Ostatni wolny dzień wakacji. Jedyny wolny w tym tygodniu- dla wiadomości nieświadomych zazdrośników. 😉 Długo myślałam, jak powinnam go spędzić, jednego byłam pewna… chcę go spędzić sama ze sobą, wyciszyć się przed tym, co się zbliża, skupić się, pomyśleć.  Jest tyle możliwości- spacer, wyjazd za miasto, zakupy, czytanie godzinami książki w parku. Jest też masa rzeczy do zrobienia na już w związku z pracą i mogłabym cały dzień spędzić, tworząc rozkłady materiału, programy itd.

Czytaj dalej

               Gdyby pójść w takie upierdliwe metafory, to stoisz sobie nad brzegiem morza, a fala delikatnie łaskocze twoje palce, oblewa stopy, już czujesz jej chłód, ale nie zdajesz sobie sprawy, jaka potrafi być silna, co potrafi zrobić w momencie gwałtownego przypływu. Każdy z nas zna ten żywioł, który daje milionom tyle wakacyjnej radości, a innym odbiera zdrowie, a nawet życie. No właśnie… jednych coś zachwyca, innych krzywdzi. Niestety tak rzecz wygląda, jeśli chodzi o reformę edukacji.

Czytaj dalej

               Są osoby nijakie, mdłe, nie budzące żadnych większych emocji, ale są też takie, które się albo uwielbia, albo się je z trudnością toleruje w swoim otoczeniu. Ja je nazywam- osoby bardzo jakieś :). Jedni je kochają, inni nie znoszą, ale na pewno nie są nikomu obojętne. Bywają przedmiotem rozmów i sporów. Identycznie rzecz się ma z niektórymi miejscami na mapie Polski i świata.

Kiedy P wyskoczył jak Filip z konopi, że w długi weekend sierpniowy chciałby pojechać do Wenecji, myślałam, że źle się czuje albo może zapomniał, z kim się ożenił, sama nie wiem, hmmm no chyba, że on nie ze mną planuje ten wyjazd ;). Ciężko znoszę tłum, miejsca, gdzie turysta siedzi na głowie drugiemu, czuję ogromny stres i wręcz fizycznie źle się czuję. Kilka razy w życiu porwałam się na obejrzenie popularnych turystycznie miejsc i z różnym skutkiem się to kończyło.

Czytaj dalej

               Tytuł tekstu to najkrótsza definicja całkiem nowej jednostki chorobowej, zwanej ORTOREKSJĄ. Słyszeliście już o takim schorzeniu? Problem oczywiście tkwi w głowie, podobnie jak w przypadku wszelkich innych zaburzeń odżywiania z popularną ANOREKSJĄ włącznie.

Pora powiedzieć to raz, a porządnie- totalnie nam odwaliło w kwestii tego, co, jak i kiedy jemy!

Czytaj dalej

3

– Diana skąd ten catering? Jedzenie jest boskie, a drinki jeszcze lepsze- paplała podekscytowana jak zawsze Monika.

               – Z nowej azjatyckiej knajpy, nie ważne. Czy ten Tomek musi wszędzie za tobą łazić?

               – A co on ci przeszkadza? Przecież nie za tobą łazi tylko za mną.

               – No, powiedzmy – fuknęła Diana.

               – Lubię go, jest boski we wszystkim, w zasadzie to się chyba w nim zakochałam – powiedziała Monika i parsknęła głośnym śmiechem.

               – Ty się zakochujesz regularnie z każdym nowym sezonem. Może tak i lepiej, niż prowadzić życie zakonnicy. Zróbmy coś z tą naszą Alką.

               – Alicja? Nasz święta Alicja? Ona jest tak nudna i nijaka, że szukanie jej faceta to prawie bycie masochistą – Monika przechyliła kieliszek wina i łapczywie wypiła do dna, znów rechotała jak wariatka.

               – Alka to ładna i inteligentna babka, do niej pasowałby ktoś spokojny, poukładany, wierny. Tylko takich to już chyba nie ma.

               – No ba, szkoda czasu na to. Zresztą niech sama o siebie zadba, może ona ma w dupie facetów i dlatego jest taką wierną przyjaciółką?

               – Jesteś pijana wariatko, na razie – Diana wzięła mały talerzyk z przekąskami i oddaliła się w kierunku innych gości.

Czytaj dalej

1

                 – Chcę mieć takie ciało, jak manekiny ze sklepów z bielizną – pomyślała Diana – będę budzić podziw mężczyzn i z pozoru nieszkodliwą zazdrość kobiet, tych grubszych, bardziej zaniedbanych, bo mają mniej czasu, mniej pieniędzy i mniej charakteru niż ja – uśmiechnęła się ukradkiem i przygryzła dolną wargę, na krawędzi zębów pojawił się ślad czerwonej szminki. Była świadoma, jakie wrażenie robi na ludziach w swoim otoczeniu, ale pragnęła jeszcze większego uwielbienia.

Czytaj dalej

          Jak napisała wielka poetka Wisia „chwilami życie bywa znośne”. Zgadzam się z tym i lekko zmodyfikuję- chwilami życie bywa idealne. Trudno nam zaakceptować fakt, że sensem naszej egzystencji nie jest bytowanie w idealnej harmonii, spokoju i szczęściu. Śnimy o życiu, które będzie idyllą, pragniemy stabilizacji i ćwiczymy milion praktyk, by wyeliminować stres.

Czytaj dalej