Co wiesz o odzieży szytej na miarę? Historia starego rzemieślnika.

         Powołując do życia to miejsce, zawsze wiedziałam, że nie będzie ono służyło promocji produktów ani usług. Taki biznesowy aspekt blogowania należy pozostawić profesjonalistom. Ja piszę, bo lubię. Jest jednak pewna marka, o której chciałabym Wam dzisiaj napisać.

        W Częstochowie, w niepozornej, skromnej pracowni krawieckiej możecie spotkać Mistrza. Starszy, siwy pan Henryk całe swoje życie tworzy dla klientów naprawdę piękne, luksusowe produkty- z kawałka materiału wyczarowuje płaszcze, garnitury, kostiumy. Fachu nauczył go ojciec, który też był krawcem w iście trudnych czasach wojennej zawieruchy- niejednokrotnie, wbrew sobie był zmuszany przez niemieckich żołnierzy do szycia i naprawiania ich mundurów. Gdyby odmówił, zginęłaby cała rodzina. Gdy ci „wyjątkowi” klienci podjeżdżali pod dom, mały Henio i jego rodzeństwo w popłochu chowali polskie książki, listy i skrawki z mundurów żołnierzy Armii Krajowej (to byli ci wyczekiwani goście). Niesamowite czasy, gdzie o życiu całej rodziny może zdecydować wystający spod tapczanu rąbek zielonej tkaniny. Henryk kształcił się w zawodzie pomimo ciężkich warunków socjalnych wielodzietnej rodziny, jako jedyny z rodzeństwa doszedł do tytułu mistrzowskiego i z biegiem lat rozpoczął pracę na własny rachunek.

Najpierw szył w mieszkaniu, w częstochowskim wieżowcu. Na 54 metrach kwadratowych toczyło się życie krawca, jego klientów i 4 osobowej rodziny. Mała wnęka w pokoju oddzielona ciężką kotarą wyznaczała granice miejsca pracy. Córki stroiły lalki w skrawki materiału, a z czasem starsza z nich nawet zaczęła szyć sukienki ze starych firanek. Dzięki mojej siostrze jako jedyna miałam prawdziwą suknię ślubną dla mojej lalki :). Mam ją do dziś skrzętnie ułożoną w kartonowym pudełeczku i głęboko schowaną.

Dziś starszy pan Henryk nie pracuje w domu, ale nadal szyje pomimo swoich 79 lat. Kiedyś powiedział mi, że żyje, bo nadal pracuje. Kocha to swoje szycie, swoje stare maszyny, nożyce i overlocka .  Nie wiem, czy jest jeszcze gdzieś w Polsce krawiec, który  szyje przy użyciu tak wiekowych, tradycyjnych narzędzi. Te nowe to już nie to, nawet dobrych nożyc do krojenia materiału nie da się już kupić według pana Henryka. Dzięki tej starej rzemieślniczej technice pracy, ogromnemu doświadczeniu i talentowi te ubrania mają duszę, są wyjątkowe. Dopracowane w każdym calu szczegóły, podszewki z naturalnych tkanin, przeszycia, które dziś spotkasz jedynie w pracowniach luksusowych marek modowych z wieloletnią tradycją.

      

      

Nie wiem, czy nosiłeś czytelniku kiedykolwiek rzecz uszytą dla ciebie. Nie da się opisać wrażenia, gdy coś takiego pierwszy raz zakładasz. Komfort nieporównywalny z niczym innym. Pamiętam doskonale, jak pierwszy raz w życiu kupiłam w sklepie marynarkę, wreszcie było mnie na to stać i chciałam tak jak inni (o jaka głupia byłam i nieświadoma) mieć taką kupioną w sieciowym sklepie. Mierzyłam różne rozmiary, fasony i nijak nie było mi w tym wygodnie. Panie ekspedientki przekonywały, że ten model leży doskonale. Nic z tego. Wtedy dotarło do mnie, że już jako mała dziewczynka nosiłam płaszczyki i kurteczki uszyte przez tatę i zwyczajnie moje ciało nauczyło się tego komfortu. Przyzwyczaiłam się, że nic nie krępuje moich ruchów i wszystko leży jak druga skóra.

Dziś mam w szafie te sklepowe i te szyte na miarę rzeczy, odruchowo sięgam po te drugie, gdy chcę się czuć wyjątkowo dobrze, swobodnie lub gdy czeka mnie stresujące wydarzenie.

Jeśli chciałbyś odwiedzić pracownię pana Henryka, udostępnię adres, numer telefonu, a ty spróbujesz się wpisać w ten dość napięty grafik :).

Niedługo też planuję przeprowadzić z nim rozmowę… o tym jak się szyło kiedyś, a jak dzisiaj, dla kogo kiedyś, a dla kogo dzisiaj. Jak bardzo zmieniła się jakość i rodzaj tkanin oraz wymagania klientów.

Po tylu latach pracy stary krawiec ma też masę ciekawych wspomnień w głowie… szył już chyba na każdą życiową okoliczność… śluby, komunie, rozwody, pogrzeby. Poznał setki ludzi i ich życiowe historie.

Pan Henryk to przykład marki osobistej, która nie zaistniała nigdy w mediach, bo też nigdy nie chciał i nie umiał tego zrobić, tryby machiny marketingowej to dla niego obcy świat. Jedyną reklamą przez całe zawodowe życie były dla niego polecenia klientów.

Dla mnie najlepszą rekomendacją pracy tego człowieka jest fakt, że dzięki niej przez lata utrzymywał rodzinę, wykształcił dwoje dzieci i wypuścił w świat, nigdy nie brakowało nam ani środków do życia ani miłości ojca.

To jedyna marka, o której chciałam wam napisać, bo jej twórcę kocham bezgranicznie i zawsze będę.

        Szczerze polecam ci usługę krawiecką (niekoniecznie u pana Henryka) jako alternatywę dla gotowych produktów. Warto spróbować. Gwarantuję, że efekt zrobi na Tobie ogromne wrażenie.

[Fotografie przedstawiają pana Henryka i jego skromną pracownię.]

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *