Czy istnieje płeć mózgu?

               Co jakiś czas naukowcy publikują rewelacje w postaci wyników wieloletnich badań i zapewniają nas, że mózg kobiety i mężczyzny ma pewne różnice i nie chodzi jedynie o jego wielkość. Różnice te są determinowane płcią, powtarzalne itd. Niedługo po takiej publikacji zawsze ukazuje się lawina kolejnych, które jej zaprzeczają… równie naukowych, opatrzonych nazwiskami utytułowanych neurobiologów, neurochirurgów i innych nieznanych mi zapewne specjalności.

Ja doktoryzować się w kwestii mózgownicy nie mam zamiaru, ja bym tylko chciała wiedzieć, czy naprawdę aż tak się różnimy? Czy naprawdę inaczej widzimy świat? Inaczej odczuwamy emocje?

          Pierwszym sygnałem, który zmusił mnie do myślenia o tym, był czas, kiedy urodziłam małego chłopczyka i obserwowałam jego rozwój. Tak się jakoś złożyło, że koleżanki wokół mnie w tym samym mniej więcej czasie urodziły dziewczynki. Obiekty badawcze miałam zatem na talerzu, a raczej na dywanie. Patrzyłam, jak się po nim turlają, pełzają, w jaki sposób się bawią i jak reagują na siebie nawzajem.

Wnioski przyszły szybko i to bardzo konkretne- rówieśnice mojego syna skupiały dużo uwagi na twarzach innych ludzi, szybciej naśladowały miny, uczyły się rozpoznawania emocji, a mały B w tym czasie uparcie ćwiczył… swój układ ruchu i masę mięśniową ;). Był totalnie zdeterminowany, by jak najszybciej zacząć się samodzielnie poruszać i penetrować otoczenie. W wieku 7 miesięcy raczkował jak szalony, a jego koleżanki siedziały na kocyku i bawiły się zabawkami. Naśladowały dźwięki ludzkiej mowy itd. Niby ten sam wiek, a już inne priorytety! Yhm, jakość macierzyństwa też znacząco inna, bo ja biegałam za nim jak wariatka, żeby nie skoczył na główkę z oparcia kanapy, a mamusie dziewczynek mogły popijać kawę i radośnie machać do tych słodkich istot, które grzecznie i statycznie się bawiły. Na szczęście z czasem przyszła sprawiedliwość… ich córeczki ruszyły do boju, a mój syn postanowił nauczyć się mówić ;).

               No dobra, dość o rozwoju dzieci, tu raczej wszyscy są zgodni, że dziewczynki i chłopcy rozwijają się nieco inaczej i w innym tempie opanowują różne umiejętności. Dojrzałość emocjonalną też osiągają w innym momencie.

A co  nami dorosłymi?

Przecież 90% (tak strzelam) związków stanowią pary heteroseksualne, zatem jakoś muszą razem egzystować prawda? No i trzeba z tym osobnikiem o odmiennym mózgu się umieć dogadać w milionie życiowych spraw.

Często słyszę, że oni czy one są… z innej planety. Coraz częściej też, że on czy ona nigdy cię nie zrozumie, nie jest w stanie, przecież to mężczyzna/ kobieta.

Trochę się w tym gubię.

Jakiś czas temu zapytałam P, jak on to robi, że zmieniając pas ruchu, zerka tylko przez jakąś mikrosekundę do bocznego lusterka… cyk, myk i zrobione, a ja ćwiczę szyjoskręt i zawsze upewniam się, czy przypadkiem jakieś auto nie tkwi w tej sekundzie w tzw. martwym punkcie. Byłam pewna, że powie o stażu bycia kierowcą- u niego 19 lat, u mnie 5 lub coś w tym stylu, a on mi wyskakuje z tekstem, że mężczyźni mają szersze spektrum widzenia! WTF? Mamy przepraszam inny aparat wzroku czy co? Minę miałam chyba zdegustowaną, bo na pocieszenie dodał, że my za to mamy podzielną uwagę i potrafimy robić kilka rzeczy jednocześnie z większą łatwością, niż mężczyźni.

Poczytałam o tym w mądrych Internetach i znalazłam odwieczne uzasadnienie- facet polował, to musiał być czujny, dobrze widzieć w ciemności, szybko reagować itp. Niewiasta za to w jednym czasie wykonywała wiele prac „gospodarczych” i jednocześnie obserwowała gromadkę małych dzieci- hmmm, tu szerokie spektrum widzenia też by się przydało moim zdaniem!

No i co? Chcecie mi powiedzieć, że ewolucja tego nie zweryfikowała? Dziś wszyscy jeździmy autem, pilnujemy dzieci, gotujemy i robimy zakupy, bez względu na płeć. Hmmm może ta ewolucja to jeszcze całkiem krótko trwa, skoro tyle z tej epoki jaskiniowców nam w mózgu zostało.

               No i co tu zrobić i jak to zrobić, żeby z osobnikiem z innej planety przetrwać zgodnie przez całe życie?

Średnie mam o tym pojęcie, szczerze mówiąc. Przez kilkanaście lat życia w związku dokonałam tylko kilku niewielkich odkryć i sposobów. Takie prozaiczne, przyziemne rzeczy.

Facet kupuje dobre słuchawki ;). Takie coś stosuje P, jak potrzebuje odpłynąć w siną dal i nie słuchać moich rozmów, gdy biegam z telefonem przy uchu, a jednocześnie odgrzewam jedzenie i wypakowuję naczynia ze zmywarki . Te wszystkie trzaski+ emocjonalne gadanie= zagubienie osobnika płci męskiej we własnym domu i poczucie chaosu. Słuchaweczki cyk i jest w bezpiecznym miejscu.

A kobieta? Nie zabiera faceta na zakupy i nie zwierza mu się ze swoich problemów, jeśli nie potrzebuje konkretnej rady czy pomocy. Tak sobie ponarzekać, żeby ponarzekać, to trzeba obiekt płci żeńskiej wybrać. Jak się mężczyźnie zadaje pytanie, to jedyną intencją powinno być- uzyskanie odpowiedzi. Zapomnij o pytaniach podpuchach, pytaniach zaczynkach do snucia długich refleksji, pytaniach zaczepkach, by sprowokować jakieś konkretne wnioski.

Mężczyzna jest nastawiony na szybkie rozwiązanie problemu- pytasz, to on odpowiada i jak tobie się ta odpowiedź nie podoba, to spadaj. Mówisz o problemie, on ci proponuje najlepsze opcje działania- wymądrza się? No to coś od niego chciała? Ta zasada dotyczy rozmów ze wszystkimi facetami- ojcami, mężami, braćmi, kuzynami, przyjaciółmi czy kolegami. On = konkret, ona= rozładowanie emocji poprzez rozmowę.

Kobieta szanuje jego pasje i nie strzela fochów, jak on chce je realizować. Najlepiej, jeśli je podziela, wtedy stają się partnerami na kolejnej życiowej płaszczyźnie i w puli zachwytu w jego oczach ona nabija kolejne punkty. Czasem bywa zupełnie odwrotnie- kobieta uważa, że jego pasja to totalna strata czasu, pieniędzy i energii… kompletnie nie rozumie, czym on się tak podnieca. No i co teraz kobieto? Chcesz walczyć z tą niezbędną mu adrenaliną? Kazać wybierać? No to czeka cię wojna, której wcale nie musisz wygrać, a jak jednak on się ugnie… no to po czasie dojdziesz do wniosku, że jakiś taki niemęski on ci się trafił, skoro tak łatwo udało ci się go zdominować ;).

Zatem choćby najgłupsze według ciebie zajęcie świata wybrał… okaż zrozumienie i zainteresowanie. Jest szansa, że on też da ci przestrzeń do robienia rzeczy… kompletnie niepojętych dla męskiego umysłu.

Mężczyzna godzi się z faktem, że jego ukochana jest sterowana kosmiczną, księżycową siłą. Jest wyrozumiały, kiedy ona traci poczucie rzeczywistości i panowanie nad sobą, bo przyszedł ten czas. Żeby było jasne, nie uważam, że jesteśmy niezrównoważonymi wariatkami, ale dobrze wiem, że inaczej widzimy świat i problemy w różnych fazach naszego cyklu. Widzę też, że z wiekiem się to nasila.

Zatem drogi mój czytelniku płci męskiej… jak jej powiesz w tej lepszej części miesiąca, że akurat w dniu rocznicy waszego pierwszego pocałunku, spotkania, ślubu itd. chcesz iść z kumplami na ważny mecz, ona powie- ok, nie ma sprawy, bawcie się dobrze. Jak powiesz to samo w tym gorszym czasie, możesz stać się uczestnikiem awantury, a później ze zdziwieniem obserwować, jak ona wylewa łzy w poduszkę i pyta cię, dlaczego już jej nie kochasz, a może chcesz się rozstać?

Naucz się tego jej kosmicznego kalendarza dla własnego dobra. Korzyści będą naprawdę odczuwalne. Bądź mądry i nie wchodź na minę, być może jutro będzie już rozbrojona ;).

               Pomimo tego mojego wymądrzania się… nadal więcej nie wiem, niż wiem. Nie mam pojęcia, czy modne określenie „płeć mózgu” jest fantasmagorią, czy ma uzasadnienie w naukowych badaniach. W sumie nawet nie muszę tego wiedzieć. Muszę natomiast pamiętać, że bardzo się różnimy. Kiedy ja tonę w pretensjach, on może nie rozumieć ich powodu. Kiedy on w danym momencie milczy, to wcale nie znaczy, że nie ma o czym ze mną rozmawiać. Ja tej potrzeby nie rozumiem, ale warto mieć jej świadomość.

Czasem myślę, że osobom o odmiennej orientacji jest łatwiej… jakże cudownie rozumieją się dwie kobiety- partnerki życiowe, mają podobne potrzeby i podobny ogląd świata.

A potem trzeba się stuknąć w czoło i oddać sprawiedliwość- takie związki mierzą się z ogromem innych problemów… na czele z niezrozumieniem społeczeństwa, obawą o wspólna przyszłość, akceptacją bliskich itd.

               Życzę sobie i wszystkim wokół jak największej dawki wzajemnego zrozumienia, szacunku i miłości!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *