Tacy z nas realiści, twardo stąpamy po ziemi, wszystko potrafimy logicznie wyjaśnić, umotywować itd. W natłoku codzienności nie mamy czasu ani sił, żeby się nad czymś dłużej zastanawiać. Przemykamy obok niezwykłości , jakby jej nie zauważając albo z wygody uznajemy za coś jednak zwyczajnego. Gdy mamy chwilowy „urlop od życia”… z jakiegoś powodu nie chodzimy do pracy, nie załatwiamy miliona spraw, bo musimy być w domu, chorujemy lub jakikolwiek inny powód nacisnął „pauzę” naszego życiowego pilota… mamy czas na ten cały luksus rozmyślania, czytania, tworzenia. Wracają do nas wspomnienia najdziwniejszych zdarzeń… tych nierozwikłanych, zagadkowych, intrygujących.

Czytaj dalej

 Kultura- takie modne słowo, taka ważna część naszej egzystencji, sieć wyznaczników tego co można, a czego się nie powinno. Kulturę stworzył człowiek, więc w naszym mniemaniu musi być doskonała. Funkcjonujemy w określonej kulturze, znamy też termin „wielokulturowość”, który ostatnio drastycznie traci na popularności. Mówimy tak, żeby nie ranić, działamy tak, żeby nie szkodzić, oddychamy tak, żeby innym nie było duszno. Jeśli kurczowo trzymamy się wzorców, nie wychodzimy poza ramy… czujemy się bezpiecznie z samym sobą. Tkwimy w życiowych schematach i nie ma w tym nic złego, dopóki jest nam tak dobrze.

Czytaj dalej

Jakiś nerw mnie ostatnio łapie i nie do końca ogarniam powód. Ojojoj piszę slangiem chodnikowym. To już źle ;).

Zanurzyłam się nieco w pewnych popularnych dziś pseudofilozofiach, poczytałam modne książki, zajrzałam na więcej (czyli poza moje czytane od lat) blogów i portali.

Jeszcze nie wiesz, co dziś jest na topie? Już spieszę z pomocą ;).

Czytaj dalej

.

               Tyle już lat pracuję z młodzieżą, że myślę pewnymi sloganami i schematami… grzeczny- niegrzeczny, twórczy-odtwórczy, szanuje-nie szanuje, respektuje-nie respektuje itd. Systemy oceny zachowania są ściśle określone, każda szkoła ma swoje kryteria, wiele z nich system punktowy. Standaryzacja jest w szkole oczywista… to placówka, która musi pracować według określonych zasad. Musi stawiać wymagania, mieć system nagród i kar.

To ta właśnie cecha szkoły (nie tylko polskiej, zapewniam) powoduje, że pewne jednostki zupełnie nie potrafią w niej „prawidłowo” funkcjonować. Z różnych powodów nie mieszczą się w systemach punktowych i tabelkach.

Czytaj dalej

               Przypomnij sobie czytelniku, czy kiedy byłeś dzieckiem, zapraszałeś przyjaciół na urodziny? Zapewne tak. Już ci przypominam, jak to mogło wyglądać- skromna uroczystość w domu, mama upiekła ciasto lub zwyczajny tort, było zdmuchnięcie świeczek i odśpiewane „sto lat”, a potem znikałeś z kilkorgiem małych gości w swoim pokoju lub miejscu, gdzie są zabawki. Byliście razem i doskonale wiedzieliście, co zrobić z tym wspólnym, wyjątkowym czasem. Jest jeszcze opcja, że po spałaszowaniu domowego ciasta biegliście na podwórko, bo tam jest najfajniej, tam jest przygoda.

Jeżeli myślisz, że dziś wygląda to podobnie i zapewne niewiele się w kwestii dziecięcych urodzin zmieniło, to się grubo mylisz.

Czytaj dalej

                  Nie wiem, w jakim wieku jesteś mój czytelniku, tego mi niestety Gogle Analytics nie pokaże, zatem twój odbiór dzisiejszego wpisu pozostanie dla mnie wyjątkową zagadką. O tym, jak subiektywnie oceniamy „młodość” i „starość” świadczy choćby konfrontacja mojego sposobu myślenia dzisiaj i ponad 20 lat temu. Będąc uczennicą szkoły podstawowej, wyliczałam z koleżankami, ile lat będziemy mieć w roku milenijnym i wszystkie byłyśmy przekonane, że w słynnym roku 2000 będziemy miały już swoje rodziny, w tym minimum dwoje dzieci. No bo to już taki „poważny” wiek będzie ;).

Czytaj dalej

               Kiedyś, jak byłam dzieckiem i później, jeszcze 10 lat temu myślałam, że żeby zginąć od kuli, która wylatuje z niewyobrażalną prędkością z lufy pistoletu, karabinu czy czegokolwiek podobnego, to trzeba być gangsterem albo przynajmniej dziewczyną gangstera, przemytnika itp. A tak poważnie… naprawdę sporadycznie słyszało się o przypadkach, by ktoś ot tak zginął zastrzelony- na spacerze, w dyskotece, jarmarku świątecznym czy koncercie. Taki rodzaj śmierci wydawał się dość abstrakcyjny i nie dotyczący ludzi z tak zwanej legalnej, jasnej strefy.

Czytaj dalej