W drodze… czyli o zmianach, które przychodzą same, także na blogu.

               Minęło 9 pełnych miesięcy, odkąd zaistniało to miejsce. Symboliczne poczęcie myśliterowych treści miało miejsce upalnym latem, w wolnym czasie, gdy człowiek zrelaksowany i głowa pełna kreatywnych, odważnych myśli.

Teraz jestem zmęczona, świat znów rozkwita, a ja powoli zbliżam się do mety. Jeśli jesteś ze mną regularnie, wiesz zapewne, co nazywam ową metą. Koniec roku szkolnego, koniec kolejnego biegu ramię w ramię z uczniami, nauczycielami, rodzicami ich rozterkami, wzruszeniami, dylematami, które przyszło nam przez ten rok wspólnie rozwiązywać.

Wiesz też doskonale, że ta meta będzie wyjątkowa, bo to koniec gimnazjum w dotychczasowej formie. Pozostaną oddziały gimnazjalne, ale dla mnie… wszystko się zmieni.

Nie jestem zmęczona pracą tylko tym wszystkim, co się działo wokół nas od czerwca 2016 i dzieje się nadal. Jestem zmęczona reformą, jestem zmęczona walką i wzajemną niechęcią w podzielonym środowisku nauczycieli i rodziców (to się pani minister akurat udało), jestem zmęczona niepewnością, która mnie otacza coraz szczelniej… jak pajęcza sieć. Nauczyciele tańczą na kruchym lodzie, jeszcze się trzyma cienka tafla, jeszcze jest gwarancja na przyszły rok, a co dalej? Nic nie wiadomo. Uczniowie niepewnie spoglądają nam w oczy i zadają pytania, widzą, że pierwszy raz nie potrafimy na wiele z nich odpowiedzieć.

Jednak nie o tym ten krótki wpis, nie chcę kolejny raz rozliczać obecnej władzy ze skutków reformy, zresztą oni i tak nikogo nie słyszą, bo żeby słyszeć, trzeba słuchać.

Obraz kilkunastu lat pracy w gimnazjach zostanie pod powiekami i w sercu… na zawsze. Bo to były fajne lata, wyboiste czasem, ale pełne dobrych zdarzeń i mądrych ludzi.

Wpis jest zapowiedzią zmian mój czytelniku. Być może odejdziesz, a może zostaniesz i zaprosisz innych.

Po tej dziewięciomiesięcznej przygodzie już wiem, o czym chce czytać większość osób, które odwiedzają Myślitery regularnie. Wiem też, jaka tematyka budzi moje emocje najbardziej, jest mi najbliższa i najbardziej do was trafia.

Blog powoli nabierze charakteru konkretnego projektu.  Wpisy będą regularne i logicznie ze sobą powiązane. Nie chcę jeszcze zdradzać wszystkiego, sam się zorientujesz, co tu się dzieje.

Jeśli będę (ja lub ty) tęsknić za tekstami o tematyce bardziej ogólnej, moim dotychczasowym chaosem myśli i liter… stworzę osobne miejsce dla ciebie i dla mnie, dam nam przestrzeń i czas.

               Zatem idzie nowe. Idzie wiosna. Idą Myślitery bardziej sprofilowane tematycznie, bardziej ogarnięte i uporządkowane.

 

4 komentarze

    1. Powoli :). Blog musi w końcu sprofilować się tematycznie, męczyło mnie to, że tyle tu kategorii i tematów. Dokonałam wyboru, a czas pokaże, czy był słuszny.

  1. Czyli jesteś o krok dalej niż ja 🙂 Myślobook istnieje od grudnia, a wciąż mam poczucie chaosu i braku jednego kierunku… Jeszcze nie potrafię, ale trzymam za Ciebie kciuki!

    1. Masz poczucie chaosu? Ja od jakiegoś czasu sobie zaczęłam to uświadamiać i chyba pora spróbować sie sprofilować. Zobaczymy! U ciebie też to przyjdzie, jeśli ma przyjść… ta refleksja, na czym się skupić. Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *