O czym dla mnie jest „Kronika ptaka nakręcacza”?

Mam zgubny zwyczaj czytania kilku książek jednocześnie. Czasem są to tak skrajne pozycje, że ciężko mi płynnie przemieszczać się między tymi światami. Jedna bywa wrogiem drugiej, muszą walczyć o uwagę i skrawki mojego czasu… czasu, gdy siedzę zawinięta w koc w rogu kanapy, a nad moją głową unosi się strumień bladożółtego światła. Czasu ciszy i kubka z parującą herbatą. Niekiedy jakaś książka wpada w pętlę bycia odsuwaną, na pewno czuje się wtedy tą najgorszą spośród leżących na stosiku małego stolika obok kanapy. Z niejasnych dla mnie przyczyn uciekam przed nią właśnie… trochę jak zakochany unika tej, do której rwie się serce, by tego nie zauważyła. By nie zdradzić kotłujących się emocji. Zatem wbrew mniemaniu nie musi być najgorszą wcale, wręcz przeciwnie… fascynuje, uwodzi, przeraża i zmusza do myślenia o rzeczach, których wcześniej w naszej głowie nie było.

W takiej pętli niezasłużenie tkwiła właśnie pozycja Haruki Murakamiego „Kronika ptaka nakręcacza”.  Z brawurą i lekkością wyprzedziły ją reportaże, kryminał i powieść obyczajowa. Czytałam ją zrywami… wtedy wciągała mnie jak studnia, a ja broniłam się, by nie dotknąć za szybko jej dna. Może chciałam mieć ją jak najdłużej? Nie wiem.

Dziś skończyłam i właśnie tak się czuję, jakbym na dnie ciemnej, wilgotnej studni siedziała i rozmyślała o życiu, uczuciach, relacjach, snach.

Surrealizm literacki w czystej postaci.

To ten typ powieści, która dla każdego jest o czymś zupełnie innym. Plastyczna fabuła, która zamiata brutalnie emocje i prosty światopogląd, jaki nasz mózg zwykł nam podsuwać… dla bezpieczeństwa zapewne.

O czym zatem jest dla mnie? Posłużę się fragmentami, które zaznaczyłam w czasie czytania.

„Rzeczywistość składa się z kilku warstw…” Pluralizm rzeczywistości leży u podstaw wielu nurtów filozoficznych, a tu jest pokazany niemal namacalnie. Na przykładzie konkretnego człowieka i krótkiego etapu w jego życiu widzimy, jak przenikają się światy, jak zatraca się ciągłość perspektywy czasu, jak zatraca się poczucie przestrzeni, odległości, logiki, do której przywykliśmy.

Sfera snów jest istotną tkanką ludzkiej egzystencji. Z drugiej strony tu wszystko ma znaczenie, powiązania znaków, symboli, postaci, opowieści, które w życiu słyszymy… układają się jak kolory na kostce Rubika, trzeba tylko podjąć wysiłek. Podjął go główny bohater powieści i dzięki temu uratował wiele osób, w tym najważniejszą.

Zima była dość sroga, lecz mimo tego czasami zapominałem włączyć piecyk, bo nie potrafiłem odróżnić prawdziwego zimna od mego zimna wewnętrznego.” Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jaki wpływ na nasze życie i otoczenie ma to, co jest w nas. Powieść poddaje w wątpliwość istnienie jakiegokolwiek jednego, obiektywnego wizerunku rzeczywistości. Skąd wiesz, co widzi osoba obok ciebie? Weźmy choćby dźwięk twojego głosu- słyszysz go pierwszy raz zarejestrowany na jakimś nośniku i przeżywasz szok. Tak słyszą mnie inni? Przecież żyję ze swoim głosem od zawsze i dobrze wiem, jak brzmi. Ok, wiesz jak brzmi dla ciebie, ale dla innych?

Główny bohater powieści był przekonany, że zna swoją żonę i wie, jak ona widzi i odczuwa świat, a potem musiał toczyć długą, wyczerpującą walkę, by ją odzyskać. Nawet nie wiedział, z kim lub z czym walczy.

”Ludzie nie zawsze wysyłają wiadomości po to, żeby przesłać prawdę (…). Tak samo jak nie zawsze spotykają się z innymi po to, żeby im pokazać prawdziwą twarz.” Pozory tworzymy bardzo często, nawet dla samych siebie. Czasem ktoś celuje w nasze ego, żeby zbudować mur, którego nie będziemy chcieli zburzyć… urażenie, poczucie krzywdy, duma. Brutalność bywa oznaką największej słabości, a zadawany cios może być wołaniem o pomoc. Jeśli nam zależy na kimś, musimy wyjść poza granice poczucia własnego komfortu. Musimy zdjąć ładny obrazek ze ściany i uważnie przyjrzeć się temu, co jest pod nim. Czasem to brzydki ślad, nierówny tynk, okazuje się, że jest tam dziura, którą miły dla oka pejzaż miał skutecznie zasłaniać.

A na koniec takie słowa głównego bohatera „Ciekawość wyciąga z ukrycia odwagę i budzi ją. Ale w większości przypadków ciekawość od razu znika i odwaga musi dalej iść sama. Ciekawość przypomina wesołego kolegę, któremu nie można zaufać. Podpuści cię, ile może, potem w odpowiednim momencie się zmyje. A człowiek sam musi dalej sobie radzić, próbując zebrać się na odwagę”.

Z ciekawości bywamy odważni, ale bywamy też nietaktowni i traktujemy innych przedmiotowo. Najprostszy przykład, który codziennie dorzuca kamyczek do dziejów świata-  jestem ciekawy, jak by mi było z tobą, więc po ciebie sięgnę, powalczę, spróbuję… przy okazji może zniszczę wielu ludziom ich świat, może także i sobie, tobie… gdy kieruje mną ciekawość, rządza poznania tego stanu, o którym marzę… nic się nie liczy. Oj z takich kamyków to już spory głaz byś utoczył, bo my ludzie bywamy schematyczni.

Nasz bohater był ciekawy, dlaczego został porzucony, a listowne wyjaśnienie żony nie wystarczało mu i nie wydawało się być prawdziwe. Wszystkie dowody świadczyły o klasycznej zdradzie… późne powroty z pracy, nowy zapach perfum, zielona sukienka z zamkiem błyskawicznym na plecach, uciekające spojrzenie podczas rozmów i posiłków. Dlaczego Kumiko odeszła? Co się naprawdę wydarzyło w życiu tych ludzi?

Polecam.

 

 

5 komentarzy

  1. Niesamowicie interesujące jest to, że świat jest tylko zbiorem naszych subiektywnych odczuć. I właściwie nie wiadomo, jaki on jest, każdy odczuwa inaczej… Zaintrygowałaś mnie, mam ochotę przeczytać 🙂

    1. Naprawdę polecam, jeśli lubisz mocno odjechane książki i wnikanie w psychologię ludzkich zachowań, a czuję…. że lubisz.
      Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *