Czy my kobiety faktycznie wiążemy się… z odpowiednikiem naszego ojca?

           

          Ten temat wyszedł ostatnio podczas moich rozmów z koleżankami. Wiele się o tym mówi i czyta. Niejednokrotnie też psychoterapeuci właśnie schematy utrwalone w dzieciństwie traktują jako drogowskaz i przyczynę tego, jak i z kim żyjemy jako dorośli ludzie.

Ja jestem ostrożna i daleka od generalizowania. Nie potrafię radykalnie się z tym zgodzić, gdyż otaczają mnie też szczęśliwe kobiety, które żyją w naprawdę udanych związkach, a wiem, że ich ojcowie swoje za uszami mieli.

Nigdy też nie zastanawiałam się nad tą kwestią w odniesieniu do siebie. Nigdy nie porównywałam męża do mojego ojca, przecież to dwie odrębne osoby, które poza mną i małym B nie mają ze sobą nic wspólnego.

No i tak ostatnio siadłam, podumałam i wielki szok przeżyłam… oni są naprawdę do siebie podobni! Mój mąż i mój ojciec są jakby wychowani przez tych samych rodziców- podobny system wartości, sposób traktowania ludzi, stosunek do pracy, obowiązków i rodziny. Nieźle, pomyślałam!

Gdybym miała zebrać to w kilku punktach, to:

  1. Obaj nie lubią zbytku, ale nie są skąpi. Uwielbiają odkładać środki na bliżej nieokreślony cel, bo to daje im niesamowite poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. Żaden z nich nigdy od nikogo niczego nie pożycza.
  2. To do nich rodzina i przyjaciele zwracają się po pomoc, radę i wsparcie. Nienawidzę takich ogólników, ale tu nie da się inaczej- to naprawdę dobrzy ludzie i otoczenie to czuje.
  3. Nie potrafią odpoczywać biernie, muszą być w ciągłym ruchu, działaniu.
  4. Nie cierpią hałaśliwych, krzykliwych i zarozumiałych ludzi. Cenią skromność i szeroko pojętą „zwyczajność”, absolutnie nie zaimponujesz im gadżetami za miliony monet, za to pokochają napotkanego w lesie pana Kazia, który opowie im, jak i gdzie się zakraść, żeby poobserwować zwierzęta w ich naturalnym środowisku.
  5. Są perfekcyjni w pracy i trochę zagubieni w domu. 😉
  6. Nie znoszą dymu papierosowego.
  7. Nie mówią zbyt wiele, ale uważnie obserwują ludzi i otoczenie. Nie ma mowy w ich przypadku o byciu tzw. „gwiazdą towarzystwa”, „wodzirejem nocy” i takie tam. W tłumie i na większych imprezach czują się, delikatnie mówiąc, nieswojo.
  8. Miłość rodzinie okazują nie poprzez słowa, ale poprzez to, jacy dla nas są. Nie da się tego opisać, nazwać… to się da tylko poczuć.
  9. Gdy na czymś bardzo im zależy, nie istnieje siła, które ich powstrzyma. Cele osiągają dla siebie, nie dla publiczności i oklasków.
  10. Są silni psychicznie i obaj tak samo mnie fascynują i tak samo ich podziwiam!

 

Obaj też potrafią doprowadzić mnie do wściekłości… bo do pewnych rzeczy nie da się ich przekonać, namówić, uprosić. Oczy kotka ze Shreka to ja mogę sobie robić do lustra, ale nie do nich. 😉 Jeden i drugi potrafi jednym spojrzeniem odwieść mnie od pewnych pomysłów.  Nawet nie muszą się odzywać… straszne. 😛

               Ciekawa jestem, czy synowie z kolei łączą się w pary z kobietami podobnymi do swoich matek. No nic… poczekamy, zobaczymy. 😉

A wy zgadzacie się z tym sposobem myślenia, czy to tylko brednie i wymysły psychologów, a ja się zasugerowałam trendem i dopatrzyłam się podobieństw, których wcale nie ma?

4 komentarze

  1. Hm… a może jak się dobrze poszuka, to zawsze znajdzie się jakieś podobieństwo? Ja chyba nie mam zdania w tym temacie. Z moich obserwacji wśród znajomych wynika jedynie, że córki alkoholików związały się z alkoholikami…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *