powierzałam jej troski, przemyślenia, radości.

Sam doskonale wiesz, jak ważni w życiu są ci, którzy są zawsze, niezmienni w swoich wartościach, zasadach. Silni, nieugięci w dążeniu do celu i wewnętrznego piękna.

Gdy im dzieje się krzywda, nasz świat się chwieje, przychodzi ta zmiana, której chyba najbardziej w życiu się obawiamy. Zmienia się nasze otoczenie, stałe, bezpieczne punkty zmieniają położenie, szukamy nowych kotwic, które będą nas przy tym naszym bycie mocno trzymać, nadawać sens i cel.

Zastanawiasz się zapewne, kogo mam na myśli. Czy to człowiek, czy może coś?

Wracając do moich balkonowych, jesiennych obserwacji, jestem ci winna wyjaśnienie. Przemianę przeszedł świerk, wysoki pond nasze dachy, mieszkaniec posesji sąsiadów. Patrzę na niego i dopiero do mnie dociera, że to piękne, dumne od lat drzewo usycha, jego gałęzie są brązowe i chylą się ku ziemi. Zmienił postawę na skuloną i pomimo braku ludzkiej sylwetki i twarzy… jest smutny, niemal zrozpaczony. Obok stoją młodsi bracia w całej swojej soczystej, zielonej okazałości. Co się musiało stać?

             Nie od dziś zastanawiam się, jaki my ludzie mamy związek z naturą, która nas otacza. Czy nasze światy się faktycznie przenikają? Moja świętej pamięci babcia mówiła, że kwiaty rosną, jeśli się z nimi rozmawia, delikatnie dotyka, traktuje z uczuciem. Miała mieszkanie pełne okazałych, bujnych paproci i innych kwiatowych cudów.

Czy rośliny w jakiś kosmiczny, niezrozumiały dla nas sposób potrafią reagować na nasz nastrój, stan zdrowia, kondycje psychiczną?

Wielbiciele i hodowcy kwiatów są o tym przekonani. W literaturze znajdziemy setki opisów takich przypadków, gdy drzewa umierają wraz z odejściem lub ciężką chorobą człowieka.

Chyba nie doceniamy znaczenia otaczającej nas zieleni. Wszyscy wiemy, że pies jest przyjacielem, który cierpi tak, jak jego pan. Który jak nikt inny cieszy się radością człowieka.

Te same cechy dostrzeżemy w zachowaniu kochających nas ludzi… empatia, troska, szczera intencja powodzenia i szczęścia. Nie ma tu cienia fałszu.

Jak jest z roślinami? Skoro potrzebują naszej troski, zainteresowania, potrafią współodczuwać nasz ból, cierpienie, to co je różni od naszych przyjaciół?

Stary leśnik powie, że gdy cześć lasu zostanie wycięta, reszta zaczyna chorować. Zielony organizm traci część siebie i nie funkcjonuje już harmonijnie. Potrzebuje lat na regenerację.

Stojące obok domu drzewo tworzy ekosystem z okolicznymi roślinami, ale także z ludźmi, mieszkańcami domu. Wieloletnia, milcząca więź łączy światy.

                 Skąd ten wpis? Co mnie skłoniło do tego rodzaju przemyśleń?

Ów świerk obserwuję od dawna, od lat mijam też właścicieli posesji, którą zdobi. Zaczęłam o nich myśleć i doszłam do wniosku, że nie widzę od jakiegoś czasu mojej sąsiadki. Teraz już wiem dlaczego… zrozumiałam też rozpacz i stan tego pięknego dotąd drzewa.

Od tego czasu codziennie patrzę na zielone końcówki gałązek usychającego świerku  i z wielką nadzieją wypatruję powrotu jego właścicielki.

 

6 komentarzy

  1. Pamiętam jak na mojej ukochanej wsi, gdzie spędzałam wszystkie letnie wakacje, pewnego dnia przewróciła się WIELKA grusza, której początku nie pamiętała ponoć nawet babcia mojej babci…I o dziwo przewróciła się w kierunku pola, mimo iż stała przed domem…Wszyscy zamarlismy wyobrażając sobie co by było gdyby spadła na dom, ale chyba rzeczywiście w naturze tkwią niesamowite magiczne symbole, często niezrozumiałe dla nas ludzi a jednocześnie tak piękne…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *