Nie jesteś Bogiem… uświadom to sobie. ;)

               Stoję sobie grzecznie w kolejce do paczkomatu. Słonko, ciepełko, milusio. Tylko tak stoję i stoję, a pan usiłuje jakąś paczkę wydobyć, idzie mu opornie. Zadziwia mnie fakt, że co jakiś czas odwraca się do mnie i uśmiecha perliście, coś zagaduje… no chłop się zestresował, że ja czekam, a jemu coś nie idzie. Taki był mój tok myślenia.

Ja, jak to ja, uśmiechnęłam się i zapewniłam, że spokojnie mogę poczekać, niech się nie denerwuje. W końcu szczęśliwiec wyciąga upragnioną przesyłkę, jest pokaźnych rozmiarów i widać, że sporo waży, ale niespodziewanie pojawia się pomocnik, a raczej pomocnica. No i jak sprawa toczy się dalej? Nie zgadniecie. Ów pan robi ostatnie pik- pik, wyciąga z kieszeni kluczyki od samochodu i odchodzi, a pomocnica z wielkim trudem bierze gigant pudło z ziemi, niesie przed sobą, choć przed oczami ma tylko brązowy karton i grzecznie ładuje do bagażnika, przy którym czeka już dumny zdobywca. W czasie, gdy ona odchodzi i wsiada do auta, on posyła mi kolejny uśmiech, mówi „do widzenia” głośno, a ciszej dodaje „mam nadzieję”. Ja stoję tam i czuję się jak idiotka, bo jakiś leniwy, nieznajomy palant, za którym żona, przyjaciółka, siostra (trudno stwierdzić) nosi ciężkie paczki, patrzy mi w oczy stanowczo za długo i żegna się stanowczo dziwnie.

Robię sobie w głowie szybką analizę tego, co widziałam, czekając za nim w kolejce- niski, dobrze zbudowany, obcisłe dżinsy marki Levis, biała, odprasowana koszulka, stopy odziane w granatowe buciki New Balance,  z tylnej kieszonki spodni niby przypadkiem wystaje srebrny Iphone- no dobra, przyznaję się, z nudów i długiego czekania przyjrzałam mu się dokładnie.

Hmmm, ale skąd w tym osobniku taka pewność siebie? Mój umysł psychologa- amatora rozwija skrzydła. Do obcej kobiety facet zagaduje i strzela oczami, nie bacząc na kuriozalnie codzienną sytuację. Pewnie taki typ, myślę. Pani w piekarni to słońce jego poranka, pani listonoszka, sprzedawczyni, nauczycielka jego dzieci, sąsiadka… one wszystkie doświadczyły zapewne tego szelmowskiego, konsumpcyjnego spojrzenia i władczego tonu Wilhelma Zdobywcy.

Czy tę pewność siebie generuje status finansowy? Pozycja zawodowa? Przekonanie o własnej atrakcyjności? Najnowszy model wszelkich gadżetów, byle z ugryzionym jabłkiem w logo?

Pozycja tego pana w stadzie była jasna- on nie nosi, on się nie schyla, wystarczy, że to on zarobił na to, co jest w pudełku.

Dla mnie ten on, choćby srał diamentami i miał ciało Justina Trudeau… nie jest mężczyzną, którym mogłabym się zainteresować.

Żaden Iphone nie pomoże, gdy na moich oczach gość pozwala kobiecie nosić ciężary, traktuje ją jak Szerpa. Będąc z towarzyszką, zagaduje do innej baby.

Ja wiem, zdegustowani panowie będą teraz krzyczeć, że same chcemy równouprawnienia, a teraz się oburzamy, że nam nikt paczki nie poniesie. Prawda jest taka, że my kobiety chcemy być traktowane z szacunkiem. Nawet, jeśli ta pani była jego pracownikiem, podwładną… on zachował się bardzo… niemęsko. Ja nie twierdzę, że facet musi otwierać nam drzwi od samochodu, zawsze przepuścić pierwszą i zawsze płacić nasze rachunki w restauracji. Jestem za układem partnerskim i nie oczekuję traktowania mnie, jak niepełnosprawną fizycznie. Nie mniej jednak wczorajsza sytuacja była dla mnie nie do przyjęcia. Kobieta widać przywykła do takiej roli, bo bez wahania chwyciła paczkę. Nie odezwali się do siebie ani słowem, za to on rezolutnie pożegnał się z nieznajomą. Żałuję, że sytuacja wprawiła mnie w takie osłupienie i zakłopotanie, że nic owemu osobnikowi nie odpowiedziałam.

Dziś odpowiedź puszczam w cybernetyczny eter ( do wielu, bo jest takich wielu)- nie jesteś Bogiem, nie jesteś nawet prawdziwym mężczyzną. Pokaż mi, jak traktujesz ludzi wokół siebie, a powiem ci, kim jesteś.

Na ciuchy, telefon i wypracowany biceps… zapewne poderwiesz jakieś dziewczęta, które w twej boskości cię utwierdzą… niestety. Nie życzę natomiast żadnej z nich, by została twoja kobietą. Szybko stanie się niewidzialna i szybko zauważy, że nawet pani z piekarni jest jej rywalką.

          Wrrrr, chyba jednak nie jestem taką feministką. Nawet nie sądziłam, że ta scenka rodzajowa pod paczkomatem tak mnie zirytuje. 😉 Ufffff

 

2 komentarze

  1. Ja rozumiem jak kobieta jest pracownikiem i tak się zachowuje, ale żona/siostra/koleżanka określonego faceta? Niektóre kobiety są przyzwyczajone do roli służki i dają się wykorzystywać… Znam „mężczyznę”, który nawet herbaty sobie nie pomiesza tylko żona to za niego robi. Niektórzy myślą, że jak mają pieniądze to mogą pomiatać ludźmi na prawo i lewo…

  2. Wiesz, tu nie chodzi o żadne kody kulturowe, tylko o to, jak my indywidualnie postrzegamy tzw. bycie mężczyzną. Dla mnie osobiście…szef, kolega absolutnie nie musi mi nic nosić ani w niczym wyręczać,, ale mój facet… oj, byłoby niefajnie, gdyby się tak zachował, bardzo przykro.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *