Kobieta luksusowa. Czy to Ty? Na pewno nie ja!

Każdy Trump ma swoją Melanię, a ja każdą z nich podziwiam i każdej mi troszeczkę żal.

Dziś słowo „luksus” to klucz do spełnienia, dowartościowania się, wypoczynku, autorefleksji itd.

Nie raz w jakimś trudnym okresie życia usłyszałam… nie martw się, tyko zadbaj o siebie i swoje samopoczucie, wybierz się do kosmetyczki, fryzjera, na zakupy, a może wyjazd do SPA by ci dobrze zrobił? Hmmm no tak byłoby logicznie, normalnie, ale sęk w tym, że dla mnie takie propozycje to zaproszenie do nudzenia się, marnowania czasu i pieniędzy. Ten czas mogę spożytkować na milion ciekawszych sposobów, a pieniądze wydać tak, by czuć się z tym dobrze.

Tak więc, kobieta luksusowa ze mnie żadna i opcja- żyć, by leżeć i pachnieć jest dla mnie tożsama z położeniem się do dębowej trumny.

Dlaczego tak jest?

  1. Muszę pracować. Poza domem, rodziną i zainteresowaniami muszę mieć świat życia zawodowego. Tylko raz w dorosłym życiu miałam przerwę od pracy (z konieczności) i wracałam do niej biegiem, jak tylko mogłam. Bardzo lubię to, co robię i chyba to jest klucz.

 

  1. Mam plebejski żołądek. Na nic starania koleżanek, że sałatka z krewetkami i dipem truskawkowym to ponadczasowy przysmak, ja i tak wybiorę sałatkę jarzynową po polsku ;). Na nic też starania mojego P, by przekonać mnie do kuchni japońskiej czy tajskiej… miło jest być zapraszanym na te kolacje (doceniam), jeszcze milej, jak on sam to w domu przyrządza (doceniam tym bardziej), ale i tak robię oczy kota ze Shreka i kurtuazyjnie zjadam jeden mały kęs, by potem szybko zrobić sobie tosty z serem i szynką.

 

  1. Wymyślne drinki, szlachetne trunki i prawdziwy szampan- nie, dziękuję. Tu jak wyżej, poczęstuj mnie czerwonym wytrawnym winem, które wcale nie musiało leżakować pół wieku, bo ja i tak nie poczuję różnicy w smaku. No a już kto chce mnie uszczęśliwić bezmiary, niech mnie zaprosi na ognisko, zaserwuje kiełbasę, kufel piwa i śpiewy do rana. To o niebo lepsza opcja niż sala bankietowa i fikuśne szklaneczki z palmą i parasolką ;).

 

  1. Błagam, tylko nie do fryzjera i kosmetyczki. Ja wiem, trzeba dbać o siebie i nie straszę ludzi na ulicach swoim wyglądem. Do fryzjera muszę chodzić, bo taki gift w genach dostałam, że od 20 roku życia zaczęłam wyszukiwać na głowie srebrzyste niteczki. Z zabiegami w salonach kosmetycznych to już gorzej. Zawsze myślałam, że jak już będę starsza, to z konieczności się zmobilizuję i jakieś ujędrnianie i inne cuda będzie trzeba sobie zafundować. No ale starsza już jestem, czas mija nieubłaganie, a mnie dalej w tych salonach piękności nie spotkasz. Te wszystkie zabiegi tak długo trwają, a ja mam tyle ważnych rzeczy do zrobienia każdego dnia ;). Wiem… efekty tego postępowania wyjdą niebawem o zgrozo.

 

  1. Za karę do SPA. Byłam raz, przy okazji pobytu z rodziną w hotelu, który takie usługi zapewnia. P przekonany, że zrobi mi wielką przyjemność, gdy zajmie się trzymiesięcznym małym B, a mnie odda w ręce pań specjalistek, był w tym przekonaniu naprawdę uroczy. Do tego stopnia, że przywdziałam biały hotelowy szlafrok i zjechałam windą w czeluście piekieł. Tam faktycznie wiało grozą… ciemne korytarze, świece, kadzidełka i wielkie łóżko, na którym kazali się położyć. No i się zaczęło i trwało, trwało i trwało. Pani mnie czymś okładała, smarowała, masowała. W tle relaksująca muzyka i ja… marząca, żeby zasnąć i się obudzić już po wszystkim. Wyszłam stamtąd wcale nie piękniejsza, ale miałam kolejne doświadczenie za sobą. Doświadczenie codzienne kobiety luksusowej ;).

                                  

  1. Nie dla mnie tropiki i Ameryki. Uwielbiam podróżować, poznawać nowe miejsca i ludzi. Jedno z podróżniczych marzeń P to rejs żaglowcem po Karaibach. No właśnie… to już dla mnie ekstrema. Kierunki egzotyczne kojarzą się z luksusem, gdyż dla nas są odległe i kosztowne. Oczami wyobraźni widzimy białe plaże, palmy kokosowe i egzotyczne ptaki. Wracamy z bajecznymi zdjęciami, filmami i wspomnieniami. Ja wiem, że ten tropik to też niewyobrażalny poziom temperatury i wilgotności powietrza, masa żywych stworzeń, które nawet w luksusowych hotelach wychodzą z odpływu pod prysznicem, biały piasek o konsystencji talku, który masz w uszach, oczach, wszędzie. Nie piszę tu o popularnych Teneryfach, Egiptach czy Maroku. To nie to. W prawdziwych tropikach byłam raz (Floryda) i nie żałuję, ale doskonale pamiętam, jak zasypiałam z watą w uszach i w nocy bałam się wejść do motelowego basenu – bo zdarzają się aligatory. Tak więc egzotycznym kierunkiem podróży mnie nie skusisz, chętnie za to pojadę na nasze ukochane Mazury lub w Bieszczady.

 

  1. Wysokie obcasy… ech. Elegancka kobieta chodzi w butach na wysokim obcasie – tak mawiała jedna starsza (bliska mi) pani. Z racji mojego wzrostu, powinnam nosić takie buty i w ogóle wypada być sexi, flexi i inne takie ;). No cóż… ja tego nie cierpię, a od kilku lat nie robię. Tylko kobiety noszące wysoki obcas na co dzień, potrafią w takim obuwiu chodzić, a tym samym nie wyglądają śmiesznie. Ubieranie niebotycznych obcasów na okazję, by się przemęczyć i szybko zmienić pod stołem na baleriny, nie ma moim zdaniem sensu. Tak więc do sukienek obcas średni, do spodni też albo wcale. No i taka to ze mnie dama właśnie ;).

 

  1. Przyjemność z kupowania drogich rzeczy? Kobieta luksusowa ma też adekwatnie luksusową zawartość kosmetyczki, szafy i szkatułki z biżuterią. Ja mam chyba jakiś defekt w mózgu, bo nie czuję różnicy między błyszczykiem do ust za 39 zł i za 199zł. Tak samo błyszczy i tak samo okropnie skleja usta ;). Zatem uwaga koleżanki – chyba stać cię na lepszą pomadkę, przyprawia mnie o uśmiech politowania. Zwracam uwagę na jakość i skład materiału, kupując ubrania, buty kupuję ze skóry naturalnej, ale to są moje zakupowe wyznaczniki, a nie logo firmy czy cena. Nie kupuję często (nie lubię), zatem to muszą być produkty, które będą mi służyć długo. Znam dziewczyny, które marzą o oryginalnej torebce Hermesa równie mocno, jak ja marzę o letniej kolacji na balkonie w środku zimy. Marzenia nie do spełnienia, ale jednak moje ma niewiele wspólnego ze światem konsumenta, światem luksusu.

                                                                                                                

  1. Rozmowa i kontakt z drugim człowiekiem ponad wyszukane rozrywki. Dziś sposobów spędzania czasu w grupie znajomych są setki… jedne wymyślniejsze od drugich. Te wszystkie pokoje gier i zagadek, paintball, programy animacyjne, wspólne warsztaty maści wszelakiej. Hmmm, no czasem w czymś biorę udział, ale ten czas wolę spędzić na zwyczajnej rozmowie. Uważam, że najciekawsze jest tam w środku, w naszych głowach i dyskusja na jakiś temat potrafi przyćmić te wszystkie inne atrakcje. Jestem nudna, wiem, no bo czym tu się pochwalić po weekendzie przegadanym z przyjaciółką, gdy inni mają zdjęcia z ciekawych wypraw i nietypowych miejsc rozrywki. No ale mało mnie interesuje fakt, że dla kogoś obok jestem nudna.

Punktu 10 nie będzie, bo już by był za długi ten wpis.

       

 

 

 

 

 

 

Gdy to zebrałam i napisałam, to już mam pewność, że miana „kobieta luksusowa” nigdy nie zdobędę i szczerze mówiąc, do niczego mi to nie jest potrzebne. Podziwiam (mój P też ;)) koleżanki wypielęgnowane, wystrojone i w cudownie wysokich obcasach… wrrrr ich nogi wtedy są do nieba. Podziwiam fakt, że kobiety potrafią poświęcić naprawdę wiele godzin na to, by wyglądać luksusowo.

A teraz wskakuję w moje płaskie kozaczki z futerkiem i biegnę na grzane piwo z miodem i goździkami… bo czeka mnie cudowna rozmowa :).

3 komentarze

  1. też tak bym nie mogła żyć, ale ostatnio brak mi poczucia bycia kobietą – buty na obcasie, piękna fryzura i makijaż… Wzrok mężczyzn wyrażających aprobatę 🙂 Aktualna pora roku włączyła u mnie stan niepewności i niskiego poczucia własnej wartości, dlatego ostatnio częściej się maluje i nie zaszkodzi jak wejdzie mi w krew 😉

    1. Czyli jak nie mogłabyś żyć? jak Melania Trump :)? Ja się czuję dobrze sama ze sobą, trochę zazdroszczę tym, którym się chce być takimi pięknymi. no ale cóż… coś za coś ;).

      1. tak nie mogłabym żyć jak Melanie Trump – bo praca zawodowa dodaje mi skrzydeł i nie mam cierpliwości na leżenie w SPA czy u kosmetyczki na maseczkach 😉 chwilę relaksu mam z książką najlepiej wciągającym motywującym poradnikiem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *