Jesteś wybrańcem losu.

syria-1202233_1280

               Nigdy nie byłam tam, gdzie prawdziwa bieda poraża i jest naturalnym stanem rzeczy dla całych społeczności. Nigdy nie byłam świadkiem przemocy (no może poza koniecznością rozdzielania dwóch najeżonych na siebie nastolatków). Nigdy też nie musiałam nikogo prosić o jedzenie, żeby przetrwać do następnego poranka.

Z prawdziwie szeroko otwartymi oczami słucham o tym, jak gdzieś tam daleko żyją ludzie, jak walczą o przetrwanie, jak małe dzieci pracują w fabrykach, a ich małe rączki moczą się w toksycznych farbach. Po co? Żeby moje dziecko i tysiące jemu podobnych miało pokój zawalony plastikiem, za który płacę krocie. Z dziwnym uczuciem oglądam historię kobiety, która codziennie wstaje o 3.30, myje się, ubiera i idzie do fabryki szyć tony bluzek dla koncernu odzieżowego typu X czy Y. Ten jeden szew w każdej sukience ona zeszywa do godziny 19.30 i zarabia na tyle mało, że nie jest w stanie wyżywić swojej rodziny. Pracuje jak niewolnik, żebym ja mogła pójść pewnego dnia do galerii handlowej i kupić sobie jedną z tych sukienek za 169,90. Być może ta sukienka kiedyś do niej wróci… w kontenerze z używaną odzieżą, tą najbardziej zużytą, tą, której już nikt w Europie nie chce nawet za darmo, która w gigantycznych transportach trafia do Afryki i niektórych rejonów Azji.

Nie wiem, czy ja jako konsument mogę coś zrobić, czy mam na to wszystko jakikolwiek wpływ. Nie wiem. Setki filmów, blogów, portali grzmią, żeby nie kupować. Czy to im pomoże? Czy chodzi o to, żeby pozamykano fabryki w Bangladeszu i żeby setki tysięcy ludzi zostały bez pracy? To może powinnam wymagać jakości? Może gdybyśmy wszyscy masowo zaczęli oddawać do reklamacji rzeczy, które po jednym praniu mają skręcone szwy, to przestałyby je szyć małe dzieci i niewykwalifikowany personel za głodowe pensje? No ale opcja WSZYSCY nie wchodzi w grę. Zresztą kupując za 39,90 koszulkę trudno wymagać, żeby te szwy były na miejscu przez rok. Nie wiem, mam z tym problem i nie mam pojęcia, jak się zachowywać.  Póki czegoś nie wymyślę, jestem skazana na wyrzuty sumienia ilekroć biorę do rąk coś, co ma metkę Made In Malaysia.

          Żyję sobie w tej mojej bezpiecznej kapsule, nie marznę, nie czuję głodu i nie boję się jutra. W większości tak sobie żyjemy i nie doceniamy faktu, że nas wybrano. Wybrano do takiego życia właśnie. Latem byłam na pokazach lotniczych i okazało się, że atrakcją imprezy jest przelot niespodzianka wojskowych Migów.  Ludzie patrzyli z zachwytem, dzieci piszczały z radości, a ja zamknęłam oczy i widziałam ich rówieśników w bombardowanej Syrii. Potworny huk i potworna wizja, niestety prawdziwa.

Dlaczego ja tak mam? Skąd mi się to bierze? A może dobrze, że tak jest, bo nie straciłam naturalnej potrzeby wdzięczności za to, jak żyję.

Często obserwuję ludzi na jednym z placów w moim mieście. Są tam kawiarnie, cukiernia, latem ogródki z parasolami i stolikami. Od kilku lat przychodzi tam jeden pan. Wygląda na bezdomnego. Podchodzi do ludzi i pyta, czy nie kupiliby mu loda w jednej z tamtejszych cukierni. Reakcje bywają różne, ale najczęściej jest to oburzenie i drwina. Jakim prawem obdarty, wykolejony życiowo i „pachnący” alkoholem człowiek chce jeść loda? To nie jego świat, on nie może mieć takich potrzeb, krzyczą ich spojrzenia. Dlaczego tak uważamy? Czemu nas to oburza? Czy bieda ma w tym człowieku zabić potrzebę jedzenia lodów latem? Nie raz i nie dwa mu te lody kupowałam i ucieszę się, jeśli go spotkam następnego lata. Będę wiedziała, że przetrwał zimę i nadal lubi jeść lody. Jego ulubione to waniliowe ;).

          Jeszcze jeden bezdomny pan mocno zapadł mi w pamięć. Gdy studiowałam w innym mieście, a mieszkałam w innym, na weekendy jeździłam pociągiem do rodzinnego domu. Zima o dziwo była ostra, a na peronie zapowiedziano, że pociąg spóźni się 20 minut. Chodziłam więc w kółko po tym peronie  i czekałam cierpliwie. Zapadał zmrok. Podszedł do mnie starszy człowiek i poprosił o drobne, bo chciałby sobie kupić herbatę. Niestety wracałam spłukana jak mysz kościelna, a ostatnia kasa leżała w mojej kieszeni w postaci zakupionego wcześniej biletu PKP. Było mi go tak szkoda, że nawet pokazałam mu pusty portfel. Nic. Zero. Pan powiedział, że nic nie szkodzi i odszedł. Z głośnika płynie informacja, że jeszcze kolejne 15 minut będę czekać. Wraca, znów idzie w moja stronę, a ja już się denerwuję, że znowu będę  musiała go przekonywać o moim braku środków, żeby go poratować. Podchodzi do mnie i daje mi parującą herbatę z cytryną w plastikowym kubku. Śmieje się, że mam pić bez wyrzutów sumienie, bo mu starczyło na dwie. Nie umiałam wydusić z siebie nic, poza skromnym „dziękuję” i oczywiście rzuciłam się na ten mój ukochany napój. Skąd on wiedział, że ja kocham herbatę z cytryną? No i tak przekonałam się na własnej skórze, że ten, kto nie ma, potrafi pomyśleć o drugim człowieku. Ten, kto ma, często nie potrafi… nawet kupić bezdomnemu gałki loda za 2zł.

               Nie zapominajmy o tym, jak żyjemy my i jak żyją inni wokół nas. Nic nie jest nam dane raz na zawsze, a wojskowe Migi niestety mogą zacząć latać na każdym niebie.

 

2 komentarze

  1. Tak sobie myślę, że najbardziej w życiu sprawdza się 3 zasada dynamiki Newtona. Gdybyśmy częściej z niej korzystali, wszystkim nam zyloby się zdecydowanie lepiej. Niestety, bliżej nam do Lorda Jima – chcemy, a jak nadarza się okazja – nie wykorzystujemy jej. I to w każdym aspekcie życia- czy chodzi o wybór sukienki (z produkcji rodzimej za 200zl, czy szytej zgrabnymi paluszkami hinduskiej dziewczynki za 20zl), czy pomoc potrzebujacemu. Jeśli postaramy się – wybierzemy najlepiej do danej sytuacji. Musimy pamiętać, że kiedy pomagamy innym, pomagamy sobie?

    1. Tylko ta sukienka zrobiona przez hinduską dziewczynkę w cenie regularnej kosztuje 100zł, w okresie wyprzedaży stopniowo zejdzie do tych 20zł. Tylko nie o cenę tu chodzi, ale o fakt… kupować, czy nie? To dobrze, że nabywamy te towary, czy źle?
      A rodzima produkcja… jak się dobrze poszuka, nie musi mieć wysokich cen. No ale fakt refleksji i mądrych decyzji jest tu kluczowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *