Młodzież jest fajna! Serio.

pexels-photo-13918

            Piszę dziś do was… rodziców i dziadków dzisiejszej młodzieży. Do pokoleń 30+, 40+, 50+. Czym sobie zasłużyli ci młodzi na to, co o sobie słyszą? Tym, że urodzili się w szalonej dobie rozwoju informacji, dostępności wszechobecnej sieci powiązań internetowych, muszą walczyć o autentyczną uwagę zapracowanych rodziców, którzy nierzadko spędzają czas na kozetce u psychoterapeuty lub pracują na trzy etaty? Tym, że od kilkulatka byli zasypywani elektronicznymi zabawkami imitującymi tablety i smartfony, a dziś zarzuca się im, że z takich urządzeń stale korzystają? Czy wreszcie tym, że przez całe dzieciństwo byli wożeni do szkoły, ze szkoły, na zajęcia dodatkowe, do domu, do kolegi, od kolegi, a dziś słyszą, że są niesamodzielni?
Piszę też do was… nauczyciele. Zaakceptujmy wreszcie fakt, że oni są innym pokoleniem, wychowanym w innym świecie i mają inną drabinę potrzeb, wartości i kompetencji.

Co jest jeszcze inne? Oczekiwania rynku pracy. Te dzieci muszą się odnaleźć za kilka lat w rzeczywistości zawodowej, o której ich rodzicom czy dziadkom nawet się nie śniło. Jeśli zdajesz sobie sprawę, jak etat w firmie lub prowadzenie działalności gospodarczej wygląda dzisiaj, to z pewnością jesteś w stanie przewidzieć, jak to będzie wyglądać za kilka lub kilkanaście lat. Świat się rozpędza, za chwilę dzisiejsze kompetencje miękkie typu – komunikatywność, multifunkcyjność, zadaniowość czy wymagania dotyczące pełnej dyspozycyjności, będą tylko przeciętnymi atutami. Czymś niezbędnym, niewyróżniającym. Jakim oczekiwaniom ci młodzi ludzie będą musieli zadośćuczynić? Czy my jesteśmy w stanie przygotować ich na to, co nadejdzie?

               Pracuję z młodzieżą i co jakiś czas podczas zajęć, rozmów zadaję im pytanie – co słyszycie o sobie, swoim pokoleniu od dzisiejszych dorosłych? Odpowiedzi zazwyczaj są takie: lewusy, stracone pokolenie, nieudacznicy przyklejeni do komputerów, egoiści skupieni na sobie, nie poradzą sobie w życiu, nie żyją w świecie realnym.

Jeśli tobie zdarza się tak mówić, pamiętaj, ty też kształtujesz poczucie wartości tych młodych ludzi, wpływasz na ich samoocenę, obraz siebie i swoich umiejętności.

Ja też wpadam w pułapkę oceniania młodzieży przez pryzmat tego, kim ja byłam w ich wieku, jakie miałam cele, jak spędzałam wolny czas, jak postrzegałam świat. Tylko potem uczciwie zadaję sobie pytanie – kim byłabym dzisiaj, mając 16 lat?

A teraz garść moich obserwacji na temat dzisiejszej młodzieży, garść pozytywnych odczuć i spostrzeżeń, która już od jakiegoś czasu utwierdza mnie w przekonaniu, że dzisiejsza młodzież jest fajna.

 

  1. Oni mają niesamowity poziom świadomości dotyczącej zdrowego trybu życia. Jakiś czas temu w sklepikach szkolnych odbyła się mała rewolucja. Na długi czas zniknęły słodkie bułeczki, chipsy i napoje gazowane. Obawiałam się, że mały biznes naszej pani sklepikarki szybko upadnie. Nic z tych rzeczy. Nasi uczniowie w naturalny sposób przeszli nad tym do porządku dziennego. Ze zdziwieniem obserwowałam moich z zasady zbuntowanych czternastolatków, którzy bez zażenowania spacerują po szkolnych korytarzach z woreczkiem struganej marchwi czy sałatką warzywną, kupioną w szkolnym sklepiku. Gdy świetlica organizuje akcje typu – spotkanie z dietetykiem, zdrowe śniadanie, festiwal zdrowej pizzy… zgłaszają się tłumy chętnych. Młode dziewczyny i chłopcy są aktywni fizycznie i zdają sobie sprawę, jakie to ważne, widzą efekty. Oni biegają, chodzą na zajęcia fitness, spacerują po lesie. W moim pokoleniu to bardziej moda w niektórych kręgach, dla nich to już naturalny element życia. Mam wrażenie, że prędzej na kanapie z paczką chipsów zasiądzie tatuś lat 39 niż jego nastoletni syn. No i właśnie ten sam tatuś wręcza synkowi woreczek soli, by ten po kryjomu doprawił sobie zupkę w szkolnej stołówce, no bo jak to tak mu dziecko katują tymi nowymi przepisami.

  1. Oni czytają książki i merytorycznie dobrą prasę! Tak, oczy cię nie mylą, a ja nie zwariowałam. Jakiś czas temu miałam okazje przyjrzeć się wynikom ankiety przeprowadzonej wśród gimnazjalistów na temat pozycji wydawniczych, które według nich powinny pojawić się w szkolnej bibliotece. Byłam sceptyczna. Spodziewałam się powodzi gatunku fantasy i to średnich lotów. Dostałam solidnego pstryczka w nos. Umberto Eco, Paulo Coelho, Stephen King, a w rubryce obok pozycje z nurtu pracy nad sobą i samoświadomością takich autorów jak Joseph Murphy, Stephen R. Covey czy nasz rodzimy Arkadiusz Śmigielski. Do tego spora dawka klasyki w postaci Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, Sławomira Mrożka czy Tadeusza Borowskiego. Oczywiście wielotomowe sagi fantasy też zajęły na liście sporo miejsca, ale może ta ucieczka do innego świata jest uzasadnioną potrzebą tych młodych ludzi? Tak czy siak, oni czytają, nie wstydzą się tego i traktują jako część swojego życia. Na pewno jest to dla młodych bardziej naturalny sposób spędzania wolnego czasu niż dla pokolenia dzisiejszych trzydziesto i czterdziestolatków.

  1. Oni są kreatywni i odważni. To pokolenie nie boi się wychodzić ze schematów i jestem pewna, że takimi też dorosłymi będą. Wielu z nich już dziś wie, że walcząc o miejsce na rynku pracy lub o własny, dobry biznes… poniosą porażki. Są gotowi na to, by się przewrócić, wstać i iść dalej. Znają historie tych, którzy odnieśli sukces, wiedzą, że stoi za tym ogromna praca i liczne pomyłki, błędy. Moje pokolenie sukces postrzega jako coś, co się udało, przytrafiło. Zbieg pozytywnych okoliczności wyniósł kogoś na wysokie miejsce w rankingu. Moi uczniowie mówią o sukcesie innym językiem – zapracował na to, dążył do celu, miał plan. Zdają też sobie sprawę, jakie możliwości daje im dzisiejszy świat technologii. Wielu z nich już pracuje i zarabia. Mają swoje kanały w serwisach typu YouTube, swoje strony internetowe, wraz ze starszym rodzeństwem czy rodzicami prowadzą sklepy internetowe, zarabiają na recenzjach gier lub sami je tworzą. Czy to źle? Wręcz przeciwnie, niech się rozwijają, niech próbują, niech sprawdzają swoje możliwości i odkrywają talenty.

  1. Oni są obywatelami świata. Wielu młodych ludzi podróżuje, zna języki obce, gdzie angielski jest podstawą i uwierzcie mi, że nasza polska młodzież pod tym względem ma naprawdę wysokie kompetencje. Wielu z tych młodych ludzi ma jednego rodzica tu w Polsce, a drugiego za granicą. Zagadnienie eurosieroctwa niesie wiele negatywnych zjawisk, ale ma też pewien aspekt dodatni. Który z nas, dzisiejszych 30-40 latków spędzał całe wakacje w Wielkiej Brytanii, Irlandii czy nawet Australii? Dzisiejsze dzieci często żyją na styku światów, krajów, kultur. Widzą różnice w stylu życia, pracy, systemie edukacji i głośno o tym dyskutują. Druga sprawa to nieograniczony dostęp do świata informacji. Internet czyni z nas wszystkich ludzi światowych, ale te dzieci od urodzenia mają ten świat w zasięgu ręki.

  1. Oni są empatyczni. Są. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że dzisiejszy nastolatek ma wszystko w d…. . Te dzieci mają autentyczną potrzebę angażowania się w rozmaite akcje pomocowe. Chcą mieć wpływ na życie społeczności szkolnej i warunki, w jakich się uczą. Zdają sobie sprawę z tego, czym jest samorządność i na czym polega demokracja. Hasło – kompetencje samorządu uczniowskiego – dla nas było tylko sloganem. Gdy w jakiejś szkole były wybory do tegoż tworu i konieczne było wytypowanie kandydata z każdej klasy, większość z nas pochylała wzrok i niemalże wchodziła pod ławkę, byle tylko na nas nie padło. Oni przygotowują wspólnie kampanie wyborcze. Są świadomi, że to ważne. Uczestniczą w projektach antydyskryminacyjnych, w ramach których spotykają się z ofiarami przemocy i mowy nienawiści, realizują kampanie społeczne. Organizują pomoc dla schronisk, domów dziecka. Rozumieją konieczność pomocy humanitarnej w różnych częściach świata. To w naszym pokoleniu pojawiają się głosy – a po co będę dawać pieniądze na te szczepienia dzieci w Afryce, co mnie to obchodzi, to jest daleko od nas. Oni myślą globalnie i realnie. O empatii młodego pokolenia świadczą też okazywane emocje, których się nie wstydzą. Widziałam łzy na niejednej lekcji wychowawczej… podczas rozmów, filmów dokumentalnych, wspomnień. Widzę też łzy w momentach pożegnania. Potem wracają i okazują tęsknotę, przywiązanie, oferują pomoc.

          Jeszcze wiele dobrego mogłabym napisać o tych dzieciach, ale ten wpis miałby zbyt wiele akapitów. Może tyle wystarczy, byś ugryzł się w język, zanim powiesz do swojego syna lub ucznia, że jest nic nie wart. Może zatrzymasz się, zanim powiesz do młodych ludzi – stracone pokolenie.

 

Rodzicu nie martw się, to, że twoje dziecko jest inne, niż ty, nie znaczy, że jest złe. Młodzież jest fajna. Serio!

8 komentarzy

  1. Wydaje mi się ,że to wszystko zależy też od wychowania i tego co się wpoiło tym dzieciom , to że korzystają z komputerów wcale nie wydaje mi się dziwne , czy my pokolenie dzisiejszych trzydziesto i czterdziesto latków nie mamy również mani ciągłego zerkania w smartfona? Myślę ,że w każdym pokoleniu są różni ludzie i nie możemy mówić ,ze młodzież jest stracona. Trochę mnie przeraża ta rewia mody nastolatek. Mąż jest przewodnikiem turystycznym i często oprowadza grupy młodzieży, mówi ,że są dzieci zainteresowane historią danego miejsca jak i te , które nic nie wynoszą z tych wycieczek. Nie demonizujmy. Zresztą ja chyba z racji subkultury i własnego wyglądu jestem nieco inaczej odbierana przez dzieciaki i młodzież.

    1. Ja nie miałam pojęcia, że aż tak demonizujemy młodzież. Uświadomiły mi to dopiero te moje zakulisowe pytania do nich i ich odpowiedzi. szczere, spontaniczne.
      Co do mody, stylu… no niestety dla nas to często ostre przekraczanie granic.

  2. Jaka szkoda, że nie mogę się zgodzić w 100% z powyższym opisem dzisiejszej młodzieży. Jakże byłoby cudownie, gdyby oni wszyscy byli super i mieli świetlaną przyszłość. Jakże byłoby fajnie, gdyby w szkołach była tylko taka młodzież, z którą Ty się spotykasz i opisujesz. Niestety świat jest o wiele bardziej zróżnicowany. Jest i zawsze był. Zawsze rodzice martwili się o swoje pociechy i chcieliby aby one realizowały ich oczekiwania. I zawsze rodzice byli przekonani, że ich dzieci mogłyby z siebie dawać więcej. Zawsze była młodzież ambitna, ale była też młodzież powiedzmy „ambitna inaczej”. Dziś jest podobnie. Tak jak zróżnicowane są środowiska z których pochodzą. Tak jak różne są charaktery ludzi. Tak samo dziś są młodzi wspaniali ludzie i są tacy, którzy zaliczyli już nie jedno spotkanie z policyjną prewencją. Rzecz tylko w proporcjach.

    Każdy z nich znajdzie swoje miejsce. I zgadzam się, że ich świat będzie zupełnie inny niż ten, który znamy. Oni sobie dadzą w nim rady. Będą leczyć ludzi, programować komputery, pisać książki, okradać staruszki nie „na wnuczka” tylko lepszym sposobem, włamywać się do samochodów itd. Będą też tacy, którym coś nie wyjdzie i się nie podniosą – bo zawsze tacy byli. Rzecz tylko w proporcjach, które trudno przewidzieć.

    Oczywiście mamy ich wspierać w rozwoju. Ale czy aby wszystkie nasze dorosłe pomysły wychodzą im na dobre? Czyż to nie my dorośli wychowaliśmy bezstresowe pokolenie trudne do obcowania. Czyż to nie my daliśmy tyle praw i swobód, że teraz co raz więcej młodych ludzi nie czuje jakichkolwiek norm i zasad? Czyż to nie dorośli od małego obsypując podarkami swe pociechy, wychowują ludzi, którym wszystko się należy , a na przeciwności reagują agresją? Niestety, napatrzyłem się też na takich młodych ludzi i dlatego tak mi przykro, że nie mogę się z Tobą zgodzić w 100%. Przepraszam.

    1. Tu absolutnie nie chodzi o to, żeby się ze mną zgadzać i przeprosiny są niepotrzebne.
      Ja się zgadzam z tym, że nie każdy, nie wszyscy itd. Jak najbardziej masz rację. Ten tekst powstał, bo uderzyło mnie zbytnie generalizowanie w tą negatywną stronę. To my wychowaliśmy to pokolenie, więc teraz bierzmy za to odpowiedzialność, nie ograniczajmy się do krytyki. Ja też spotkałam się z przemocą, złymi intencjami i skrajnym malkontenctwem wśród młodych. Myślę, że każda generacja ma takich i takich ludzi.
      Mam nadzieję, że te proporcje, o których piszesz, będą na korzyść dla nich, dla nas, dla wszystkich.

      Dziękuję za twój głos w dyskusji i pozdrawiam.

  3. Zgadzam się i z Jasssiu i z Tobą. Różnie to bywa wśród młodych. Mam wrażenie, że dzisiaj częściej nie podnoszą się po porażkach, niż analizują zyski i straty i ruszają znów do boju. Ale generalizowanie zawsze wychodzi źle. Przypominają mi się słowa jednej mojej starszej (duuuzo starszej) koleżanki z pierwszej pracy, kiedy wszyscy zaczęli krytykować dzisiejszą młodzież – ona powiedziała, że o jej pokoleniu też tak mówiono, że tak jakoś jest ze się krytykuje to następne, a ostatecznie każde sobie poradzi.
    Dodam, że już Asnyk pisał-„każda epoka ma swe własne cele i zapomina o wczorajszych snach…” ?

    1. Myślałam o zacytowanych słowach Asnyka, pisząc ten tekst :). Ciekawa jestem, dokąd zmierza to młode pokolenie, które dorasta teraz na naszych oczach.

      Pozdrawiam

  4. Tak na prawdę to najbardziej przepraszałem za to, że moja wypowiedź burzyła to różowe wrażenie jakie Twoja wypowiedź budowała.
    A jedno jest pewne, odpowiadając eVita na Twoje pytanie: nieuchronnie zmierzają do swojej dorosłości w swoim świecie. Świecie, który my im przygotowaliśmy i który będą przez jakiś czas zmieniać pod siebie. Oby tylko Ci co będą mieć na niego największy wpływ wykazali się większą mądrością niż przywódcy naszych czasów. Zobaczymy, o ile w imię jakiś większych idei nas zbyt szybko nie zutylizują.

    1. O rany… ja się nie dam zutylizować ;). Nie wiem, jak Ty!
      A ten, jak to nazwałeś, róż być może wynika z faktu, że za często piszę o zjawiskach, rzeczach, postawach… przykrych, smutnych. Jesień, choroby, nerwowa reforma w moim środowisku pracy, niesubordynacja niektórych moich współpracowników, sfrustrowani ludzie wokół, ciągły brak czasu i jeszcze do tego jeden po drugim odchodzą ludzie wielcy, ludzie, których podziwiam. Takie tematy dominują w mojej głowie, więc i na blogu.
      Chyba mi tego różu potrzeba :).
      No i nadal jestem przekonana, że młodzież jest fajna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *