W każdej dziedzinie życia, wiedzy, sportu czy czegokolwiek innego występują znamiona konfliktu tragicznego. Szybka powtórka ze starożytnego dramatu- konflikt tragiczny to konflikt dwóch równorzędnych racji bez możliwości rozwiązania. Tak źle i tak niedobrze. Tu stracisz i tu stracisz… tu coś zyskasz i tu.

Ostatnio często, chyba nawet zbyt często rozmyślam o idealnym systemie edukacji, snuję malownicze wizje szkolnych zajęć, gdzie uczniowie uczą się i doświadczają tego, co w życiu jest najważniejsze, co im się naprawdę przyda. Dobrze wiem, że ty rodzicu też snujesz takie wizje, ba… ty nawet wierzysz, że one są zmaterializowane w postaci idealnej placówki edukacyjnej dla twojego dziecka. No cóż mam ci powiedzieć…

Czytaj dalej

               Nigdy w życiu nie planowałam takiego wpisu, nie mam w zwyczaju oceniać czyjejś pracy i sposobu życia, ale się we mnie wczoraj zagotowało i ta para musi wyjść… nie tylko uszami i nosem. 😉

Niewiele wiem o życiu tzw. blogosfery. Nie mam pojęcia o statystykach, nie wiem od ilu odsłon czy obserwatorów blog uznawany jest za popularny. Nie bardzo też ogarniam temat tego słynnego na blogach zarabiania, a jest to naprawdę gorący temat w grupach osób piszących i publikujących.

No i tak się złożyło, że przyjaciółka, która jest właścicielem i prezesem firmy zajmującej się PR-em, uświadomiła mi, w jaki sposób i z jaką częstotliwością blogerzy zwracają się do takich firm z ofertą współpracy. Miałam okazję takie zapytania ofertowe zobaczyć i szczerze mówiąc… zrobiło mi się wstyd. No taką mam dziwną przypadłość, że wstydzę się nie tylko za siebie, ale i za kogoś. Chyba to po tatusiu, bo on niegdyś, podczas emisji programu „Szansa na sukces”, wychodził z pokoju, jak któryś z uczestników strasznie fałszował. Tak bardzo się za niego wstydził. 😉

Czytaj dalej

               Minęło 9 pełnych miesięcy, odkąd zaistniało to miejsce. Symboliczne poczęcie myśliterowych treści miało miejsce upalnym latem, w wolnym czasie, gdy człowiek zrelaksowany i głowa pełna kreatywnych, odważnych myśli.

Teraz jestem zmęczona, świat znów rozkwita, a ja powoli zbliżam się do mety. Jeśli jesteś ze mną regularnie, wiesz zapewne, co nazywam ową metą. Koniec roku szkolnego, koniec kolejnego biegu ramię w ramię z uczniami, nauczycielami, rodzicami ich rozterkami, wzruszeniami, dylematami, które przyszło nam przez ten rok wspólnie rozwiązywać.

Czytaj dalej

       

Właśnie tak jak w tytule… bywamy z synem regularnie w kawiarni, herbaciarni, cukierni itd. Najmniej chodzi o to, co tam konsumujemy (przynajmniej mnie), a najbardziej o to, że spędzamy czas razem, dlaczego nie w domu?

No oczywiście, że częściej spędzamy czas w domu, na placu zabaw, w parku, nad jeziorem itd., ale od czasu do czasu bywamy w miejscach publicznych, gdzie spotykają się ludzie, żeby… rozmawiać i powoli delektować się czymś, co sprawia im przyjemność.

Czytaj dalej

               W sieci od kilku dni krąży tekst, który wymienia 10 typów rodziców, za którymi nauczyciele nie przepadają. Pod artykułem pojawiły się komentarze oburzonych, którzy stwierdzili, że mogliby z łatwością wymienić 10 typów nauczycieli, których nie znoszą.

No i proszę bardzo… tyle lat jestem nauczycielem, że dokładnie wiem, czego w nas nie lubicie :). Skupię się na cechach, które w oczach rodziców bywają niepożądane i stają się często przedmiotem rozmów, skarg i drwin.

Czytaj dalej

           

              Nie mogę pojąć jednej rzeczy. Bloga prowadzę 9 miesięcy, średnio co 7 dni ukazuje się nowy tekst. Pisanie ich sprawia mi wielka frajdę i zawsze tak było… czy pisałam dla siebie, czy dla kogoś bliskiego, czy dla was teraz. Każdy tekst czyta kilkadziesiąt osób, czyli zasięgiem to taki malutki bloguś, a nie żaden blog i zupełnie nie czuję potrzeby, by czytały mnie setki, tysiące ludzi. Owszem, teksty dotyczące reformy edukacji były poczytne… statystyki szybowały w górę i szły w setki, dobijały do tysiąca unikalnych czytelników, ale mimo tego komentarze pojawiają się sporadycznie, jakoś nie chcecie ze mną dyskutować albo ja nie pozostawiam pola do dyskusji. Moja wina zapewne ;).

Zdarza mi się dostawać natomiast wiadomości email, w których pojawiają się słowa uznania lub konkretne zarzuty.

Czytaj dalej

               Pierwsze ciepłe dni spowodowały, że powyłaziliśmy wszyscy dosłownie jak robactwo spod wilgotnej gleby ;). Duże robale, czyli my dorośli i masa małych robaczków- biegających, skaczących, piszczących i jeżdżących na wszelakiej maści pojazdach. W ruch poszły wrotki, rolki, hulajnogi, rowery i oczywiście rozmaite wózki. Maluszki mogą teraz drzemać w gondolkach, półroczniaki i roczniaki grzecznie lub mniej grzecznie siedzieć w spacerówkach… luz bluz i wafelki jednym słowem. No to o co ja się czepiam w takim razie? Co mnie w oczy kole po tych kilku cieplejszych dniach?

Czytaj dalej

               Wejdę do strumienia chłodnej, orzeźwiającej wody, takiej, która  mknie prędko, łaskocze skórę, nerwy, zmysły… czasem przyjemnie, czasem drażniąco, czasem rozwesela, czasem irytuje, czasem smuci. Wracam z takim samym zamiarem, jaki miałam zawsze- dobrze uczyć, otwierać oczy na ważne sprawy, prowadzić przez świat literatury, poezji, sztuki i w ten sposób tłumaczyć życie, bo sztuka to odbicie rzeczywistości, często mistrzowskie. Znów będę nauczycielem języka polskiego… od tego zaczęłam moją przygodę z byciem naprawdę dorosłą. Pierwsza praca, pierwsze wyzwania, pierwszy kontakt z młodzieżą i środowiskiem nauczycieli.

Czytaj dalej