Głosy z oddali… o bliskości przez ocean tęsknoty.

               Podróżujemy, emigrujemy, zakładamy gniazdo w różnych miejscach świata. Jak trzyma się rodzina w obliczu emigracyjnych dylematów? Jak zachować więzi, gdy widzimy się raz na kilka lat, nie spędzamy razem świąt, wakacji, a nasze dzieci znają się z filmów, zdjęć i opowieści?

Tymczasem jesteś dla mnie jakimś chłopcem podobnym do stu tysięcy innych chłopców. I nie jesteś mi potrzebny. Także i ja nie jestem tobie potrzebny. Jestem dla ciebie tylko jakimś lisem podobnym do stu tysięcy innych lisów, ale jeśli mnie oswoisz, będziemy potrzebowali siebie nawzajem. Staniesz się dla mnie kimś jedynym na świecie…”

Jeśli nie pamiętasz tego fragmentu „Małego Księcia”… w moim odczuciu najcenniejszej lektury, która właśnie została przez dobrą zmianę z kanonu obowiązkowych wyrzucona, to koniecznie sobie przypomnij. Hmmm, mogłaby być jedyną w zasadzie, ale te wartości zbyt uniwersalne, a całość zbyt filozoficzna jak na nasze nowopolskie standardy. Trudno, może niektórzy nauczyciele sięgną po nią i wybiorą, spośród tych nieobowiązkowych pozycji.

Jak to zrobić, by dla małego B jego kuzyn nie był jednym z tysięcy innych chłopców?  Jak to zrobić, bym nadal potrafiła rozpoznać siostrę po tym, jak odgarnia włosy z czoła? Bym wiedziała, że jej smutek tego konkretnego dnia wywołała ta konkretna przyczyna?

               Jest ciężko i jeśli tęsknisz za najbliższą osobą… tęsknisz od wielu lat, dobrze wiesz, jak taka codzienność wygląda. Właśnie, codzienność bywa znośna, całkiem zwyczajny jest fakt przesyłania zdjęć i rozmów przez komunikatory, pisania emaili i wiadomości na FB. Całkiem zwyczajne są długie rozmowy o tym, co w naszym życiu aktualnie się dzieje, co jest dla nas ważne, czego się boimy, o czym marzymy.

Schody zaczynają się podczas tych wyjątkowych sytuacji, chwil… urodziny, święta, narodziny dziecka, choroba. Wtedy najboleśniej czujesz ten brak. Świąteczny wieczór kończysz kładąc się na łóżku w ciemności i walczysz z fizycznym poczuciem tęsknoty, boli cię każda część ciała, która chciałabyś przytulić właśnie tę osobę….

W pierwszych latach życia bez siostry obok łapałam się na mówieniu o niej w czasie przeszłym… zupełnie tak, jakby tamten odległy świat nie był częścią mojego, a czymś osobnym. Potem jest etap oswojenia. Dziś pytana, jak to jest, odpowiadam, że zupełnie normalnie. Tłumaczę, że przecież są te wszystkie technologiczne cuda, które ułatwiają kontakt… ułatwiają, nie zastępują. Taka jestem wtedy siłaczka, taka dzielna, a gdy nikt nie patrzy, bywa różnie.

Gdy na czyjejś twarzy maluje się wyraz zdziwienia, dlaczego nie widujemy się każdego lata… bo przecież on/ ona ma brata w Irlandii, Wielkiej Brytanii, Norwegii i to nie problem, trzeba tylko chcieć, pytam dyskretnie o cenę i czas podróży do owych krajów.

Niestety, ale kilkanaście tysięcy na sam przelot to nie jest kwota, którą się ma cały czas w zanadrzu… spędzasz każde wakacje na Malediwach lub Dominikanie? Dwutygodniowy pobyt wakacyjny u rodziny za oceanem, to identyczny koszt. Do tego czas… nie wyskoczysz tam na 3 dni, jak do Irlandii choćby… wspólne zakupy, obiad, pogaduchy i do domu. Trzy dni to dochodzisz do siebie po zmianie strefy czasowej, by zacząć normalnie tam funkcjonować. Jeśli nie latasz często… organizm ma problemy z pokonaniem jet lag.

Kwestia samego lotu też bywa niełatwa… dla mnie z pewnością. Jeśli jesteś czytelniku moim prawdziwym znajomym, to pewnie wiesz, co ze mną dzieje się w samolocie.  Niejedna bliska mi osoba wysiadła po wspólnej podróży z siniakami na ręce, bo moje palce skutecznie się w nią wbijały przez większość lotu.

Za to w myślach, marzeniach latamy do siebie codziennie ;).

               Jeśli czeka Cię rozstanie z powodu emigracji kogoś bliskiego, jeśli jedyny brat/ siostra/ syn/ córka postanowił ułożyć sobie życie naprawdę daleko… zadbaj o tę relację, nie strać jej.

Zadbaj na tyle, na ile to możliwe.

Gdy na świat przyszedł syn  mojej siostry, ze wzruszeniem patrzyłam, jak go karmi, pielęgnuje, usypia. Patrzyłam na ekran, nie mogłam pomóc, potrzymać go, fizycznie wesprzeć, ale byłyśmy razem… dlatego dziś nie jest dla mnie jednym z tysięcy innych chłopców. Podobnie jest z naszymi pozostałymi dziećmi.

Rodziny nie tworzą wymuszone niekiedy niedzielne spotkania przy kawie, rodzina jest wtedy, gdy są więzy.

„Oswoić znaczy stworzyć więzy…”  bez względu na to, jaki dzieli nas dystans.

 

 

1 komentarz

  1. Nostalgicznie, ale pięknie… Doskonale Cię rozumiem, bo mi też zdarza się odczuwanie takiego fizycznego bóli, powodowanego tęsknotą… Cytatami narobiłaś mi ochoty na powrót do „Małego Księcia” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *