Ja jestem królem sytuacji, bo mam kasę, a ty się pier…. .

               Tak, tak właśnie uważasz! Do ciebie się dzisiaj zwracam kolego w „Beemce” na oko kilkunastoletniej, który każdego dnia powszedniego zmuszasz mnie do przeczekania w zatoczce faktu, że ty jedziesz, jedziesz z naprzeciwka, droga jest wąziutka, ale da się spokojnie minąć, wystarczy zwolnić i dojechać do krawędzi jezdni. O  tym mogę jednak pomarzyć, bo jak ty jedziesz, to jesteś królem życia, ty nie zjeżdżasz do krawędzi, ty nie zauważasz tych zwyczajnych ludzi w zwyczajnych samochodach, tobie dudni podrasowany sprzęt audio, ciebie z daleka słychać, widać i czuć… buractwem i tandetą.

Pani pomykająca SUVem… ty też nie dojeżdżasz do krawędzi i też żyjesz z założeniem, że to nie ty czekasz, tylko ktoś, ktoś w tańszym samochodzie, ktoś mniej pewny siebie, ktoś jakby z niższej kasty. Nigdy nie patrzycie nam w oczy, wy w ogóle na nas nie patrzycie. Pani z SUVa czasem maluje usta, czasem rozmawia z kimś przez telefon, kolega z BMW ma wzrok wbity w przestrzeń przed sobą, wyrazistą szczękę, pewną siebie postawę i balans ciałem w rytm muzyki.

Czasem wydaje mi się, że macie w pakiecie dla VIP-ów jakieś specjalne zasady na drodze, jakąś złotą kartę, która pozwala wam tak właśnie się zachowywać.

                    Spotykam was też w innych miejscach i od razu poznaję. Jest was dość spora grupa… niestety. Najbardziej odbija wam na urlopie, już w samolocie zaczynacie koguci taniec z flaszką w dłoni. Personel pokładowy to dla was kelnerzy i kelnerki… na wasze usługi. Co??? Nie ma Jacka Danielsa??? Z twoich ust pada siarczyste- ku…, co to za lamerskie linie obsługują ten czarter? Ja płacę za te wczasy, a nawet nie mogę się napić tego, co lubię w tym j… samolocie. No ale spoko, w samolocie jeszcze wisi nad tobą bat w postaci groźby awaryjnego lądowania na twój koszt, a ty przecież kredycik chwilówkę wziąłeś na ten letni wypas i nie masz zamiaru 10 razy tyle za własną głupotę potem płacić.

Gorzej jest już gdzieś, na miejscu. Czy to Bałtyk, czy Śródziemne… ciebie słychać z daleka, twoje dzieci i znajomych też. To ty o świcie rozstawiasz parawan w pierwszej linii brzegowej i zajmujesz taki kawał plaży, że na 5 rodzin by wystarczyło. Inni plażowicze mogą zapomnieć o spacerze brzegiem morza, bo ciebie i twoje królestwo trzeba dłuuuugo omijać. Ty masz luz bluz i majteczki w kropeczki, a całą resztę świata w dupie. Masz wypasione leżaki, mini grilla i dobry głośniczek do umilania sobie czasu, masz też zimne piwko i dobry nastrój… ludzie wokół ciebie to już nie zawsze.

A jak jesteś w opcji All inclusive w jakimś nadmorskim kurorcie, to już jesteś królem życia! Co wieczór awanturujesz się, że za inne drinki trzeba płacić, a przecież wszystko miało być w cenie. Yhm nie doczytałeś chyba w ofercie- lokalne napoje alkoholowe. Lokalne chłopie!!! Nie te importowane z USA. No ale cóż, mogłeś nie zrozumieć.

Wszędzie zostawiasz po sobie tony śmieci, na plaży rozstawili kosze za daleko od siebie, a ty nie będziesz brnął przez gorący piasek, by wyrzucić opakowania po przekąskach, które zjadły twoje pociechy. Przysypiesz lekko piaskiem i będzie git. To samo zrobisz z petami w plastikowym kubku po piwie. No a jeśli napoje miałeś w szkle, z plażowego baru… niech obsługa baru to zbiera, ty jesteś gościem, GOŚCIEM, a nie sprzątaczką.

To ty w restauracji chcesz być obsługiwany jako pierwszy i wkurzasz się, że trzeba poczekać, bo kucharze pracują zgodnie z kolejnością złożonych zamówień. Ty przecież zamówiłeś najdroższe dania z karty i to ty jesteś ten wyjątkowy… tylko jestem przekonana, że to nie ty zostawisz obsłudze napiwek, bo po jaką cholerę dawać coś komuś? Lamusy… niezaradne, jak kelnerują, to niech się zadowolą swoją śmieszną pensyjką. Tak, to w twojej głowie rodzą się takie myśli i przekładają na traktowanie otoczenia w kategorii zera.

W opcji all będziesz szedł z pełnymi talerzami, taranując innych. Weźmiesz wszystkiego dużo, bo przecież masz to w cenie, bo przecież możesz… zdecydować przy stole i zostawić 2/3 żarcia, bo ci jednak nie pasowało. A co tam, niech twoje dzieci uczą się, że jedzenie można marnować i wywalać na tony do śmietnika… a niech ci tak w domu potem zrobią, czemu nie!

Im więcej masz kasy, tym bardziej przedmiotowo traktujesz innych. Pozwalasz sobie na obleśne żarty z tych młodych animatorek i kelnerek w hotelu, a niech słyszą… gówniary jedne. Ta jest w wieku twojej córki, ale chętnie byś ją przeleciał wieczorem, za tym barowym namiotem… przecież nic lepszego nie mogłoby jej spotkać. Ty po kilku drinach czujesz się sexi, flexi i w ogóle cool. Ty masz kasę, ty rozdajesz karty. Kiedy podkulasz ogonek i poziom twojego królewskiego nastroju spada? Ano wtedy, gdy coś się stanie. Coś naprawdę strasznego, niemiłego… z powodu twojej głupoty. Wolę nie wdawać się w szczegóły.

                    Pamiętaj kolego z Beemy i koleżanko z SUVa, nie jesteś ani wszechmogący, ani wszechwiedzący. Wokół ciebie są i żyją ludzie. Nie każ im codziennie schodzić ci z drogi, nie każ im zbierać z plaży twoich śmierdzących szklanek po piwie, nie  poniżaj ich i nie kpij.

Pamiętaj też, że tam, gdzie ty spędzasz urlop… są jeszcze mieszkańcy, to dla nich intensywny czas pracy, ścisły sezon i jedyne, co z ciebie mają, to zarobek, by przeżyć do kolejnego sezonu. Nie funduj im dodatkowo swoich rzygowin na ich ogrodzeniu, czy snu przerywanego co chwilę twoją muzą i twoim śpiewem … bo przecież ty jesteś na wakacjach, a cała reszta świata niech się…

 

15 komentarzy

  1. Miałam kiedyś przyjemność mieć takich sąsiadów na wakacjach. Masakra mało powiedziane. Mogę również opisać jak tacy ludzie zachowują się w sklepie. Będąc studentką popłakałam się przez jedną taką panią,ale miałam również do czynienia z ludźmi naprawdę bogatymi również z tymi z pierwszych stron gazet i byłam zaskoczona ich kulturą

    1. Bo to jest tekst kochana o tych, którzy się uważają za bogatych i wszechwładnych i całe otoczenie powinno im bić pokłony. Oczywiście, że jest cała masa naprawdę zamożnych ludzi, którzy są kulturalni i otoczenie traktują z szacunkiem. Dobrze wszyscy wiemy, że kilkunastoletnie BMW kupuje określona grupa ludzi i w określonym celu. 😉

  2. No, dosadnie, ale prawdziwe. Niestety „grupa społeczna” opisana w tym artykule nie zrozumie z tego nic, nawet, jakby im to gorącym żelastwem na dupie wypalić 🙂
    Fajny wpis!
    Pozdrawiam

  3. Na studiach utrzymywałam się sama nie stać mnie było na studia dzienne, więc studiowałam zaocznie i pracowałam na etacie. Pani nowobogacka podeszła do mnie z niezważonymi warstwami. Poprosiłam ją o powrót na stoisko i zważenie. Dostałam w twarz winogronami i zostałam wyzwana od nieuków i nierobów, którzy mają być na jej skinienie. Nerwy mi puściły z bezsilności

  4. Warzywami miało być. Kłania się pisanie z komórki i próba nakarmienia piersią 8 miesięcznej terrorystki

  5. Nie jest to na pewno pocieszające, bo jak ktokolwiek przy zdrowych zmysłach może cieszyć się z podobnego upadku obyczajów, ale podobną degrengoladę można niestety zaobserwować także u innych nacji. Obywatele UK w Krakowie, Rosjanie w Dubaju, Izraelscy Żydzi na Synaju, a i w Warszawie i Krakowie słynna izraelska młodzież też – demolka, awantury, wielkopańskie nawyki i bardzo nowe, bardzo błyszczące pieniądze lub aspiracja do posiadania tychże. Nie wiem czemu zawdzięczamy trudny do zignorowania w swym systematycznym progresie rosnący poziom schamienia społeczeństw, ale staje on się faktem. Jeszcze 100 lat temu osoba spacerująca ulicami miast z obnażoną górną połową ciała została by aresztowana lub/i zawieziona do szpitala dla umysłowo chorych, a niedawno widziałam takiego własnie młodzieńca w warszawskim metrze. Pytanie co dalej. Jako osoba raczej konserwatywnych wartości che wierzyć, że cała nadzieja w rodzinie i tym jak wychowamy nasze dzieci – w nauce szacunku dla zasad obowiązujących w publicznej przestrzeni społecznej, stosowności zachowań i mniejszego lansowania „ja”. Pozdrawiam/ M.
    PS. Bardzo podoba mi się ten blog. Powodzenia!

    1. Dzieci tychże obywateli będą postępować dokładnie tak samo, jak ich rodzice… niestety. Przykład i zachowanie dorosłych jest najważniejszym czynnikiem wychowawczym.
      No smutne to, ale tak jak napisałaś, staje się faktem. Co dalej? Chyba pozostaje nam mówić i pokazywać, że to nie jest norma, obnażać patologię tego typu zachowań .
      Dzięki za uznanie.
      Pozdrawiam serdecznie

  6. Dlatego nigdy nie jeżdżę na zorganizowane wyjazdy wakacyjne i zawsze omijam „modne” kurorty. I problem z głowy. Buractwo i wieś to stan umysłu, często niestety przekazywany z pokolenia na pokolenie. Człowiem może wyjść ze wsi, ale wieś z człowieka już niekoniecznie.

  7. Mieszkam w nowym bloku za zamkniętym osiedlu. Sąsiedzi zarządzili w tym roku, że z funduszu remontowego organizują Dzień Dziecka… wata cukrowa, clown, szczudlarz, animatorki… Niezły cyrk, tylko połykacza ognia zabrakło… Zrobiła się impreza stadionowa… A sąsiad skwitował sprawę krótko – nie po to kupował mieszkanie na ogrodzonym terenie, żeby dzieciakiem się zajmować 😀 Ot, mentalność!

  8. Ty masz talent. Też to widzę, ale opisać bym już nie umiała. Jak mnie wkurzaja Ci w „lepszych” samochodach, bez kierunkowskazów. Mam teorię, że tych w beemach nie montują:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *