Co z tym wizerunkiem? Czy to ja, czy nie ja?

           

              Nie mogę pojąć jednej rzeczy. Bloga prowadzę 9 miesięcy, średnio co 7 dni ukazuje się nowy tekst. Pisanie ich sprawia mi wielka frajdę i zawsze tak było… czy pisałam dla siebie, czy dla kogoś bliskiego, czy dla was teraz. Każdy tekst czyta kilkadziesiąt osób, czyli zasięgiem to taki malutki bloguś, a nie żaden blog i zupełnie nie czuję potrzeby, by czytały mnie setki, tysiące ludzi. Owszem, teksty dotyczące reformy edukacji były poczytne… statystyki szybowały w górę i szły w setki, dobijały do tysiąca unikalnych czytelników, ale mimo tego komentarze pojawiają się sporadycznie, jakoś nie chcecie ze mną dyskutować albo ja nie pozostawiam pola do dyskusji. Moja wina zapewne ;).

Zdarza mi się dostawać natomiast wiadomości email, w których pojawiają się słowa uznania lub konkretne zarzuty.

Na wszystkie grzecznie odpowiadam i nie mam nic do merytorycznych uwag dotyczących treści, mojego oglądu danej sprawy, wyglądu samego bloga czy też strony językowej. Każda informacja zwrotna jest konstruktywna i niesie ze sobą jakąś wartość.

Czego nie rozumiem? Po ostatnim tekście już któryś raz dostałam wiadomość z zarzutem, że jestem niewiarygodna, bo (uwaga uwaga, na to byś nie wpadł sam zapewne czytelniku) nie opublikowałam swojego wizerunku, na blogu nie ma zdjęć mnie ani mojej rodziny. Wymądrzam się na tematy rodzicielskie, a nawet nie wiadomo, czy ja dziecko posiadam. Jestem krytyczna, zatem mam masę kompleksów, a swojego zdjęcia nie pokazuję, bo z czegoś te kompleksy muszą wynikać. 🙂

Na tego typu wiadomości nigdy nie odpisałam, bo i sensu w tym nie widzę. Coś mnie dziś naszło i odniosę się do tego w dzisiejszym wpisie.

Owszem… mam kompleksy, a teraz pokaż mi kobietę, która ich nie ma ;).

Chciałabym być wyższa, mieć gęste, kręcone (jak mamusia) włosy, piękne nogi, które można dumnie latem prezentować światu, błękitne (jak tatuś) oczy i idealnie gładką cerę. Chcesz więcej?

Nieeeee to durne i nudne. Ty też na pewno masz swoje kompleksy i nie jest to temat do roztrząsania.

Nadal nie rozumiem, co ma wizerunek do wiarygodności autora tekstów, które publikuje. Czy będę blond pięknością czy niską brunetką w okularach… pisze to, co uważam, czuję, myślę, przeżywam.

Druga rzecz, to wiarygodność publikowanego przez wielu blogerów wizerunku. Jakąś masz pewność, że to ja jestem na zdjęciu, że to mój dom, moje dziecko, moja dłoń trzymająca kubek z kawą, moje śniadanie (jejuuuu tego to jest masa) na pięknym, różowym talerzyku i mój poranny, zielony koktajl na fotce?

Nie mam ochoty prowadzić bloga okraszonego masą zdjęć, bo zwyczajnie… nie mam polotu do robienia dobrych zdjęć, nie jest to moją pasją i nie czuję potrzeby, by fotografować wszystko wokół.

Na szczęście są odbiorcy, którzy nader wszystko stawiają na wartość tekstu i pomimo braku prywatnych zdjęć na blogu, wciąż tu wracają.

Pamiętaj też…. roszczeniowy czytelniku czyhający na moje słabości, kompleksy, frustrację i skłonność do fantazjowania, zdjęcia to taki specyficzny twór, za pomocą którego możemy zupełnie zniekształcić rzeczywistość. Możemy pokazać coś zupełnie inaczej, niż w rzeczywistości wygląda. Patrzysz i wierzysz… idealna rodzina, cudne, słodkie dziecko, piękny dom, stylowe meble, najmodniejsza zastawa stołowa, zawsze świeże kwiaty w wazonie, wyszukane posiłki, nienaganny makijaż i promienny uśmiech… świadczący zapewne o niebywałym szczęściu i powodzeniu życiowym. Widzisz to, co ktoś chce ci pokazać. Widzisz to codziennie na portalach społecznościowych, blogach, kanałach YT itd.

          Specjalnie dla Ciebie zagadka…. kto jest na fotografiach powyżej? Co jest prawdą, a co nie? Zgaduj i przestań pisać głupoty na temat wiarygodności moich tekstów!

Z pozdrowieniami dla roszczeniowego czytelnika… Ewa. 🙂

 

12 komentarzy

  1. Kiedyś się blogi prowadziło anonimowo i było ok. Teraz wizerunek jest częścią jakby naszej marki. Ale przecież nie wszyscy muszą chcieć się ujawniać. Zresztą i zdjęcia nie zawsze muszą być wiarygodne, bo zdarzały się kradzieże wizerunku nie tylko osoby, ale i całych rodzin! Więc w Internecie nic nie jest pewne 😉
    Równie dobrze możesz być facetem pod 50, hydraulikiem z zawodu, poetą z zamiłowania 😉 No ale ja akurat wiem, że jesteś sobą 😘

  2. Z mojej strony wygląda to tak , że zaczynają mnie denerwować te poczytne blogi na , których jest pełno zdjęć. Większość tekstów na tych blogach to reklama, o czym dowiadujesz się na końcu tekstu. Nie uważam,że blog w którym co drugi post jest pochwałą jakiegoś produktu był bardziej wiarygodny od Twojego. Inna sprawa to to , że ludzie nie potrafią przeczytać teraz niczego co ma więcej niż pięć linijek tekstu. No i ja jako majóweczka wiem,że Ty to TY.

    1. Piszę, bo lubię :). Tylko tyle. Co do reklam na blogach… to rodzaj pracy ,współpracy… takie zawodowe blogi mają inny cel, inną rację bytu.

  3. Aleś zadała zagadkę, Tyś to, czy nie Ty? 😉 😀
    A chyba na blogu tego typu – nie fotograficznym jednak – chodzi o treść, a nie o ilustrację.
    Tyle, że zawsze trafi się ktoś sfrustrowany, kto miał zły dzień i być może trochę sobie „ulży” ulewając w Twoim kierunku. Cóż, ryzyko wynikające z działalności.
    Ty wiesz, że jesteś wiarygodna, spełniasz się i czujesz to co robisz. Robisz to widać dobrze, skoro masz czytelników, nawet z jakichś przyczyn, ci roszczeniowi Cię czytają. Pozdrowienia dla nich 🙂

  4. Co z tym wizerunkiem? Fakt, można się pogubić co trzeba a co się po prostu chce pisać i pokazywać. Ważne, by za każdym razem, bałaganu myśli otrząsnąć się i znowu robić to, co się chce a nie MUSI. W końcu blog to Twoje miejsce a zagląda do niego ten, kto chce 🙂 Chyba, że Twoim celem jest pisanie dla innych to wtedy musisz się pod innych dopasować i wychodzić naprzeciw ich potrzebom, np. umieszczanie zdjęć 😉

    1. Myślę, że każdy, kto publikuje swoje teksty, pisze i dla siebie i dla innych. To jednak świadoma decyzja jest :). Na szczęście blog to nasze miejsce i tylko my mamy wpływ na to, co na nim będzie :).

      1. Oczywiście, że na blogu piszesz dla innych, gdyż jeżeli tak by nie było, to nie zakładałoby się bloga. Miałam na myśli to, że piszesz to co chcesz, w zgodzie z sobą, a nie poruszasz takich tematów, które byłyby sprzeczne z Twoim systemem wartości lub nie wyrażasz opinii niezgodnej z Twoim sumieniem, tylko po to, by zainteresować tym innym 🙂 To Twoje miejsce więc piszesz co chcesz i umieszczasz te zdjęcia, które Tobie odpowiadają. Dla mnie to jest oczywiste, zgodne z etyką blogera, która nie jest uprawomocniona 😀

        1. Nie dla wszystkich to jest oczywiste, w rozumieniu wielu przestrzeń, w której bywają regularnie, powinna odpowiadać ich oczekiwaniom. Taka nasza egocentryczna natura ;).

  5. Jesteśmy sfrustrowanym narodem i zawsze coś nam nie leży 🙂 Szczerze mówiąc, Twój blog jest dla mnie o wiele bardziej wiarogodny niż setki innych, na których mamusie uśmiechają się ze swoimi dziećmi, przytulają na spacerach czy kulają w odprasowanej pościeli. Nigdy nie przyszło mi do głowy zastanawiać się nad tym, jak wyglądasz. Jestem tu dla treści, nie dla Twojego życia prywatnego. Cudownie, że dzielisz się z nami swoimi przemyśleniami, a nie wizerunkiem. Gotuje się we mnie na myśl o ludzkiej chciwości, która teraz posuwa się do sięgania po czyjąś prywatność i włażeniem z butach do czyjejś kuchni i łóżka. Twój blog broni się TREŚCIĄ i JAKOŚCIĄ, a więc czymś, czego zazwyczaj brak blogom kolorowym, obfotografowanym i reklamującym wszystkie cuda tego świata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *