Rodzic kontra nauczyciel- dramat w kilku aktach!

          

      Kalki słowne, specyficzny sposób traktowania innych, mimika, gesty, wraz twarzy. W następnej kolejności stosunek do wysiłku- intelektualnego i fizycznego. Postawa naszych uczniów zazwyczaj jest odbiciem tego, co dzieje się w ich domach, w ich rodzinach. Odbiciem tego, co widzą i słyszą.

Ja doskonale wiem, że gdy usłyszę od gimnazjalisty- pani nic mi nie może zrobić, to nie pani sprawa- to są słowa rodziców, ich postawa i szacunek (lub jego brak) względem mojej pracy, mojej roli w życiu tego młodego człowieka. Te słowa często są dyktowane dziwnym rodzajem frustracji dorosłych w stosunku do instytucji, jaką jest szkoła. W oczach wielu dorosłych nauczyciel bywa synonimem kogoś, komu trzeba wreszcie udowodnić, że jego rolą jest spełnianie oczekiwań rodziców, sprowadzić do parteru i uświadomić, że w dzisiejszych czasach on już nie jest tym, którego się boję, przed którym czuję respekt… to już nie ja jestem maluczki, ja jestem DOROSŁY. Zatem mnożą się starcia w komunikacji- bezpośredniej, telefonicznej, elektronicznej. Często w natłoku emocji na drugi plan schodzi autentyczne dobro dziecka. Rodzic rozlicza się z belfrem ze swego dzieciństwa, przecież tak nienawidził tej matematyczki, do dziś ma gulę w gardle i skok ciśnienia, jak ją wspomina. Nauczyciel też nie jest w tych słownych wojnach bez winy, wielu z nas ma swoje głęboko ukryte kompleksy i słabości, które podbijają brak dystansu, nieufność i agresywną postawę. Być może my też załatwiamy sprawy z przeszłości, brnąc w konflikt i nieustępliwą postawę, daleką od kompromisu.

Ja nie jestem psychologiem, wiem tylko jedno… relacje na linii rodzic-nauczyciel są coraz bardziej zaburzone, wkradła się w to jakaś patologia i wszyscy powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że głównym poszkodowanym jest ten młody człowiek, to dziecko… na które spór dorosłych działa demoralizująco.

Światopogląd rodziców jest jedynym słusznym dla małego człowieka, jaki by nie był. Wzmacnianie przez dom rodzinny roszczeniowej i agresywnej postawy względem nauczycieli, szkoły, nie ma nic wspólnego z wyrabianiem u dziecka pewności siebie i postawy asertywnej. Harmonijny rozwój i poczucie równowagi jest wtedy, gdy świat dorosłych jest spójny.

Jeśli czujesz, że nauczyciel krzywdzi twoje dziecko, jest niesprawiedliwy, postępuje nie fair… rozmawiaj z nim rzeczowo i konkretnie. Rozmawiaj o tym z nauczycielem. Dziecku powiedz, że rozumiesz jego uczucia, rozterki i zrobisz wszystko, by tę sprawę wyjaśnić, ale nie recytuj przed tym młodym człowiekiem litanii inwektyw pod adresem belfra i nie pokazuj tony negatywnych emocji. Twoje emocje z czasem opadną, sprawę prędzej czy później wyjaśnisz, dogadasz się z nauczycielem, dyrektorem, pedagogiem. Być może w szybkim czasie dla ciebie będzie to już zamknięty rozdział, ale echo twoich słów i twojej postawy względem pani X czy pana Y w twoim dziecku zostanie na długo. Przy najdrobniejszej okazji młody człowiek da odczuć temu nauczycielowi, że jest dla niego nikim i nic mu nie może zrobić, nie ma prawa wymagać i rozliczać… bo mama, tata już swoje zdanie o nim wyrazili, mają go za nic i on im nie podskoczy. Tak myśli dziecko, to prosty schemat. Taka postawa szybko odbije się kłopotami w nauce, bo dziecko zamiast skupić wysiłek na zdobywaniu wiedzy i umiejętności, skupi go na ciągłej walce z belfrem. Będzie przerywał, zakłócał lekcje, podsycał atmosferę konfliktu. Dziecko wie, że rodzice tego nauczyciela „nie lubią”, zatem w domu powie, że pani X się mści, uwzięła się na niego i stąd uwagi co do zachowania i nauki. Rodzic przypomni sobie, że to przecież ta wredna baba, z którą już wcześniej były kłopoty… i tak to koło będzie zataczać kręgi w nieskończoność.

W tym kole wiruje też dziecko… zastanówmy się, czego uczy go ta specyficzna karuzela?

Tego, że może manipulować sytuacją i ludźmi. To on ustawia laleczki na scenie i siada na widowni. Bywa, że przedstawienie ma wiele aktów, a finał rozgrywa się w kuratorium lub na sali sądowej. To ekstremalne przypadki.

Jedna rzecz jest przerażająca… ty rodzicu na tej scenie zostaniesz na wiele lat, nauczyciel jest tam tylko czasowo.

Twoje dziecko to twój skarb, to człowiek, dla którego pragniesz wszystkiego, co najlepsze. W przyszłości chcesz być z niego dumny i szczęśliwy, że wychowałeś uczciwego, empatycznego, zaradnego, radosnego człowieka. Żaden rodzic nie chce, by jego dziecko było konfliktowe, sfrustrowane lub traktowało innych z wyższością.

Zatem pokaż mu całym sobą, że dorośli potrafią rozmawiać, szanują się nawzajem i wiedzą, czym jest kompromis.

Ty nauczycielu nie traktuj nigdy ucznia jak wroga, cokolwiek on mówi, jakkolwiek na ciebie nie patrzy… jest tylko dzieckiem, czasem już nastolatkiem, ale on dopiero szuka swojej drogi, uczy się komunikacji i popełni jeszcze masę błędów. Nigdy nie krytykuj rodzica i jego metod wychowawczych, to zaburza poczucie bezpieczeństwa twojego podopiecznego.

               Mamo, tato, ale i ty belfrze… choćby w głowie parowało ci ze złości, choćbyś miał ochotę pójść do niego lub do niej i przywalić prosto w szczękę, choć masz ochotę krzyczeć, dusić i natychmiast przenieść pociechę do innej placówki… NIE MÓW TEGO DZIECKU. Załatw sprawę w świecie dorosłych, bo jesteś dorosły!

Tak widzi i odczuwa świat dziecko, gdy dorośli ze sobą walczą.

Nawet, jeśli nie zdajesz sobie z tego sprawy, ono też jest poranione.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *