Teraz liczni parskną śmiechem, że zapewne niewiele. Nie ma sensu porównywanie- kto ile zarabia, jakim kosztem nakładu sił i zaangażowania, co jest sprawiedliwe, a co nie. Zasada- wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, jest odbiciem naszego bzdurnego wyobrażenia, że tylko my się napracujemy, tylko my dźwigamy odpowiedzialność, tylko nam należy się odpowiednie wynagrodzenie. Często patrzymy na tych, którzy zarabiają bardzo dużo lub odnieśli komercyjny sukces i myślimy- darmozjad, udało mu się, jakim prawem on, nic nie robi, a cyfry na koncie pomnaża. Nie poprawię ci samopoczucia- nic się im nie udało samo, nic nie było dziełem przypadku, a cena tego życia z licznymi cyframi na koncie bywa bardzo wysoka.

No ale wróćmy do konta nauczyciela i pora powiedzieć jasno… po każdym roku szkolnym mamy to konto pełne, pełniusieńkie i jesteśmy naprawdę bogaci! Już wiesz, że nie chodzi wcale o pieniądze. 🙂

Czytaj dalej

Bynajmniej nie będzie o terrorystach z ISIS czy jakichkolwiek innych. Nie będzie o strzelaniu do ludzi ani wysadzaniu się wśród nich, coś innego nas rozsadza… tak od środka.

Żyjemy w czasach, gdy musisz pasować do schematu, musisz wbić się w garnitur bycia takim, jak świat oczekuje. Przyznaj się, że nie raz nerwowo się rozglądasz, czując, że robisz coś, co nie wypada. Siedzisz na leżaku i nie potrafisz spokojnie sączyć piwa, bo przecież ktoś zaraz powie, że masz dziecko pod opieką, a jak się coś stanie? W ogóle, to twoje dziecko nie powinno wchodzić do wody, bo za zimna, bo brudna, bo dno niepewne, bo nóż widelec stanie na otwartej małży i krew się poleje ;).

Czytaj dalej

               Właśnie tak jak stoi w tytule… nie muszę, nie chcę i nie będę. Nie mam nic do zwierząt ani ich właścicieli, nie przeszkadzają mi psy biegające po parku, ani koty sąsiadów, które odwiedzają naszą posesję. Nigdy nie wpajałam dziecku lęku przed zwierzętami… wpoił się sam, niestety, z powodu incydentu, gdy dziecko miało dwa lata. Nie skutkują rozmowy, czytanie książek ani głaskanie piesków znajomych i nie mam zamiaru robić z tego tragedii. Mały chłopiec sam z czasem zapomni, że kiedyś coś się zdarzyło, wyrośnie z tego strachu, a nawet jeśli nie, to życia mu to nie przekreśla.

O co się w takim razie czepiam? Już spieszę wyjaśnić.

Czytaj dalej

               Dziś tekst inspirowany wspomnieniami sprzed 17 lat. Polska w 2000 roku! Jak myślisz, wiele od tamtego czasu się zmieniło? Z pozoru niewiele. Przecież żyliśmy już w całkiem niezłym kapitalizmie, bujaliśmy się po Europie i świecie. Sąsiadka spod 5 miała swój sklepik z bielizną, a pan Mietek miał warzywniak na okolicznym ryneczku. Nasi studenci dumnie zasilali zagraniczne uniwersytety, a naukowcy odnosili globalne sukcesy. Mało tego… mieliśmy już u siebie Mc. Donalds i masę kolorowych towarów w sklepach. My z P byliśmy wtedy beztroskimi studentami Uniwersytetu Śląskiego i korzystając z faktu, że siostra moja mieszkała w Chicago, wyruszyliśmy zobaczyć tą upragnioną jeszcze wtedy przez wszystkich Amerykę.

Pomimo całkiem już zachodnich nastrojów w Polsce, czuliśmy nutkę ekscytacji, w końcu lecieliśmy tam, gdzie pan Kukiz „kupił sobie dżiny, buty, czapkę i pas”.

Czytaj dalej

               Podziwiam ludzi, którzy mają takie konkretne, ugruntowane poglądy na dany temat. Najczęściej w kwestiach fundamentalnych. Ta pewność poglądów musi dawać niesamowite poczucie bezpieczeństwa i siły wewnętrznej. No bo taki ktoś się nie miota, nie wątpi, nie analizuje poglądów innych.

A co się dzieje ze mną? Zalewa mnie fala emocji i uczuć, gdy słucham, czytam… opinie i komentarze. Raz słyszę głos rozsądku, innym razem krzyczy serce… kobiety, matki, córki, pedagoga, ale przede wszystkim… człowieka.

Nie wiem jak ty, ale ja mam z tym światem obecnym wielki dylemat. Terroryzm… serwisy informacyjne raczą nas widokiem ofiar zamachów, słuchamy o dzieciach rozjechanych przez tira, o kobietach i mężczyznach ugodzonych nożem tylko za to, że są mieszkańcami Wielkiej Brytanii.  Słyszymy o nastolatkach, którzy nie mieli szansy wyjść żywi z koncertu amerykańskiej gwiazdki pop, bo odłamki pocisku dotarły tam, gdzie nie powinny… by te dzieci mogły żyć, dorastać i budować kulturę, której jestem przecież częścią.

Czytaj dalej

            Zalewa nas fala pozycji wydawniczych, które nakazują- uporządkuj swoje życie, naucz się odpoczywać, patrz w niebo, bądź uważny, posprzątaj w szafie i relacjach międzyludzkich. Oj, byłoby tego jeszcze wiele. Na urodziny zostałam obdarowana przez kochane koleżanki bonem do Empiku… wybrałam kilka książek i o dziwo pośród nich znalazła się właśnie taka nowość, bardzo na fali, modna i doceniana „Magia olewania” Sarah Knight. Stwierdziłam, że co jak co, ale przydałoby się popracować nad umiejętnością odpuszczania sobie wielu rzeczy i nie zamartwiania się tym, na co nie mam większego wpływu.

Po tę pozycję sięgnęłam w ostatniej kolejności, bo jakoś tak mentalnie mi z nią najbardziej nie po drodze- to nie literatura piękna, tylko jakaś taka poradnikowa, coachingowa książka.

Tak czytam, czytam i wiecie co? Fajnie, że po nią sięgnęłam, dowiedziałam się, że wcale nie jest mi potrzebna! Dowiedziałam się też, że ogromna część społeczeństwa ma problem z rzeczami, które mnie przychodziły naturalnie, tak same z siebie.

Czytaj dalej

               Stoję sobie grzecznie w kolejce do paczkomatu. Słonko, ciepełko, milusio. Tylko tak stoję i stoję, a pan usiłuje jakąś paczkę wydobyć, idzie mu opornie. Zadziwia mnie fakt, że co jakiś czas odwraca się do mnie i uśmiecha perliście, coś zagaduje… no chłop się zestresował, że ja czekam, a jemu coś nie idzie. Taki był mój tok myślenia.

Czytaj dalej