Dlaczego z kilkulatka robisz niemowlaka, mamo?

               Pierwsze ciepłe dni spowodowały, że powyłaziliśmy wszyscy dosłownie jak robactwo spod wilgotnej gleby ;). Duże robale, czyli my dorośli i masa małych robaczków- biegających, skaczących, piszczących i jeżdżących na wszelakiej maści pojazdach. W ruch poszły wrotki, rolki, hulajnogi, rowery i oczywiście rozmaite wózki. Maluszki mogą teraz drzemać w gondolkach, półroczniaki i roczniaki grzecznie lub mniej grzecznie siedzieć w spacerówkach… luz bluz i wafelki jednym słowem. No to o co ja się czepiam w takim razie? Co mnie w oczy kole po tych kilku cieplejszych dniach?

Wróćmy do tematu owych wózków… jak wiadomo sprzęt na wagę złota, wygodne to, sprytne, zwrotne, poza dzieckiem jeszcze masę zakupów zmieści. Nie wyobrażam sobie życia bez tego epokowego wynalazku, gdy B był niemowlakiem i malutkim dzieckiem.

No i co? Do ilu lat mają pociechy korzystać z tego dobrodziejstwa? Z tego co widzę, zdania są podzielone. W ostatni weekend widziałam naprawdę spore dzieciaki wożone przez rodziców w wózkach. Jestem w stanie zrozumieć jeszcze 2 nawet 3 latka w tym ustrojstwie, ale uważam, że wożenie 4 latka to dla niego jest już ogromna krzywda. No baa, jest mu wygodnie, słonko go nie razi, nóżkami przebierać nie musi, może sobie jeść, pić, grać na smartfonie i podziwiać widoki. Rodzic nie musi mieć oczu wokół głowy (wiem coś o tym), do tego taki kilkulatek nie marudzi, że chce z wózka wyjść, bo chodzenie i bieganie dawno przestało być ekscytującą atrakcją, jaką jest dla np. rocznego dziecka.

Jestem w stanie zrozumieć kilkulatka w wózku np. na wakacyjnym wyjeździe. Gdy mały B miał trzy lata, pożyczyliśmy wózek od znajomych, nasz był już sprzedany, żeby wcielić w życie podstępny plan. Otóż chcąc uniknąć wieczornego uziemienia w hotelu, dawaliśmy mu opcję zaśnięcia w owym wózku właśnie. Dzieć mobilnie spał, a my… morza szum, ptaków śpiew, dzika plaża pośród drzew, tra la la. Kolacja w restauracyjnym ogródku po zachodzie słońca? No problem, dziecko w wózku cyk pod drzewko obok i jemy, gadamy, pijemy wino… polecam.

Wróćmy na Ziemię i do dnia powszedniego, bo przecież nie samymi wczasami człowiek żyje… a szkoda ;).

Teraz będzie poważnie i pompatycznie :). Apeluję do matek kilkulatków- ruch na świeżym powietrzu, to ma być ruch. Takie dziecko ma niespożyte siły, jak nie chcesz, żeby ci chatę roznosił, to pozwól mu się wybiegać, zmęcz to dziecko, niech ćwiczy motorykę dużą, niech wisi na drabinkach, fika koziołki i uczy się jeździć na czymkolwiek. Owszem, kosztem twojego rodzicielskiego lęku, kosztem twojego komfortu i czasu na własne sprawy… ale to jest twoje dziecko, nie roślinka w doniczce, a tak wygląda znudzony czterolatek w wózku spacerowym, podczas gdy mama z kawą w dłoni radośnie plotkuje z koleżanką przez telefon.

Zatem niemowlaki i małe dzieci w wózkach- tak, większe dzieci- nie!!!!!! Obciachowo nawet taki dzieciak wygląda, jak mu kolana uszy zakrywają.

Do tej beczki gorzkich żalów dodam jeszcze kila… atrybuty niemowlęce robią kilkulatkom krzywdę. Trzylatek ze smoczkiem, dwulatek pijący na placu zabaw sok z butelki ze smoczkiem. Już pominę fakt higieny, próchnicy, wad wymowy itd., ale to powoduje, że inne dzieci się patrzą, dziwią i śmieją.

Pozwólcie dzieciom być dziećmi, a nie bezwolnymi niemowlakami, które są karmione, pojone z butelki i wożone w wózku.

Pamiętam, jak pediatra zlecił odstawienie butelki ze smoczkiem od 6 miesiąca życia (mały B był dokarmiany MM), inne matki stukały się w czoło, a ja grzecznie posłuchałam i nauczyłam niemowlę pić mleko przez słomkę. Od 6 miesiąca gryzł też sam stałe pokarmy… samymi dziąsłami. Czy się bałam, że się zakrztusi? Pewnie. Tak samo bałam się, jak w zeszłe lato wsadziłam go na rower dwukołowy z pedałami i poleciłam zjechać z niewielkiej górki na dół. Pewnie tak samo będę się bać, jak mi za kilka lat powie, że jedzie z kolegami rowerem nad jezioro. To normalne, że my rodzice się boimy o swoje dzieci, ale nie możemy z tego powodu robić z nich kalek, hamować ich rozwoju.

Zatem drogie mamy… jest piękna wiosna, wyjmijcie dzieci z wózków i pozwólcie im się uczyć, poznawać i doświadczać. One naprawdę sobie poradzą.

Ps. Nie polecam zakupu popularnego dziś rowerka, w którym dziecko siedzi, ma nogi na podpórkach i jest pchane przez rodzica. To kiepski zamiennik wózka, nic więcej… kiepski, bo już w wózku jest dziecku wygodniej. Nie pozwólcie, by rower kojarzył się dziecku z czymś, co samo jedzie, bez wysiłku, bez pracy jego mięśni. Posadźcie dwulatka na biegówkę, niech próbuje i niech wie, że rower jedzie, jak on się rusza.

Taki rowerek do pchania to tylko… uspokajacz sumienia rodzica, że jego dziecko już z wózka wyrosło. Popatrz uczciwie na zdjęcie, czy to nie jest kolejny wózek kształtem nieco przypominający rower?

              Zamiast tej opcji serdecznie polecam to…   

 

1 komentarz

  1. Oj tak. Nasz 5latek w tym roku dostał rowerek z 16calowymi kołami i śmiga na nim jak szalony. Do tego hulajnoga 🙂 W zeszłym roku nie chciał jeździć na rowerku ale myślę, że dlatego, iż miał mniejsze kółka i chyba ciężko mu się pedałowało – a może dopiero teraz dorósł do tego? W sumie jeden z moich siostrzeńców załapał bakcyla na rower dopiero w wieku 8 lat. Wcześniej w ogóle nie tolerował roweru, a tak zaczął jeździć od razu na dwóch kółkach 🙂 Myślę, że to jak z każdym ruchem i sportem, nie ma co zmuszać, w końcu przyjdzie czas i dziecko załapie 🙂 a może zamiast kółek nasze dziecko woli taniec albo grę w piłkę?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *