Mikołaju, daj dziewczynkom to, o czym marzą. To nie jest wpis o inspiracjach prezentowych!

baby-1842293_1280

          Proces ogłupiania kobiety zaczyna się na etapie przedszkolnym. Do takiego wniosku doszłam, oglądając przez 30 minut fragment bajki „Barbie rockowa księżniczka”. Spokojnie, nie popadłam w drastyczny infantylizm, tylko mały B wiedziony jakąś tajemniczą siłą postanowił w sobotni wieczór taką właśnie bajkę obejrzeć.

Długo zastanawiałam się, co go skłoniło do wymiany tych wszystkich bajkowych robotów, rakiet kosmicznych i dinozaurów na słodkie księżniczki i to w wersji Barbie. Eureka… ta bajka zaczynała się reklamą wytworni filmowej UNIVERSAL z charakterystycznym motywem muzycznym, a mały B już wie, że ten napis i ta muzyczka oznacza… dość długą ucztę kinomana, czyli ponad godzinę zamiast krótkiej bajeczki na kanale Disney Junior. Dziecko głupie nie jest i wykorzysta każdą możliwość, żeby coś dłużej pooglądać, szczególnie jak ma stukniętą mamusię, która restrykcyjnie dawkuje media. Tak więc zasiadł z miską popcornu i z wielką uwagą śledził losy ekranowych lalek. Ja patrzyłam przez chwilę i już po 10 minutach miałam dość. Ja wiem, mamy córek teraz krzyczą – ta bajka ma przesłanie, wygrywa dobro, talent, uczciwość. No peeeeeewnie, że wiem o tym, która bajka dzisiaj go nie ma, która nie pokazuje maluchom, że świat jest cacy i jak będziesz dobry, to zawsze pokonasz wszelkie przeciwności losu. Tylko proponuję mamusiom uważnie posłuchać dialogów, zanim włączą to cudo swoim małym księżniczkom.

Matkoooo popularny musical Frozen to przy tym arcydzieło. Dobra muzyka, świetne wykonanie wokalne i nienajgorsza fabuła. A w Barbie… kiepski poziom wszystkiego, ale i tak nie to jest najgorsze. Poza osławionym przesłaniem i walką w imię wyższego celu bajeczka promuje wartości następujące:

  • dziewczynka i kobieta musi być damą, nigdy się nie złości i śle do świata promienne uśmiechy,
  • każda bohaterka jest zgrabna (jak to Barbie), kształtna niczym syrena z nogami zamiast ogona i ma lśniące, długie włosy,
  • sława, popularność jest istotną wartością w życiu… po prostu musisz być lubiana i koniec,
  • tylko prawdziwa dama zasługuje na księcia z bajki, czyli ukochanego, który będzie ją nosił na rękach i podziwiał każdego dnia…. no bo ona zawsze jest zachwycająca,
  • prawdziwy relaks to maseczki, ogóreczki na oczach i zakupy z przyjaciółkami,
  • wszystko co dobre i fajne, jest w stylu glamour… ten dobry świat błyszczy jak wypolerowane, różowe pantofelki.

No i patrzy ta biedna dziewczynka na te bajkowe hity i kity. Mam nadzieję, że ta akurat produkcja jest taka nieudana wyjątkowo, a reszta trzyma przynajmniej poziom wspomnianego Frozen.

          Pech chciał, że byłam też dziś w gigantycznym sklepie z zabawkami (ja to mam zdolność do kumulacji wrażeń), gdyż zawsze w okolicach świąt bożego narodzenia kompletujemy i wysyłamy sobie z siostrą prezenty, które lecą nad tym wielkim oceanem, żebyśmy mogły je z zachwytem odpakować i cieszyć się z faktu, że ta druga własnymi rękami to dotykała, wybierała i zapewne przytulała przed włożeniem do kartonowego pudła. To nic, że w globalnej, światowej wiosce jest wszędzie to samo (nawet komodę w sypialni mamy taką samą, z osławionej Ikei), to nic, że wszystko i tak jest made in China… my się cieszymy i celebrujemy ten zwyczaj.

Sklepy mnie przytłaczają, duże sklepy mnie przytłaczają podwójnie, a już duże sklepy z zabawkami i produktami dla dzieci…. potrójnie albo tysiąckrotnie mnie przytłaczają. Już w progu mam duszności, ale cóż, trzeba walczyć z demonami, więc idę. Jak wiecie zapewne, w sklepie tego typu są trzy osobne światy – świat niemowlaka, chłopca i dziewczynki. Najchętniej zostałabym w tym pierwszym, bo taki milusi, mięciusi i pastelowy, ale trzeba iść dalej. Tak więc błądziłam alejkami plastikowych uciech i to, co widziałam na dziale nr 3 było świetnym tłem bajki, o której pisałam wyżej. Świat glamour, którego królową jest Barbie i wiele jej podobnych istot człekokształtnych. Oczywiście są też różowe sprzęty AGD i zestawy do dziecięcego makijażu. Wow mała dziewczynka może prasować, prać w różowej pralce i malować paznokcie na wszystkie kolory tęczy. Bosko. No i zapomniałabym, w wolnych chwilach może śpiewać do diamentowego mikrofonu i głaskać pieska, który rozkosznie wychyla łebek z dżinsowej mini torebeczki. Każda po wizycie świętego Mikołaja może być małą Paris Hilton.

Niestety moja wizyta w owym sklepie zakończyła się dziwną interakcją, strasznie mi głupio, bo nigdy przenigdy nie ingeruję w czyjeś sprawy i nie odzywam się do nieznajomych bez wyraźnego powodu, ale stało się, odbiło mi najwyraźniej. Dział z klockami Lego, mała konsumentka upiera się, że chce zestaw z posterunkiem policji, patrzę na to… wow, nawet jest jedna policjantka na motocyklu, to się firma postarała. Ojciec jest nieprzejednany, tłumaczy dziecku, że tu są zestawy dla chłopców, a tam dalej jest seria Friends i Disney Princess. Z wypiekami na twarzy taszczy w stronę córki różowy kamper i mówi- jak już koniecznie chcesz coś zmotoryzowanego, to tylko to. Mała uparta po tatusiu… ona chce policję, tam jest radiowóz i nawet miniaturowy owczarek niemiecki i malutkie kajdanki i złodziej. No to tata biegnie do regału obok i przynosi zestaw Friends ze sceną, mikrofonami i cudnymi laleczkami w krótkich sukienkach. Nie wytrzymałam… nagadałam panu, że jak dziecko chce policję, to niech jej tą policje kupi i niech się nie wydurnia, że dziewczynka nie może się bawić takim zestawem.  OMG! To był mój błąd. Pan się zapienił, wycedził głośno, że to nie moja sprawa (święta racja) i wytargał wściekły dziecko ze sklepu… bez zakupu. Domyślacie się, że dziewczynka wychodziła na tzw. syrenie, czyli sama zamieniła się w pędzący radiowóz, a ja mam wyrzuty sumienia, że przez moje głupie gadanie, tatuś nie kupił jej nic.

          W związku z moimi wczorajszymi przeżyciami chciałabym wystosować apel do św. Mikołaja, zaprzężonych do pracy Elfów, Dzieciątka, Gwiazdki… czy innych osób bądź zjawisk, które obdarowują dzieci podczas świąt- dajcie im to, o czym marzą, spełniajcie te prawdziwe pragnienia… dzieci, nie rodziców.

Absolutnie nie szerzę tu osławionej ideologii gander (chyba nadal nie pojmuję nawet jej istoty), jeśli mała dziewczynka chce być księżniczką, to ma do tego prawo i powinna dostać wyśnioną, balową sukienkę i diadem, nic w tym złego. Tylko błagam… jeśli marzy, by być policjantką na motocyklu, to niech dostanie strój policjanta (bo chyba żaden producent na strój policjantki jeszcze się nie porwał) i zapewniam wszystkich tatusiów świata, że w niczym to jej przyszłej kobiecości nie ujmuje.

          Mały B idzie w stereotypy i marzy o byciu kosmonautą, codziennie zapewnia mnie, że będzie pierwszym człowiekiem, który wyląduje na Saturnie i nic nie daje tłumaczenie, że planeta ta jest gazowym olbrzymem, a wewnątrz składa się z płynnego metalu. On tego dokona i koniec. Niech marzy… po to jest dzieciństwo. No ale… niech dowodem wyluzowania zajączka, który nas odwiedził wiosną, będzie błyszczący, dziewczyński zamek księżniczki Elzy, który dumnie stoi na półce, a mały B z zapałem co jakiś czas go rozkłada i układa od nowa. Marzenie spełnione, a że musiałam udać się na dział nr 3, to nieistotne.

 

1 komentarz

  1. Nie chciałabym niszczyć Twoich złudzeń ale wszystkie bajki serii „Barbie” są takie same. To tak jak filmy z Seagalem, widziałaś jeden – widziałaś wszystkie. Wiem to mimo iż jestem mamą chłopca, który ma czasami etap Barbie, kucyki, troskliwe misie. No ale co kto lubi, jego wybór. My niestety też byłyśmy „sterowane” bajkami w dzieciństwie, nie trzeba daleko szukać: Kopciuszek, Mała syrenka, Piękna i Bestia….Wszędzie taki sam schemat jak w dzisiejszych „Barbie”, no tylko że o wiele lepiej pokazane. Każda z nas marzyła o księciu z bajki, o wspaniałym halowym weselu i cudownym życiu, a teraz dostajemy za to po tyłku…
    Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i kilku słów wsparcia. Zapraszam ponownie, czekam na dalsze komentarze, może z czasem zaobserwuj i będziesz „stałym” czytelnikiem. Ja do Ciebie będę wracać napewno.
    Pozdrawiam Ewwik
    http://ewwikrzeczywistosc.blogspot.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *