Ludzie ludziom… . Ile razy dziennie oceniasz innych?

         8149375513_c2f37308d1_z      Różnimy się, to fakt. My ludzie, my Polacy, my pracodawcy, my pracownicy, my rodzice, my single… różnimy się stylem życia, sposobem spędzania czasu, upodobaniami kulinarnymi, zainteresowaniami, wreszcie wiekiem, stanem zdrowia, kondycji i zasobności portfela.

Gdy patrzę na moje otoczenie, widzę kolorowy patchwork. Najbardziej fascynuje mnie to, że ludzie mają różne potrzeby, różne marzenia, różne priorytety życiowe.  Do głowy by mi nie przeszło, by oczekiwać, że inni muszą być tacy, jak ja. Staram się też z całych sił, by nie wpadać w pułapkę trybu oceniającego i porównującego. Niestety w taką naturalną skłonność wyposażyła nas natura, ale przecież wiele od nas zależy ;).

No właśnie. Tu słyszycie moje głębokie westchnienie i zaczynacie się domyślać, skąd się ten temat wziął i dokąd moje zaniepokojone myśli biegną.

               Ty też na co dzień spotykasz się z ludzkim egoizmem i przekonaniem, że ta konkretna osoba ma jedyną słuszną receptę na życie.

Ludzie starsi faktycznie są predysponowani do moralizowania, dawania siebie i swojego życia za przykład, przecież nie raz słyszałeś słynne „za moich czasów…” i w ciszy przeczekiwałeś potok wspomnieć z nutką nauki. Wybaczmy dziadkom, ciociom, mamom. To naturalne, że ludzi młodszych postrzegamy jako tych mniej doświadczonych życiem, nie tak dojrzałych, nie tak mądrych i przewidujących.

O zgrozo zjawisko hiper egoistycznego spojrzenia na innych obserwuję też wśród ludzi młodych, a nawet bardzo młodych.

Ci w związkach patrzą na singli i puszczają w eter pytanie – dlaczego on jest sam? Co z nim jest nie tak? Posiadacze większych rodzin ze zdziwieniem przyjmują do wiadomości fakt, że tamci nie chcą mieć dziecka i zdecydowali żyć tylko we dwoje. Dopatrują się patologii, ukrytej niemocy itd. Rodzice jedynaków są postrzegani przez tych z liczną gromadką jako skrajni egoiści, państwo wygodniccy, którzy nie wiedzą, co to prawdziwa rodzina.

Kobiety, które kochają pracować często są obmawiane przez te, które poświęciły się rodzinie. No bo jak to tak przedkładać pracę zawodową nad bezpieczeństwo dzieci, domowe gniazdo. Z kolei te pracujące z niesmakiem patrzą na koleżanki, które wolą zostać przez kilka lat w domu z dziećmi. No bo takie one nieambitne, na pewno mąż szybko znajdzie sobie atrakcyjną koleżankę w pracy, bo co mu po takiej kurce domowej.

No i tak mogłabym do kolejnego wtorku wymieniać. Matki karmiące piersią kontra te butelkowe, pracownicy korporacji kontra freelancerzy, przedsiębiorcy kontra etatowcy, miłośnicy wczasów all inclusive kontra globtroterzy. Ojojoj byłoby tego duuuuużo.

Gdy to widzę, słyszę, czytam, czuję wewnętrzny sprzeciw i nic na to nie poradzę. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że niektórzy wręcz kochają oceniać innych i wytykać im rzekome błędy.

               W moim życiu zawsze tak się jakoś działo, że otaczali mnie ludzie bardzo różnorodni. W życiu moich przyjaciół działy się rozmaite rzeczy, czasem się o kogoś bałam, martwiłam, czasem nie umiałam sobie wyobrazić siebie w danej sytuacji. Nie zawsze nasze priorytety i cele szły ramię w ramię. Do dziś tak jest. Przyjaciółka marzy o domu na wsi od lat… teraz to marzenie spełnia, a ja czuję autentyczne szczęście i dumę, że dąży do celu. Czy ja muszę marzyć o tym samym, by umieć się jej radością cieszyć? Nie. Ją nie dziwi fakt, że ja zawsze pragnęłam mieszkać w centrum dużego miasta, wychodzić wprost na ruchliwy chodnik, mieć za oknem hałas ( jeszcze do tego punktu life In New York nie dotarłam ;)). Ona wie, że ja taka jestem, a ona jest inna i to jest piękne. Od lat wiele nas różni i od lat się przyjaźnimy.

Nie oceniaj, nie porównuj do siebie, nie wbijaj komuś szpilek, tylko dlatego, że ma inne cele niż ty.

Ta umiejętność chyba najtrudniejsza jest wtedy, gdy jesteśmy w roli rodzica dorosłego dziecka. To jeszcze przede mną. Póki co staram się akceptować fakt, że syn ma inną naturę, niż ja. Lubi inne rzeczy ( ale lody oboje kochamy miętowe), ma inne potrzeby. Czy będę umiała być matką, która kocha i akceptuje zamiast krytykować? Bardzo bym tego chciała i tego właśnie sobie życzę jako rodzicowi.

A Ty? Zanim powiesz szeptem do jednej sąsiadki, że ta druga jest jakaś dziwna… zastanów się, dlaczego to robisz?

Zanim upomnisz młodą mamę, że według ciebie dziecko powinno być lepiej okryte kocykiem, bo wieje… zastanów się, czy motywacją jest dobro jej dziecka, czy łechtanie ego pani wszystkowiedzącej?

Zanim skrytykujesz znajomych, że nudziarze kolejny raz jadą na wczasy do Łeby… zastanów się, dlaczego cię to w ogóle dziwi i jakim prawem o tym mówisz?

Masz kolegę domatora, który lubi spędzać wieczory z książką w domu? Nie wyciągaj go na siłę na szalone imprezy, chyba nie tylko wtedy jest dla ciebie ważny, gdy pląsacie po parkiecie w klubie nocnym?

              Jeszcze jedno… takie słowa bezmyślnej krytyki bolą długie lata. Ja usłyszałam lata temu, że jestem egoistką, bo wróciłam do pracy, a moje dziecko poszło do żłobka. Że nie musiałam, ale taka była moja decyzja, zdaniem tej osoby niedorzeczna. Wiedziałam, co jest dla mnie i mojej rodziny dobre, wiedziałam, że nie jestem egoistką i rodzina jest dla mnie najważniejsza. Znałam swoje motywacje, powody. Niemniej jednak smutek i poczucie niesprawiedliwości czuję do dziś.

Nie bądź nigdy tym, który ocenia i zdaje ból.

3 komentarze

  1. ja mam wrażenie że to obmawianie, porównywanie jest spowodowane desperacką próbą usprawiedliwienia siebie… przynajmniej w sytuacji kobiet, które pracują – nie pracują. Nie pracujące może podziwiają te pracujące, że są w stanie pogodzić obowiązki rodzinne z zawodowymi a pracujące mają wyrzuty, że nie poświęcają wystarczająco dużo czasu dzieciom. Szkoda, że to w taki sposób a nie przez pozytywne słowa skierowane do koleżanki, dlaczego my Polacy musimy sprawiać tyle przykrości innym?

    1. No nad tą naszą polską mentalnością też ostatnio sporo dumam. Będzie wpis, bo wróciła moja koleżanka ze stypendium w Hiszpanii i wśród pięknych wrażeń miała też jeden przykry wniosek… było jej wstyd za Polaków. Co jest z nami nie tak do cholerki jasnej?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *