Tak bardzo dbacie o ochronę życia poczętego, zadbajcie o godne rozstanie rodziców z dzieckiem, które umarło w łonie matki. Bez względu na etap ciąży. Skoro człowiek jest człowiekiem od chwili zapłodnienia, to 13 tygodniowy posiadacz mikroskopijnego serca też nim jest. Rodzice nierzadko słyszeli bicie tego serca, widzieli migający punkcik na monitorze ultrasonografu. Była już karta ciąży, były plany i marzenia, była informacja dla rodziny i bliskich. Było szczęście, że urodzi się nowy człowiek. Niestety czasem bywa tak, że się nie urodzi.

               Wczoraj usłyszałam kolejną historię matki, która w państwowym, polskim szpitalu przeszła przez mękę, została upokorzona i potraktowana jak intruz… bo na oddziale patologii ciąży tak mało miejsc, a ona tu z jakimś wczesnym poronieniem przyjeżdża. Kolejna historia, bo są ich dziesiątki.

Nie wiem, dlaczego personel szpitali w tak charakterystyczny sposób (delikatnie powiedziane) traktuje kobiety w sytuacji utraty dziecka. Nie rozumiem też, dlaczego nie zmienicie kilku prostych rzeczy, żeby pomóc, ułatwić przejście tej okropnej procedury, oszczędzić złych wspomnień, wesprzeć.

Czytaj dalej

          No nieeee. Coś mnie wczoraj podkusiło i obejrzałam „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Ja…. ignorantka względem popularnych hitów. Nie widziałam, nie czytałam, słyszałam tylko achy i ochy zachwyconych pań wokół mnie. Teraz w kinach leci druga część, no to sobie myślę… coś w tym musi być.

Warunki sprzyjające, dziecko słodko śpi, mąż w towarzystwie paczki swoich przyjaciół zwanych „LM” uprawia nocny clubbing, zatem nie pęknie ze śmiechu, patrząc na taki dobór dzieła filmowego. Jest cudnie, ja w pachnącej piżamce, czerwone wino w pięknym szkle, lekkie światło gdzieniegdzie robi klimat, kocyk mięciutki jak obłoczek. Jest cudnie…dopóki nie zacznie się film.

Czytaj dalej

               Co jakiś czas naukowcy publikują rewelacje w postaci wyników wieloletnich badań i zapewniają nas, że mózg kobiety i mężczyzny ma pewne różnice i nie chodzi jedynie o jego wielkość. Różnice te są determinowane płcią, powtarzalne itd. Niedługo po takiej publikacji zawsze ukazuje się lawina kolejnych, które jej zaprzeczają… równie naukowych, opatrzonych nazwiskami utytułowanych neurobiologów, neurochirurgów i innych nieznanych mi zapewne specjalności.

Ja doktoryzować się w kwestii mózgownicy nie mam zamiaru, ja bym tylko chciała wiedzieć, czy naprawdę aż tak się różnimy? Czy naprawdę inaczej widzimy świat? Inaczej odczuwamy emocje?

Czytaj dalej

               Zacznę od tego, że mam już swoje lata i mam kilkunastoletni staż małżeński. Brata nigdy nie miałam, zatem w moim rodzinnym domu przewagę miały kobiety- 3 na jednego. Odkąd ja się urodziłam, mama nie pracowała, więc obserwowałam klasyczny model rodziny. Ścisły podział ról- tata pracuje (cholernie dużo), mama dba o dom i dzieci. Gotuje, sprząta, robi zakupy, chodzi na wywiadówki itd. Mój tata na rodzinnych imprezach typu wesele, pytany o to, do której chodzę klasy, miewał zakłopotaną minę. Ja go wtedy ratowałam szybką odpowiedzią. Pomimo tego miałyśmy z nim silną więź uczuciową i emocjonalną- potrafił przytulić, pocieszyć, wysłuchać, doradzić, uratować… jak źle się działo. Zatem mój rodzinny model wydawał mi się naturalny i dobry.

Czytaj dalej

„Tabletowe dzieci”, „Pokolenie Z”, „Pokolenie multitasking”, „Cicha generacja”- sporo tych nazw moglibyśmy wymienić, a wszystkie one określają generację ludzi urodzonych po 2000 roku, według innych klasyfikacji po roku 1995.

Jakie główne zarzuty wysuwa się pod adresem tychże? Może ujmę to inaczej- jakie są najczęściej wymieniane cechy charakterystyczne tego pokolenia?

Czytaj dalej

„Życie jest drogą, życie jest snem

A co będzie potem?
Nie wiem, i wiem
O nic nie pytaj, dowiesz się, gdy
Skończy się droga, życie i sny

Jestem piasku ziarenkiem w klepsydrze
Zabłąkaną łódeczką wśród raf
Kroplą deszczu
Trzciną myślącą wśród traw
Ale jestem”

           Wielu z was rozpozna ten fragment popularnej niegdyś piosenki Anny Marii Jopek. Zawsze lubiłam ten utwór… jego lekkość, finezję, a jednocześnie prostotę. Artystka swoim niewyobrażalnie pięknym głosem śpiewała go tak, jakby tkała delikatny materiał, który o dziwo okazuje się być bardzo mocnym, wytrzymałym na wszelkie mechaniczne urazy.

Dziś znów usłyszałam tą melodię, wsłuchałam się w słowa… miałam łzy w oczach. Raz, że wykonanie było idealne- śpiewała młodziutka wokalistka, uczennica katowickiego liceum, dwa… tak mocno, prawie namacalnie czułam aktualność tego prostego tekstu.

            Jaka to była okazja? Uroczyste wręczenie aktów nadania stopnia nauczyciela dyplomowanego dla grupy nauczycieli z województwa śląskiego. Było nas około pięćdziesięciu, były uściski dłoni, wiele słów gratulacji, uznania dla naszej pracy, niełatwych lat starań i walki o uczniów, siebie i szkoły, w których pracowaliśmy.

Czytaj dalej