Reagujesz, czy nagrywasz? Gdy wokół dzieje się coś złego, 80% gapiów sięga po telefon, by nagrać film, a nie wezwać policję!

            Mam wrażenie, że ludzi opętała obsesja nagrywania wszystkiego i wszystkich. Nagrywają dla stacji informacyjnych i namiętnie umieszczają materiały w serwisach dla internautów… chwila sławy, mój materiał pokazany w TV, można pękać z dumy. Nagrywają dla śmiechu, dla tzw. beki i publikują w serwisach, które słyną z memów, śmiesznych filmików i zdjęć. Dziecko osikało rodzica, pies ciągał po podłodze kota za ogon, pijany koleś leży zarzygany w klubie nocnym, ktoś się z kimś szarpie, ktoś komuś ubliża w autobusie, ktoś coś głupiego zrobił, powiedział, coś wiedział lub o czymś nie wiedział.

Czasem okazuje się, że nagrana osoba niedługo po zarejestrowanym zdarzeniu staje się denatem, ofiarą… dowiadujesz się o czymś z mediów i nagle dociera do ciebie, że przecież ty tą osobę lub zdjęcie masz w swoim telefonie.

Ten człowiek został potrącony przez samochód, zamarzł lub zginął w niewyjaśnionych okolicznościach.

Wtedy panicznie zastanawiasz się- upublicznić materiał, czy siedzieć cicho? Przekazać nagranie policji, czy udawać, że nie istnieje? Twój galop myśli to betka przy tym, co wyleje się na twoją głowę, kiedy już zdecydujesz się ujawnić nagranie.

Padną oskarżenia spod palców tysięcy anonimowych internautów- dlaczego nie udzielił pomocy, tylko nagrywał? Będziesz czytał, że jesteś zwierzęciem, debilem pozbawionym empatii, chamem bez wyobraźni itd.

Ci sami internauci prawdopodobnie, gdyby nie doszło do żadnej tragedii, śmialiby się z twojego filmiku i daliby upragniony kciuk w górę, bo przecież taki jesteś bystry, szybki, spostrzegawczy i takiego pijanego dupka udało ci się nagrać dla beki.

            Kusi nas bardzo, ale może czasem warto się powstrzymać, nim sięgniemy po telefon. Jeśli ktoś kogoś krzywdzi- reaguj, a nie nagrywaj, pokaż realne zainteresowanie, bądź pierwszy, który się odważy- inni dołączą, to naturalny mechanizm. Jeśli ktoś leży, ale jest przytomny- zapytaj, czy możesz jakoś pomóc.

To nie jest łatwe, bo trzeba wyjść ze strefy komfortu, odważyć się, zaryzykować nie zawsze fajną reakcję osoby, którą się zainteresowaliśmy.

Mnie się dawno temu zdarzyło wyjść na korytarz w pociągu i zobaczyć zdesperowanego chłopaka, który otwiera drzwi z obłędem w oczach. Był też prawdopodobnie pod wpływem narkotyków. Szarpał się z drzwiami i mówił, że wysiada, a pociąg pędził gdzieś między Zawierciem, a Częstochową. Wiedziałam, że jak go będę próbowała zatrzymać, to on mnie pociągnie ze sobą, był dużo większy ode mnie. Wpadłam do pierwszego przedziału z wrzaskiem, że trzeba powstrzymać chłopaka, bo chce wyskoczyć. Na jego szczęście siedzieli tam jacyś żołnierze i oni w sekundę wybiegli z przedziału i w ostatnim momencie zamknęli drzwi i powalili go na podłogę. Później on miał jakieś okropne drgawki, konwulsje, był ewidentnie odurzony i niepoczytalny. Czy przyszłoby mi wtedy do głowy, żeby sięgnąć po  smartfon, gdybym go miała? Nie wiem, wydaje mi się, że jednak nie. Czy dziś ten chłopak żyje i tym życiem się cieszy, czy jednak je sobie inaczej odebrał? Tego też nie wiem.

Ja nie żałuję, że zareagowałam tak, jak mogłam, zareagowałam na tyle, na ile starczyło mi odwagi. Może to egoizm, że go sama nie próbowałam odciągnąć od drzwi. Przez mój strach, gdyby tamci mężczyźni nie zdążyli, dziś by nie żył. A może to jednak nie egoizm tylko rozsądek, kalkulacja, instynkt przetrwania.

Dziś każda stacja chętnie odkupiłaby ode mnie nagranie tamtych chwil. Który wariant byłby najwięcej wart? Wszyscy doskonale wiemy, co się dziś sprzedaje, co budzi zainteresowanie mas, wywołuje emocje. Im tragiczniej, tym lepiej. Sprzedaje się śmierć, najlepiej klika się śmierć… egzekucje, wypadki śmiertelne, a nawet zarejestrowane zbiorowe gwałty z tragicznym finałem. Takie materiały są z sieci szybko usuwane, ale i tak zdążają zebrać setki odsłon, nim znikną.

To działa trochę na zasadzie tłumu, który zawsze zbiera się wokół miejsca wypadku. Przekraczanie granicy codzienności, ukradkowe zaglądanie cierpieniu i śmierci w oczy.

Natura człowieka jest niezmienna, tylko czasy i możliwości się zmieniają. Dziś możesz patrzeć i rejestrować.  Możesz potem wrzucić materiał do sieci i cieszyć się ilością odsłon lub lajków dla ciebie, jako super reportera- amatora.

            Te refleksje naszły mnie nagle, gdy zobaczyłam opublikowane w sieci materiały dotyczące tragicznie zmarłej w Egipcie młodej Polki. Gdy pojawiła się informacja, że dziewczyna nie żyje… w sieci pojawił się film, gdzie przerażona błaga o pomoc, pojawiły się zdjęcia, na których widać, jak leży skulona w progu pokoju i hotelowego korytarza.

Mam nadzieję, że nie byłeś tym turystą, który nagrał dla przysłowiowej beki pijaną dziewczynę  i chciał wrzucić filmik do sieci z komentarzem- tak się bawią Polki w Egipcie. Jeśli to ty, teraz z przerażeniem odkryłeś, że nie była pijana, że prawdopodobnie była odurzona narkotykami i sparaliżowana strachem, bo ktoś ją skrzywdził.

Hmmm głupio wyszło prawda?

To może następnym razem nie nagrywaj, tylko reaguj!

 

 

6 komentarzy

  1. Zgadzam się z Tobą w stu procentach! Mam wrażenie, że nawet gdyby (nie daj Boże) rozstąpila się ziemia albo wybuchła III wojna światowa, co niektorzy zamiast ratować życie swoje i bliskich, nagrywaliby wydarzenia, ktorych przeciez sa świadkami!

    1. W taki świecie teraz żyjemy. Niejeden sprzeda duszę diabłu, żeby zaistnieć w wirtualnej rzeczywistości, którą postrzega, jako jedyną słuszną.

  2. Prawdziwe do bólu. I przerażające. A co, jeśli nam coś się przydarzy? Czy ktoś się zatrzyma? A jeśli zatrztma – wezwie pomoc, czy będzie nagrywał? Znieczulica przekracza granice…

  3. Pamiętam drugi sezon serialu black mirror gdzie ludzie zachowywali się jak zwierzęta nagrywać pewną kobiete. (ale to trzeba obejrzeć ażeby zrozumieć) Taakie zachowanie jakie opisujesz w poście jest egoistyczne. Jednak ludzie mają to coś w sobie że wolą troszkę pozwolić człowiekowi pocierpieć żeby zyskać parę korzyści. Ja nie wiem czy dałbym rade nagrywać ani wezwać pomoc. Wiem wiem że trzeba. Ale na miejscu gdy coś się złego dzieje, ze strachu nie mogę się nawet ruszyć i czekam na ruch innych. Mam nadzieje że nad tym popracuje

    1. Jestem pod wrażeniem, że tak otwarcie mówisz o swoim problemie i o tym paraliżującym strachu. Prawda jest jednak taka, że „tyle o nas wiemy, ile nas sprawdzono” czyli dopiero konkretna sytuacji pokaże ci, jak się zachowasz. Tutaj nie ma sensu teoretyzować.
      Dzięki za komentarz.
      Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *