10 nawyków, by żyło się łatwiej. Mój subiektywny, sprawdzony ranking!

        office-1548297_1280   Kochani dziś praktycznie i poradnikowo. Uważam, że każdy z nas ma w głowie skarbiec pełen niecodziennych rozwiązań dla ułatwienia codzienności właśnie.

Zacznijmy od początku- czym jest nawyk? Robię coś niemalże mechanicznie, bez pełnego skupienia i świadomości wykonywanej czynności. Nie wkładam w to wysiłku, nie angażuję się zbytnio, a jakiś efekt osiągam, choćby w skali mikro, ale jednak.

Nawyków mam sporo, niestety nie tylko tych dobrych. Boję się głośno do tego przyznać, ale… muszę zjeść coś słodkiego po posiłku, a najlepiej kostkę gorzkiej czekolady. Muszę napić się wody mineralnej po umyciu zębów. Muszę zawinąć mokre włosy w turban z ręcznika. Idąc do wanny, muszę zabrać książkę… oj mogłabym tak przez następne kilkanaście stron. Czy ja to wszystko muszę? Czy ktoś mi przystawia pistolet do głowy i grozi śmiercią? No nie, ale jednak jakaś niewidzialna siła pcha mnie w te znane mi od lat tryby.

Mam wrażenie, że te drobne codzienne nawyki dają mi poczucie bezpieczeństwa, powtarzalność mnie uspokaja, to takie jakby kotwice mojej prozy życia. Bardzo je lubię, choć nie wszystkie mi służą, jak się domyślasz ;).

           Postanowiłam ostatnio przyjrzeć się bliżej moim nawykom i odkryłam, że wiele z nich ułatwia mi życie. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak mądre i praktyczne rozwiązania stosujemy bez angażowania w to zbytnio procesu myślowego.

Nawyki, zasady, sposób myślenia i postępowania… pamiętaj, że to u mnie się one sprawdzają, być może w twojej przestrzeni życiowej okażą się być zupełnie niepraktyczne.

 

Przedstawiam więc mój subiektywny ranking 10 nawyków, które ułatwią Ci życie:

 

  1. Sprzątaj przy okazji. Tak tak, istnieje szansa, że stosując tę zasadę, unikniesz marnowania całej soboty na pucowanie każdego zakątka mieszkania. Stoisz wieczorem przed lustrem z wacikiem nasączonym płynem micelarnym? Drugim takim samym przetrzyj umywalkę i okoliczne półki na drobiazgi lub też przejdź po pokojach i przetrzyj liście swoich ukochanych kwiatów- nie masz pojęcia, co zrobi z nimi odrobina płynu micelarnego! Ja mam jeden kwiatek doniczkowy, jest to ogromny Beniamin w łazience i wacikową terapię stosowałam nie raz. Masz 10 minut do wyjścia z domu? Złap odkurzacz i poszalej z nim w jednym pokoju, to już o jeden mniej na sobotę ;). Nie poczujesz zmęczenia przez te 10 minut, obiecuję.
  1. Podczas gotowania ogarniaj chaos na bieżąco. Bark tej umiejętności u mężczyzn budzi we mnie arcyfeministyczne zapędy ;). Jak tu się cieszyć pysznym daniem, gdy otaczają nas brudne blaty, zapryskana płyta kuchenna i mikser z zaschniętymi resztkami w zlewie? Naprawdę to może wejść w nawyk i jak miło siadać do gorącego, pachnącego posiłku w czystym otoczeniu.
  1. Doceń nożyczki. Zwariowałam tak? Zapewniam cię, że nie! Nożyczki nie służą jedynie do cięcia papieru czy innych materiałów, są narzędziem doskonałym i wielozadaniowym. W kuchni używam ich do szybkiego pocięcia liści sałaty, szczypiorku, pietruszki. Niekiedy na szybko tnę w kawałki pierś z kurczaka lub ugotowany makaron kokardki zmieniam przy pomocy nożyczek w łazanki, bo czterolatek w kryzysie się obraża, że kokardki mu dziś nie pasują ;).
  1. Po kupieniu nowej rzeczy- butów, garderoby, kosmetyków, koniecznie przejrzyj stare, a najlepiej pozbądź się czegoś zniszczonego. Dzięki temu nawykowi nie zagracasz swojej przestrzeni życiowej i wiesz, co masz w szafie, pudłach itd.
  1. Noś w torebce nawilżane chusteczki dla niemowląt w wersji mini. Absolutnie nie musisz mieć u boku małego dziecka. Takie chusteczki są magicznym gadżetem do wszystkiego. Przetrzesz nimi w trybie pilnym ubłocone buty, zmyjesz w mgnieniu oka ptasią niespodziankę z szyby twojego auta – schodzi nawet ta przyschnięta ;), przemyjesz stoliczek w wagonie jadalnym PKP, jeśli podróżny przed tobą zaszalał, a nikt z obsługi nie kwapi się, by zrobić z tym porządek. Mega gadżet, którego nie znałam, zanim nie stałam się posiadaczką niemowlaka ;).
  1. Miej przy sobie mały notesik lub sięgaj po aplikację do notatek w telefonie. Z olśnieniami, super pomysłami bywa różnie. Pojawiają się równie niespodziewanie, jak znikają. Niezapisana genialna myśl potrafi nieodwracalnie wyparować nam z głowy i nawet nie pamiętamy, że w niej była kiedykolwiek. Zapisuj pomysły, czegokolwiek by nie dotyczyły, zwiększasz szanse, że kiedykolwiek spróbujesz wcielić je w życie.
  1. Rób jedną rzecz w danym momencie. Dzielenie uwagi na wiele czynności obniża jakość naszej pracy, zubaża efekty. Pracujesz przy komputerze? Wyłącz rozpraszacze typu portale społecznościowe, powiadomienia w telefonie itd. Biegasz po lesie? Nie twórz w głowie listy zakupów na jutrzejszy obiad. Wiem, znów wkraczam w obszar szeroko pojętego Mindfulness, ale uważność, świadomość danej chwili naprawdę uwalnia, uskrzydla, daje energię. Wyjątkiem od tej zasady jest dla mnie łączenie drobnych zajęć domowych z filmem lub programem telewizyjnym w tle. Gdy gotuję, chętnie słucham wywiadów, rozmów, nie muszę patrzeć na ekran. To takie tło dźwiękowe z przekazem.
  1. Zapisuj zadania, cele i wykreślaj to, co już udało ci się ogarnąć. Nie od dziś wiadomo, że to, co zapisane, łatwiej jest zrealizować. Jeśli czujesz w głowie chaos i nagromadzenie zadań, szybciutko łap za długopis i kartkę. Już samo zanotowanie tych przytłaczających, obowiązkowych punktów daje poczucie ulgi. To jakby pierwszy krok do ich zrealizowania, inicjacja procesu sprawczego.
  1. Regularnie oszczędzaj choćby małe kwoty. Dla mnie nawyk must have. Zazwyczaj słyszę, że ktoś nie ma z czego odkładać, że może kiedyś, jak dochody będą wyższe, wydatki niższe bla bla bla. To nie kwestia dochodów, tylko braku nawyku odkładania pieniędzy. Ja odkąd zarabiam, odkładam jedną, niewielką kwotę. To już kilkanaście lat. Odkładałam ją nawet wtedy, gdy zarabiałam niecały tysiąc złotych i nie miałam współmałżonka. Ta mała kwota odkładana przez lata daje mi dziś przyjemny bufor bezpieczeństwa. Gdy trzeba nagle wyłożyć większą sumę, ja ją mam. Tylko trzeba wbić sobie do głowy, że to nie są pieniądze na przyjemności. Chętnie pobiegłabym do Simple i kupiła cudowny płaszcz za 1500zł, ale nie. To absolutnie nie wchodzi w grę. Na ten płaszcz musiałabym odłożyć osobno, jeśli bardzo chciałabym go mieć.

Na koniec polecam pracę nad nawykiem nr 10jedna drobna przyjemność każdego dnia. To rada od mojej przyjaciółki i staram się ją wdrażać. Różnie mi to wychodzi. Cudownie byłoby mieć to we krwi, stosować jak oczywistą oczywistość. Dbamy o higienę ciała, dbajmy też o higienę umysłu. Mamy nawyk mycia zębów, miejmy nawyk jednej spokojnej, miłej chwili, takiej bez zabiegania, stresu. To jak  szczotkowanie zębów, ale oczyszczamy umysł, jemu też należy się troska.

Mój plan na punkt nr 10? Czytam co wieczór choćby kilka stron książki przed snem. To dla mnie trudna pora, bo zmęczenie, nagromadzenie emocji z całego dnia, kotłujące się w głowie przemyślenia. Ta krótka (niestety wieczorem tak) chwila z książką mnie wycisza, resetuje od codzienności.

Zdradź mi swoje sposoby i nawyki, by żyło się łatwiej i przyjemniej :).

 

3 komentarze

  1. I znów przyjemność z czytania! Faktycznie, mogłabym wprowadzić te zasady do swojej przestrzeni, bo są rozsądne. Nie zgadzam sie jednak z tym, że nawykiem nazywasz zjedzenie czegoś słodkiego po obiedzie- to akurat zwykła fizjologia- nasz organizm potrzebuje dawki uderzeniowej, żeby mógł zacząć proces trawienia? Póki co jest sobota i muszę sprzątać nagromadzony s…f bo nie chciało mi się po ociupince sprzatnac w dowolny dzień tygodnia?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *