Spotkania… te codzienne i te prawdziwe.

cafe-272476_1280

               Obiecałam jakiś czas temu, że napiszę o spotkaniach i Spotkaniach. Od lat, w zasadzie odkąd pamiętam mam wartościujący stosunek do rozmów i spędzania czasu z ludźmi.

Ty też na pewno dzielisz chwile z innymi na te mniej i bardziej wartościowe, mniej i bardziej autentyczne. Jestem też przekonana, że nie raz wracasz ze spotkania z poczuciem mniej lub bardziej straconego czasu- przypadek drastyczny, a innym razem czujesz, że to było to. Wracasz z poczuciem wewnętrznego spełnienia, jesteś bogatszy, ja to nazywam stanem uśmiechniętej duszy.

               W minioną sobotę (w zasadzie w niedzielę nad ranem) wracałam do domu podwójnie szczęśliwa, bo dzień miałam wyjątkowy, karmiłam się towarzystwem osób, które cenię, z którymi uwielbiam rozmawiać (o czym świadczy godzina powrotu), które mnie unoszą wysoko, wysoko do góry.

Popołudnie spędziłam w sąsiednim mieście, w cudownej kawiarni (klimat Wiednia w okresie międzywojnia) w towarzystwie wyjątkowej kobiety. Mam wielkie szczęście, obcuję z nietuzinkową osobowością, przyjaźnię się z kimś, kto od lat mnie inspiruje, wspiera, motywuje. Z pełną odpowiedzialnością mogę tu powiedzieć- prawdziwa przyjaźń istnieje, prawdziwych przyjaciół się kocha.

Okrasą tych wyjątkowych chwil była scena, którą miałam okazję obserwować na dworcu PKP- na środku hali dworcowej piękne, białe pianino, a przy nim dwoje młodych ludzi w glanach i luźnych strojach, którzy grają ile sił w palcach. Cały ogromny budynek wypełnia muzyka, obok ludzie kupują bilety, a oni grają energetyczną kompozycję muzyczną na dwie pary rąk. To przechodnie, podróżni, a pianino dostępne dla wszystkich jest częścią projektu- muzyka w mieście. Każdy może przysiąść i zagrać. Takie proste, a tyle zmienia… nagle dworzec staje się salą koncertową, a podróżny wirtuozem- magia!

Po krótkiej podróży pociągiem do mojego miasta przyszedł czas na kolejne spotkanie. Równie prawdziwe i wyjątkowe. Z kim można gadać do świtu? O piątej nad ranem stać na skrzyżowaniu dróg i rozprawiać o życiu? Móc powiedzieć o wszystkim, nawet o swoich największych błędach bez obawy, że będzie się ocenianym, że spotka się z odrzuceniem, nietolerancją? Odpowiedź jest jasna- z przyjacielem. Przyjaźń to nie spotkanie podobnych światów, identycznych systemów wartości, wspólnych zainteresowań… to nie wystarczy. Przyjaźń to autentyczne szczęście ze spędzanych razem chwil, akceptacja tego, że się różnimy, bezwarunkowe wsparcie bez względu na okoliczności.

Ten sam dzień i kolejna osobowość, ktoś, kogo podziwiam i szczerze kocham. Ktoś, kto sprawia, że świat jest jaśniejszy, lepszy, a ja wierzę w ludzi.

               Spotkań w życiu odbyłam setki tysięcy, ty też. Wiele było tych zwyczajnych- choć również wartościowych, ale były też te wyjątkowe. To nie musi być spotkanie z przyjacielem, może to być przypadkowa osoba, pani w poczekalni, w autobusie, sprzedawca jarzyn, sąsiadka rodziców. To nawet nie musi być spotkanie w sensie fizycznym… może być długa rozmowa przez telefon ( miałam takich wiele z pewną wyjątkową osobą, z którą pracuję), regularna wymiana korespondencji lub rozmowa za pomocą komunikatora skype (cudowne chwile z siostrą). Trudno mi określić sedno istoty tego Spotkania. Zamknięcie emocji i odczuć, które mu towarzyszą w ramach definicji nie wchodzi w grę.

Może spróbuję tak… spotkanie jak daleka podróż, spotkanie jak lektura fascynującej książki, jak relaksująca medytacja. Jesteś bogatszy o coś nowego, jest jakaś wartość dodana tej rozmowy.

Uszczęśliwia mnie fakt, że takie Spotkania odbywam też z moim towarzyszem życia, moim mężem. Są takie wieczory, że zwyczajnie siadamy i rozmawiamy. Nie o domowych obowiązkach, planach na wakacje, naszej pracy. Rozmawiamy o tym, co nas fascynuje, porywa, mówimy sobie o swoich marzeniach. To jest spotkanie dwojga ludzi, osobnych bytów, nie rodziców, współmałżonków, współmieszkańców. Warto zadbać o taki czas w związku dwojga ludzi.

               Niedawno odkryłam coś jeszcze. Pisząc bloga, spotykam się z samą sobą, z moimi przemyśleniami, spotykam się też z tobą mój czytelniku, kimkolwiek jesteś, czy mnie znasz, czy nie. Z jakiegoś powodu tu przychodzisz i prowadzisz ze mną dialog.

Życzę ci, by tych prawdziwych Spotkań było w twoim życiu jak najwięcej.

4 komentarze

  1. Przychodzę tu bo pamiętam Cię z forum. Do tej pory mam kontakt z czterema osobami z majówek. Co do przyjaciół ja ich chyba oprócz męża już nie mam. Mam trzy dobre koleżanki ale nie przyjaciółki…Niestety

    1. Na wszystko jest czas… być może ta przyjaźń jeszcze przed tobą. A przyjaźń z mężem to bardzo ważna składowa w związku. W wieloletnim związku. Gratuluję takiej przyjaźni.

  2. Tak, te prawdziwe spotkania to taki sens bycia tu, na Ziemi. Przyjaciele u boku to najpiękniejsza wartość, za każdym razem gdy czuję się gorzej przypominam sobie takie chwile i wraca poczucie życiowego celu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *