Mistrzowie ciosów… między słowami.

               Sobie wezmę znów konkretny typ człowieka na warsztat i pomęczę, a co, a kto mi zabroni?

Na pewno i tobie zdarzyło się po rozmowie z kimś mieć dziwne odczucie, że przyjmowałeś ciosy, ale w zasadzie to rozmowa była całkiem neutralna, sympatyczna, nawet jakieś słowa uznania padły pod twoim adresem. Hmmm, to skąd ten dziwny niesmak?

To coś w stylu popularnego schematu słownego- jak na swój wiek, wyglądasz świetnie 😉. Może być jeszcze- ty i tak jesteś jeszcze w miarę zorganizowana w domu, jak na taką karierowiczkę. No i wiele, wiele podobnych tekstów, pierdyliard tego typu tekstów przewija się w rozmowach.

Są osoby tak wyspecjalizowane w owym sposobie komunikowania krytyki, że już przed spotkaniem wiesz, co cię czeka.

Nie wiem jak w tobie, ale we mnie budzi to ogromną niechęć, a wolałabym, żeby rodziło jedynie obojętność.

Szanuję ludzi, którzy wyrażają krytykę wprost. Może mi się zrobić źle, przykro, mogę się wściec i nie zgodzić, mogę polemizować albo przemyśleć coś i zmienić. To moja sprawa, co z tym krytycznym osądem uczynię.

Powyższe przykładowe zdania powiedziane wprost byłyby brutalne- starasz się, ale czasu nie zatrzymasz, starzejesz się; według mnie przedkładasz karierę zawodową nad rodzinę, zaniedbujesz dom. Nie wypada mówić takich rzeczy? Boisz się, że zranisz rozmówcę? Pięknie, szlachetnie, w takim razie krytyczne opinie zachowaj dla siebie i nie ubieraj ich w płaszczyk sympatycznej, neutralnej z pozoru wypowiedzi. Proste.

Jak się pastwić, to na całego, zatem zastanówmy się, dlaczego człowiek tak właśnie buduje komunikaty? Mistrzowie aluzji, dowalania mimochodem, wbijania cieniutkich szpilek między żebra sami doskonale znają swoje motywy, a mnie przychodzi do głowy kilka przyczyn:

  1. Mają silną potrzebę zamanifestowania swej opinii na temat czyjegoś życia, ale nie potrafią wziąć na przysłowiową klatę ewentualnej polemiki.
  2. Obawiają się konfrontacji, więc krytykują nie krytykując. Zawsze mogą się wycofać i wmówić rozmówcy, że oni absolutnie nic takiego nie chcieli powiedzieć. 😉 Takie osoby uwielbiają kreować rozmówcę na typowego nadwrażliwca, który coś sobie dopowiada i wkłada im w usta.
  3. Boją się, że jawna krytyka spowoduje utratę znajomego, przyjaciela itp. Nie rozumieją, że tylko szczera komunikacja buduje więzi.
  4. Być może decydujący jest element zazdrości lub kompleksów względem danej osoby i pojawia się potrzeba dodania małej łyżeczki dziegciu do beczki miodu, jakim wydaje im się czyjeś życie.

Może się mylę i powody są zupełnie inne.

Tak jakoś, jako psycholog amator czuję, że im ktoś bardziej uszczypliwy, tym bardziej nieszczęśliwy . 🙂

Ludzie komunikujący wprost to, co myślą i czują są w mojej ocenie wartościowi i takimi wolę się otaczać. Ja też staram się tak robić i niestety… spotkałam się już z łatką bycia grubiańską lub bezlitośnie szczerą. No i fajnie, że ktoś miał odwagę powiedzieć mi to wprost!

Ps. Psycholog amator, niedyplomowany, niecertyfikowany i bez uprawnień!.

 

2 komentarze

  1. Moim zdaniem osoby, które nieustanie skupiają się na innych i ich krytykowaniu, wprost, bądź nie, są niesamowicie sfrustrowane i zakompleksione. I w gruncie rzeczy, jak napisałaś, bardzo nieszczęśliwe. Odkąd zdałam sobie z tego sprawę, szeroko uśmiecham się na tego typu oceny (choć nienawidzę oceniania) i mówię bardzo wprost, co o tym myślę. Mam taką koleżankę, która stale narzeka z powodu bycia matką, choć nikt jej do tego nie zmuszał. Do pewnego momentu wciąż wysłuchiwałam uwag typu „Takiej to dobrze, nie ma żadnych obowiązków…”, :Takiej to dobrze, ma czas na czytanie książek…” itp itd czytaj, nie mam dzieci. Któregoś razu odpowiedziałam „Twój wybór, Twoje obowiązki, nikt Cie nie zmuszał. Bardzo mi przykro, jeśli jesteś z tego powodu nieszczęśliwa. Mi z moimi wyborami idealnie” 🙂 I się skończyło! Działa w 100%.

    1. Może jej to dało do myślenia i spowodowało, że inaczej spojrzy na swoje życie :).
      Zawsze znajdą się ci „bardziej udręczeni” w jakiejkolwiek sytuacji byś nie była. Rodzice jednego dziecka często słyszą- takim to dobrze, z jednym to cisza, spokój, zero kłótni, łatwo się zorganizować. Tacy to w zasadzie nie wiedzą, co to prawdziwe rodzicielstwo. 😛 Hehehe zawsze coś się znajdzie. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *