No i bądź tu mądra… kobieto! Przez ten spot reklamowy nawet same feministki skoczyły sobie do oczu!

               Żyjemy w świecie sprzeczności… szczególnie ostatnio albo ja wcześniej tego nie zauważałam tak wyraźnie. Już samo obejrzenie serwisów informacyjnych na dwóch różnych stacjach może spowodować poczucie zagubienia. Niby te same informacje, a jakże inne.

Już zostawiam politykę, otrzepuje się z niemiłego wrażenia i pędzę w kierunku spraw społecznych. Spraw dotyczących nas wszystkich.

Wędrując po rozmaitych portalach trafiłam na gorącą dyskusję wokół spotu reklamowego tegorocznej poznańskiej Manify, której tym razem przyświeca hasło „Przeciw przemocy władzy!”. No właśnie, dlaczego ten krótki materiał budzi takie kontrowersje?

Mamy tam hasło „Dość kompromisów” i zlepek scen z udziałem kobiet. Nie są to jednak piękne modelki, wypielęgnowane mamuśki ani nastolatki z wielkimi oczami i dzióbkami. Pokazano tę stronę kobiecości (i człowieka w ogóle), którą na co dzień skrzętnie się ukrywa, sferę tabu. Jest owłosienie pod pachami, pieprzyki, oponka na brzuchu, krew menstruacyjna kobiety, która wychodzi z basenu, karmiąca pierś, jest też kobieta, która siada w fotelu i wsuwa sobie rękę w majtki. Jest ślina, pot i tłusty pączek oblizywany z wielką radością. Kilka sekund, a taka dyskusja wśród odbiorców. Chyba pierwszy raz widzę aż tak mocno podzielone grono samych feministek. Głosy krzyczą, że to obrzydliwe, że ten film utrwala stereotyp zaniedbanej kobiety walczącej o równouprawnienie poprzez demonstrację owłosienia pod pachami. Inne zaciekle bronią klipu, mówiąc, że to sama natura, prawda odarta z makijażu, ładnych ubrań i samoopalacza.

Krzyczą- zabierz kobiecie kosmetyki, perfumy, prostownicę do włosów, karnet na fitness, ładne ciuchy i buty, zakaż stosowania tamponów, robienia sztucznych paznokci, przyklejania dodatkowych rzęs, którymi będzie mogła skutecznie trzepotać mężczyznom przed nosem…. i będziesz miał takie właśnie dzieło natury. Teraz je kochaj, szanuj, podziwiaj za to, jakie jest naprawdę i pamiętaj… prawdziwa kobiecość jest właśnie tym, co teraz widzisz!

A ja tak obserwuję tą wojnę i sama nie wiem, co o tym myśleć.

Pomyślę więc tak… czy ja bym chciała oglądać codziennie mojego mężczyznę, jak siedzi na ubikacji… bo to przecież sama natura… najlepiej wstawmy tę ubikację do salonu i cieszmy się wspólnym czasem ;). Czy ja bym chciała, by on celowo nie brał za często prysznica i nie stosował dezodorantu, by mnie uwodzić tym swoim zapachem testosteronu pomieszanego z martwym naskórkiem? A jak będziemy starszymi ludźmi, to niech on koniecznie wyrywa sobie włosy z nosa w mojej obecności, no bo to takie męskie i naturalne przecież.

Kurcze, chyba niekoniecznie. Jestem przekonana, że gdy ludzie się kochają i jest taka konieczność, to są w stanie zrobić dla siebie naprawdę wiele i gorsze rzeczy ich nie obrzydzają. Czasem trzeba chorą osobę wspierać we wszystkim i dbać o nią i jej godność. Czasem życie i dramatyczne okoliczności do tego zmuszają.

No ale jeśli nie ma takiej konieczności, to nie widzę potrzeby, by czcić ten naturalizm człowieczeństwa.

Pseudofeministyczna retoryka kultu krwi miesiączkowej do mnie nie przemawia. Każdy mężczyzna wie, o co w tym chodzi, ale niekoniecznie musi oglądać na basenie panią z czerwoną plamą w kroku. Nie uważam, że my kobiety robimy z takich rzeczy tajemnicę, normalnie się o tym mówi, ale ostentacyjne zabiegi higieniczne w obecności mężczyzny są bezcelowe. Czemu to ma służyć? Co to za walka?

Jest jeszcze kwestia miłego bycia i życia z samym sobą. Czy kobieta chce być zadbana i czysta tylko po to, by zadowolić gust estetyczny mężczyzn? Obrończynie klipu twierdzą, że dbając o swoją atrakcyjność, kobieta wchodzi w rolę przedmiotu, uprawia swoistą prostytucję estetyczną, chcąc zaspokoić potrzeby mężczyzn w swoim otoczeniu. Nawet mała dziewczynka, która ubiera korale mamy i pyta tatę, czy ładnie wygląda… wchodzi w rolę towaru wystawowego. Uczy się bycia podziwianą i ocenianą przez przedstawiciela płci przeciwnej.

Hmmm, ale jak mały chłopczyk dźwiga ciężką skrzynię i chwali się przed mamusią, jaki jest silny… to wszystko gra tak?

               Pomimo moich dość pro feministycznych skłonności (moja przyjaciółka twierdzi, że mocno feministycznych) nie kupuję tego klipu kompletnie.

Autorki zapomniały, że są pewne kody kulturowe i matryce czasu. Gdybym miała siedzieć sama w domu przez miesiąc, to i tak stosowałabym depilację… dla samej siebie i swojego komfortu. Nie mam zamiaru w ramach protestu niczego manifestować. Nie uważam też, że wypracuję sobie szacunek wśród mężczyzn z mojego otoczenia, dzięki temu, że będę zawsze no make up like baby girl i będę dumnie prezentować im nieogolone nogi na basenie ;). Chyba nie tak się ten szacunek i równe traktowanie w grupie koedukacyjnej wypracowuje.

Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że dbanie o siebie jest pójściem na kompromis z płcią przeciwną, że to tylko dla nich i przez nich. Bzdura.

               Jak zawsze… wychodzi ze mnie człowiek środka… skrajności mnie irytują. Dziewczyny z jednej linii produkcyjnej… te same rzęsy, brwi, tipsy, ubrania, torebki i miny do selfie też mnie czasem rażą. Zatem skoro po jednej stronie stoi stereotyp Melanii Trump (nie znam jej i jej życia, więc stereotyp może być krzywdzący, ale takowy funkcjonuje), a po drugiej bohaterka spotu reklamowego poznańskiej Manify- ja pozostanę tu, gdzie jestem.

A tu możesz obejrzeć klip https://www.youtube.com/watch?v=39f_6fyqGR8

4 komentarze

  1. Ależ mnie zaintrygowałaś! Przyznam szczerze, że nie miałam bladego pojęcia o takim manifeście, ale tak mnie zaciekawiłaś, że z jednej strony chciałam najpierw poszukać w necie i obejrzeć, a drugiej jednak strony nie mogłam przestać czytać. Uratowałaś mnie linkiem na końcu 🙂 Jestem w szoku. Absolutnie nie utożsamiam się z taką kampanią, choć też bliżej mi do nurtów feministycznych niż konserwatywnych. Kampania cofa nas niemal do jaskiń! Dbam o siebie dla siebie samej, dla własnego samopoczucia i komfortu i nie czuję się z tego powodu przedmiotem ani towarem. Opinia społeczna wpada ze skrajności w skrajność.

  2. Feministką co prawda nie jestem, choć może jestem, lecz daleko mi do identyfikacji, to taki spot jest chyba aż nadto brutalny, rudymentarny i nie na miejscu. Bo i co miał przekazać? Że kobieta ma naturę biologiczną? Że ma potrzeby cielesne, że ma ciało? Przecież to oczywiste… Zaglądnij do mnie w chwili wolnej, proszę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *