Masz babo placek… na piątkowy wieczór, czyli moja mikro recenzja słynnego Greya.

          No nieeee. Coś mnie wczoraj podkusiło i obejrzałam „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Ja…. ignorantka względem popularnych hitów. Nie widziałam, nie czytałam, słyszałam tylko achy i ochy zachwyconych pań wokół mnie. Teraz w kinach leci druga część, no to sobie myślę… coś w tym musi być.

Warunki sprzyjające, dziecko słodko śpi, mąż w towarzystwie paczki swoich przyjaciół zwanych „LM” uprawia nocny clubbing, zatem nie pęknie ze śmiechu, patrząc na taki dobór dzieła filmowego. Jest cudnie, ja w pachnącej piżamce, czerwone wino w pięknym szkle, lekkie światło gdzieniegdzie robi klimat, kocyk mięciutki jak obłoczek. Jest cudnie…dopóki nie zacznie się film.

Ożesz ty… ty, ty kobieto głupia, czemu ty tak masz, że jak zaczniesz coś czytać lub oglądać, to musisz dotrzeć do końca…choćby w meczarniach?

Nie będę się zbyt szczegółowo pastwić nad tym obrazem, zatem podsumuję w kilku punktach moje wrażenia.

  1. Muzyka… jakaś miałka, bez wyrazu, jakby kompletnie nieważna, jakby niesłyszalna, a przeciez niejeden przeciętyny film muzyka ratowała.
  2. Fabuła….. o zgrozo, toż to żywcem ekranizacja jakby jednej z pozycji popularnych niegdyś książek z serii „Harlequin”. Pamiętam, że moja mama miała takich kilka, jak byłam małą dziewczynką. Na okładce zawsze była jakś para w gorącym pocałunku. Zawsze piękni ;).
  3. Największym rozczarowaniem był główny bohater, osławiony tytułowy Grey. No ludzie! Dlaczego on ma buzię chłopaka z amerykańskiego collageu? Uroczy chłoptaś, miliarder z limuzyną, helikopterem, wielkim domem i pokojem do zabaw sado maso. Gdzież w nim ten słynny dreszcz emocji? Biedna, zagubiona w swych upodobaniach owieczka. Aktor ograł go zestawem dwóch min i jednej pozy. Nieee
  4. Główna bohaterka jest… a jakoby jej nie było. Kompletnie spieprzona postać. Bez charakteru jakiegokolwiek, nie budzi żadnych emocji. Niewinna, zakompleksiona dziewica, która zakochuje się w milionerze o ekscentrycznych upodobaniach seksualnych. Aktorka, która kreowała tę rolę nie zagrała ani strachu, ani zachwytu, ani zakochania, ani w ogóle niczego. Włączcie kamerę i uwierzcie, że zagram lepiej ten scenariusz ;P. Tylko błagam, zmieńcie mi aktora do pary, hahaha.
  5. Jak już straciłam nadzieję na jakąś sensowną grę aktorską, dobrą muzykę czy ciekawą fabułę, powiedziałam sobie…. czekaj bejbe, zapnij pasy i oglądaj dalej, bo tu przecież mają być jakieś wbijające w fotel sceny erotyczne. Przecież wszystkie babki podniecają się tym Greyem i biegną co sił w nogach na cześć nr 2 do kina. Hmmm zatem główny bohater pogładził rękę ukochanej czarnym pejczykiem i raz ją nawet w tę łapę rypnął. Gdzieś tam niby ją związał, przywiązał, jakieś fiku miku wyczyniali… ale ludzie… gdzie te emocje? Gdzie jakaś chemia tej relacji? W naszej rodzimej „Sztuce Kochania” to były Himalaje erotyzmu w porównaniu z tym.

          Nie wiem, czy ja jednak wymagająca jestem, czy mam nietypowy gust filmowy? Raczej przeciętniak ze mnie i nie jestem pasjonatką wyszukanego czy niszowego kina.

Producenci postawili na proste rozwiązania- ładna buzia Greya i naiwna, prosta konstrukcja psychologiczna głównych bohaterów.

Dawno nie widziałam tak kiepskiego filmu i serio… nie zaciągnie mnie nikt do kina na drugą ani żadną kolejną część. Never ever!!!!

Ps. Nie lubię komedii romantycznych, a do tego jest czasem porównywany Grey- pierwszy i drugi. Uważam jednak, że to błędne porównanie… w tym filmie brak humoru jakiegokolwiek. Nic mnie nie rozśmieszyło, nic mnie nie podekscytowało, nic nie zmusza do myślenia.

O co zatem chodzi, że te książki i filmy są aż tak popularne??? Dla mnie pozostanie tajemnicą!

 

4 komentarze

  1. A ja muszę przyznać, że ubawiłam się na tym filmie jak na dobrym kabarecie 🙂 Powodów było kilka, absurdy, niedowierzanie, konsternacja, zażenowanie… ale, bądź co bądź, przepona bolała mnie od śmiechu. Wydawał mi się być jedyną racjonalną reakcją 🙂

  2. A mnie się muzyka tylko w tym filmie podobała. Mam płytę, słuchamy w aucie 😉
    Sam film tak samo zły jak książka. Ale teb aktor to kompletna porażka- cały czas się skupiałam co on ma z oczami albo brwiami, bo coś mi nie pasowało ;(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *