Przeżyć, czy przetrwać urlop? Którą opcję wybierasz?

          Jak napisała wielka poetka Wisia „chwilami życie bywa znośne”. Zgadzam się z tym i lekko zmodyfikuję- chwilami życie bywa idealne. Trudno nam zaakceptować fakt, że sensem naszej egzystencji nie jest bytowanie w idealnej harmonii, spokoju i szczęściu. Śnimy o życiu, które będzie idyllą, pragniemy stabilizacji i ćwiczymy milion praktyk, by wyeliminować stres.

Niektórzy z nas (tu chyba przodują kobiety) czytają poradniki, które krok po krok uczą nas, jak uczynić swoje życie szczęśliwym. Idealna relacja z partnerem, idealna więź z dzieckiem, idealnie urządzony dom, idealnie skomponowana szafa, idealnie zbilansowane posiłki, idealna sylwetka… a za tym musi iść już idealne życie i chyba nawet idealny pochówek. 😉 No wiem, zagalopowałam się i znów jestem ironiczna i uszczypliwa.

No to teraz sobie wyobraź pani X to życie. Bark stresu, brak konieczności walki z kimkolwiek i z czymkolwiek, spokojny dom, grzeczne dzieci, zawsze zadowolony mąż, który nieba by ci przychylił, hmmm no może byłoby fajnie… tylko jak długo? Czy takie „na wieki” ci wystarczy? Czy umiałabyś widzieć to szczęście i się nim cieszyć w codziennym życiu?

Nie wiesz? To ja ci powiem- ten stan uznałabyś za normalność, a nie żadne szczęście i szybko uruchomiłaby się w tobie machina pragnień tego, czego nie masz.  Masz wszystko? Oj nasza wyobraźnia w kwestiach pragnień nie zna granic.

Pomijając jednak wymyślne fantazje, przede wszystkim brakowałoby ci w życiu emocji, rozmaitych emocji… same pozytywne nie wystarczą, by czuć, że się żyje. Nie mam na myśli permanentnej traumy, tylko szeroki wachlarz rozmaitych odczuć i stanów, które nas tworzą jako człowieka.

Lubisz oglądać horrory? Lubisz czytać thrillery i kryminały? Interesujesz się problemami innych? Chętnie oglądasz relacje z tragicznych wydarzeń w kraju i na świecie? Hmmm trochę lubimy się bać, lubimy być zaintrygowani, lubimy tę adrenalinę, która nam towarzyszy podczas stresujących sytuacji.

Wreszcie lubimy pokonywać przeciwności losu i udowadniać samemu sobie, że potrafimy, że jesteśmy silni, że o coś zawalczyliśmy i nam się udało, bądź nie… ale próbowaliśmy.

               Tacy jesteśmy i pora zaakceptować fakt, że nie stworzono nas do życia w wiecznym komforcie i poczuciu stabilnego szczęścia. Codzienność tylko „chwilami bywa znośna”, co innego czas urlopu, odpoczynku od tej codzienności!

Tematem wpisu jest szeroko pojęta umiejętność przetrwania urlopu, wakacji, wczasów itd. Dlaczego akurat przetrwania? Mam oczy szeroko otwarte, słuch dobry, a umysł wrażliwy na to, co mówią ludzie wokół mnie. Z ust znajomych zdarza mi się słyszeć sformułowania typu „jakoś trzeba przetrwać ten wakacyjny wyjazd”, „tyle pakowania, problemów, wydatków”, „bardziej odpoczywam, jak chodzę do pracy”, „nie ma gdzie jechać, wszędzie hałas i pełno turystów” i inne tego typu teksty.  Wielu z nas już na etapie planowania letniego wyjazdu zaczyna odczuwać stres. Gdzie jechać? Kiedy jechać? Ile środków przeznaczyć? Jakim środkiem transportu podróżować? Co zabrać? Z kim? Jak? Po co? Hmmm, no to ostatnie pytanie pokazuje absurd sytuacji. Urlopowy wyjazd ma zapewnić odpoczynek adekwatny do naszych potrzeb. Siedzący za biurkiem będzie być może chciał się poruszać, biegający stale za czymś lub za kimś będzie chciał relaksu bardziej statycznego. Wielbiciel gorących klimatów, chce wygrzać kościska, a globtroter odhaczyć kolejny punkt na mapie turystycznych podbojów. Wyobraź sobie, że można też marzyć o wypoczynku w ciszy własnego domu, być może dla kogoś to będzie najbardziej wyśniona opcja… być w domu i robić to, co się najbardziej lubi.

Bez sensu są uwagi pod czyimś adresem- ten to kolejne wczasy spędza nad Bałtykiem, tamten wiecznie na tych rowerowych wyprawach, kiedy on odpocznie? Darujmy sobie wtykanie nosa w czyjś wypoczynek i skupmy się na sobie i swojej rodzinie ewentualnie.

Dlaczego tak bardzo przeżywamy te wyjazdy, ja się pytam? Skąd ten stres, napięcie, niepokój? W połowie wypoczynku, gdy już usilnie staramy się osiągnąć wymiar ZEN, zaczynamy obsesyjnie myśleć, że za chwilę wracamy do domu, do pracy, do obowiązków. Stresuje nas fakt góry prania, prasowania, ogarnięcia domu, pustej lodówki ( tu chylę czoła przed teściową, bo ja mam zawsze pełną po powrocie ;)) i wiele innych rzeczy.

Widzę też sporo niezadowolonych ze swojego wypoczynku ludzi. Jesteśmy mistrzami narzekania na tą urlopową rzeczywistość, którą przecież sami sobie zafundowaliśmy. Hotel nie taki, okolica nie taka, ludzie wokół nie tacy, klimat nie taki, podróż męcząca (jak byśmy nie wiedzieli, że 26 godzin w samochodzie bajką nie będzie). Pominę już absurdy typu- w Maroku jest za dużo Arabów, na Sardynii w lipcu jest za gorąco, a na Teneryfie jakiś szary piasek na plaży. To są już zbyt szalone uwagi jak na moje nerwy, ale jednak i takie są.

Ja samą siebie nie raz przyłapałam na urlopowym malkontenctwie, bo rzeczywistość nie pokrywała się z moim wyobrażeniem, bo zaszły jakieś nieoczekiwane zdarzenia, bo dziecko marudne, bo mąż mnie zirytował niewyraźną miną itd.

Chyba my wszyscy powinniśmy lepiej planować nasz wypoczynek.

                Zweryfikujmy potrzeby wszystkich członków rodziny i zoptymalizujmy nasze wybory.  Jeśli mamy zestresowanego i wykończonego pracą męża, to nie naciskajmy, by jechać do Legolandu lub hotelu z Aquaparkiem pełnego małych dzieci, bo nasz kilkulatek kocha takie atrakcje. Można wybrać opcję pośrednią- spokojny apartament nieopodal dziecięcych atrakcji, ale też blisko cudownych tras rowerowych lub pieszych.

A jeśli etatowa mama ma dość codziennego gotowania i dbania o dom, to nie zabierajmy jej pod namiot wyposażony w kuchenkę gazową, bo ona nie wypocznie, planując zakupy, posiłki i przygotowując to wszystko dla 4 osobowej rodziny.

             Nie musimy całego czasu spędzać razem. To się wydaje niedorzeczne, bo przecież wyjeżdżamy na rodzinne wczasy, ale… wcale takie głupie to nie jest. Jeśli czujesz, że potrzebna ci chwila oddechu w tym niezwykłym, oddalonym od domu miejscu, powiedz to osobie, z którą tam jesteś. Świat się nie zawali, jeśli zrobisz coś tylko dla siebie- spacer, poranne bieganie po plaży, samotna wędrówka przez najbardziej tajemne zakamarki miasta z aparatem w dłoni (specjalność mojego P), godzina spędzona samotnie w miejscowej tawernie nad jeziorem itd. Wybij sobie z głowy, że to coś złego, że nie masz do tego prawa, że rodzina, że dzieci, że cały świat oczekuje od ciebie 100% dyspozycyjności. Nic złego nikomu się nie stanie, a tobie stanie się dużo dobrego, w głowie!

           Nie zmuszajmy się do czegoś, bo tak wypada i tak inni robią na wczasach. I co z tego, że twoi znajomi na polu namiotowym uwielbiają śpiewy przy ognisku do bladego świtu? Ty jesteś typowym skowronkiem i dobrze funkcjonujesz tylko wtedy, gdy wcześnie się kładziesz i wcześnie wstajesz? Świetnie, powiedz o tym innym i śmiało zmykaj do namiotu! Rano obudzisz współtowarzyszy aromatyczną kawą i pysznym śniadaniem, bo będziesz rześki.

Nie lubisz hałasu i dzieci, a mąż przekonuje cię, że powinniście spędzić wakacje z kilkoma rodzinami z małymi dziećmi? Nie rób tego. Dla ciebie ten wyjazd będzie męczącą koniecznością, a tym samym twój nastrój uprzykrzy życie innym na czele z mężem i twoim osobistym dzieckiem.

               Jeśli mamy dzieci, odpuśćmy im nieco codzienne zasady. Hahaha i kto to mówi? Pani pedagog wielka ;). Dajcie spokój… jak wasz niejadek, z którym na co dzień walczycie o każdy kęs sałaty i pomidora, upiera się, by non stop zajadać frytki… przymknijcie oko. Wczasy nie trwają wiecznie, frytki przez tydzień go nie zabiją. Gdybym ja chciała z małym B walczyć o zdrowe odżywianie na wakacyjnych wyjazdach, po urlopie mąż musiałby odwieźć mnie prosto do Rybnika (dla niewtajemniczonych, tam jest szpital dla nerwowo i umysłowo chorych). Pomyśl, czy my sobie nie dajemy dyspensy na pewne rzeczy i zachowania w wakacyjnych okolicznościach? Na wczasach spędzamy wieczory przy grillu popijając rozmaite piwa, do kolacji raczymy się schłodzonym, lokalnym winem. Czy w trybie codziennym każdy niemal wieczorny posiłek okraszamy alkoholem? O nie! Trzeba być rano fresh, mieć jasny umysł i błysk zdrowego, wypoczętego oka w pracy :). Wczasy to inny wymiar, inny czas, to reset dla całej rodziny, więc odpuść tym dzieciakom. Niech jedzą te lody, lizaki, pizzę i niezliczone ilości frytek.

               Na koniec coś… długo dumałam, czy w ogóle poruszać ten temat, ale jednak chcę, a na moim blogu nikt mi niczego zabronić nie może, o!

Mierz siły finansowe na zamiary. Najgorsze, co możesz zrobić, to tyle wydać na samą podróż i noclegi, że potem to tylko zęby w ścianę. Podstawowy fakt- nawet wczasy all inclusive wymagają dodatkowych i to zazwyczaj sporych środków finansowych. Zakładam, że opuścisz teren hotelu podczas pobytu choć kilka razy ;).

Żyjemy niestety w takich czasach, że wielu z nas jedzie w egzotyczne miejsca, ale tej prawdziwej egzotyki lokalnego życia na oczy nie zobaczy, a gdzie mówić o jakimś doświadczaniu. W Afryce, Azji, a nawet Europie tworzy się mikroświaty dla turystów. Lokalną kulturę pokazuje się na zasadzie hotelowego eventu- wieczór grecki, egipski, bałkański itd. Są tancerze, lokalne instrumenty, czasem z natury dzikie, ale oswojone zwierzęta, ale to jest tylko show dla naszej uciechy i z życiem w tym miejscu nie ma nic wspólnego. Jeśli chcemy doświadczać prawdziwego, musimy wyjść, wyjechać z turystycznego mikroświata. Chcesz skosztować autentycznej, lokalnej kuchni? A masz tą cholernie nieopłacalną dla nas walutę przy sobie? Masz środki, by kupić przedziwne owoce na targu lub zamówić świeżo złowioną rybę w podmiejskiej tawernie? A czy będziesz musiał odmówić sobie butelki wina z okolicznej winiarni lub dzieciom miejscowych, rzemieślniczych lodów maślanych?

Co chcesz wspominać? Zapachy, smaki i doznania, czy ciągłe przeliczanie cyferek na koncie i odmawianie sobie kolejnych przyjemności?

Planuj urlop tak, jak cię na to stać. Cudownie może być wszędzie… na naszym pojezierzu mazurskim i na egzotycznych wyspach.

               Już kończę ten mini poradnik. Dodam, że jest to zbiór moich przemyśleń i wynik moich obserwacji. Może warto pochylić się nad tym, bo ten urlopowy czas to jakiś taki cudowny przerywnik od codziennego życia. Zróbmy wszystko, by był naprawdę cudowny!

Powodzenia :).

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *