lukrowane3            Tytuł może dziwny, ale wynika z konkretnej opowieści bliskiej mi koleżanki. Szczęściara… żyje jak my wszyscy, pracuje, gotuje, sprząta, nawet piecze wyśmienite ciasta (bardzo chce mnie tego nauczyć… tylko uczennica niechętna), ma lepsze i gorsze dni i ma coś jeszcze – dużą dawkę radości i śmiechu w domu, w związku, w miejscu pracy.

Każda, choćby najbardziej wściekła na męża żona, uśmiechnie się, gdy ten zaproponuje… a może 25 torebeczek Earl Greya? Rozładowanie napięcia gwarantowane.

Błyskotliwy żart, dystans do siebie, partnera i świata, ale z dużą dozą szacunku, to chyba część recepty na przetrwanie tego, co dziś nazywamy codziennością.
Czytaj dalej

baby-1842293_1280

          Proces ogłupiania kobiety zaczyna się na etapie przedszkolnym. Do takiego wniosku doszłam, oglądając przez 30 minut fragment bajki „Barbie rockowa księżniczka”. Spokojnie, nie popadłam w drastyczny infantylizm, tylko mały B wiedziony jakąś tajemniczą siłą postanowił w sobotni wieczór taką właśnie bajkę obejrzeć.

Czytaj dalej

      the-cake-1154991_1280   Co się dziś dzieje z relacjami partnerskimi? Czego oczekujemy? Od dłuższego czasu zbierałam się do takiego wpisu.

Dlaczego? Otacza mnie masa kobiet, często rozmawiamy o facetach, mężach, ojcach, partnerach życiowych. Poziom frustracji w tym temacie rośnie w zastraszającym tempie. Ze strachem obserwuję też, że coraz młodsze stażem związki się rozpadają i już na nikim nie robi to wrażenia. Wchodzimy w relacje szybko i ryzykownie, no bo jak się nie uda, to przecież zawsze można się rozstać. Dlaczego coś, co niegdyś było rodzinną tragedią, powodem do wstydu, synonimem porażki dziś jest naturalnym stanem rzeczy? To my się tak zmieniliśmy, czy świat wokół nas?

Czytaj dalej

      17178693645_42e7ab9c61_c      Jeszcze tego o mnie nie wiesz, ale jestem typem opornym na bycie w jakichkolwiek organizacjach, partiach, związkach zawodowych i grupach formalnych maści wszelakiej. Nie byłam harcerzem, choć to harcerstwo w czasach mojego dzieciństwa i tak było w fazie dogorywającej. Nie należałam nigdy do żadnej młodzieżówki, ani nawet jakiejś konkretnej subkultury, a wtedy (gdy byłam nastolatką) akurat wypadało gdzieś przynależeć.

Moja niechęć do zrzeszania się nawet dziś razi niektóre osoby w moim środowisku życia i pracy. Jako nauczyciel nie raz i nie dwa usłyszałam, że to tak nie można, że jedność zawodowa, że ochrona, że solidarność i wspólne cele itd. itd. itd.

Czytaj dalej

girl-982119_1280

          Kilka dni temu podszedł do mnie mały B (mój syn) i powiedział – mamo, Julia już nie chodzi do naszego przedszkola, bo mały Adil z Motylków nie jest Polakiem. Nie czekając na moją rekcję, dopytał – dlaczego on nie jest Polakiem i czemu Julia nie chciała już być z nami w przedszkolu? Mamo, a ja jestem Polakiem?

No i sobie usiadłam, bo aż mi się w głowie zakręciło od tych pytań i natłoku przedszkolnych rewelacji.

Czytaj dalej

syria-1202233_1280

               Nigdy nie byłam tam, gdzie prawdziwa bieda poraża i jest naturalnym stanem rzeczy dla całych społeczności. Nigdy nie byłam świadkiem przemocy (no może poza koniecznością rozdzielania dwóch najeżonych na siebie nastolatków). Nigdy też nie musiałam nikogo prosić o jedzenie, żeby przetrwać do następnego poranka.

Czytaj dalej

img_20161108_185403

               Wiesz, co mnie najbardziej wkurza w kontekście powstawania bloga? Brak umiejętności związanych z jego obsługą techniczną. Ja wiem, to jest „gotowiec”, to jest przecież WordPress, ale i tak sporo trzeba umieć. Szczytem mojej wątpliwej fachowości jest umieszczanie i kategoryzowanie tekstów, moderacja komentarzy, zarządzanie biblioteką multimediów i obsługa Google Analytics Dashboard, które to pokazuje mi, czy mnie czytasz, w jakim kraju mieszkasz i po które teksty sięgasz.

Czy sprawdzam statystyki? Oczywiście. Raczej hipokrytą będzie ten, kto cokolwiek publikuje i nie interesuje go fakt, czy ma odbiorców.

Blog istnieje od sierpnia i do dnia dzisiejszego ma 980 unikalnych użytkowników i 4200 odsłon. Pojawiło się łącznie 30 wpisów i 119 komentarzy.

Czytaj dalej

read-515531_1280

               Są rozmaite szkoły i metody wychowawcze. Amerykańskie wychowanie bezstresowe stoi w kontrze do francuskiego cadre, czyli czułej dyscypliny. Na księgarnianych regałach półki uginają się od poradników typu „Jak wychować szczęśliwe dziecko?”. Tytuły potrafią przyprawić o zawrót głowy, a czasem o uśmiech politowania. W każdym razie zainteresowani teorią wychowawczą rodzice mają z czego wybierać.

Nie widzę nic złego w czytaniu tego typu pozycji, sama ich kilka nabyłam w swoim czasie, ale zostawmy sobie w świadomości pewien margines. Nie testujmy na dziecku kolejnych metod, niczym nowych środków do konserwacji obuwia. Te małe istoty i te starsze też uczą się przez naśladowanie i to jest najstarsza, najlepiej zbadania i opisana metoda wychowawcza, która w dodatku dzieje się samoczynnie, nawet bez naszego świadomego udziału.

Czytaj dalej