No i jak co roku… przychodzi jesienna aura i krajobraz parków, placów zabaw, chodników jest jak po jakiejś dzieciodezynsekcji. 😉

Dziatwa dowożona i odwożona z przedszkoli spędza długie godziny na domowych atrakcjach- rysowanki, wyklejanki, bajkowe seanse w TV, laptopy, tablety, puzzle, gry planszowe itd. Nam też dobrze, bo w kubku paruje gorąca herbata, a my zawinięci w koc leniwie przesuwamy pionki po planszy w poczuciu rodzicielskiego obowiązku. Matko, jak cudownie, ja też to kocham ;).

Deszczowa jesień to raj dla „leniwego” rodzica, nie trzeba się uganiać za kilkulatkiem szalejącym na rowerze, hulajnodze, nie trzeba cierpieć katuszy na placach zabaw i udawać, że konwersacja z inną mamą, to czysta przyjemność. Nie trzeba też ciągać dzieciaka na sankach, ani turlać się z nim ze śnieżnej góry.  Ufffff.

Czytaj dalej

               Wpis w afekcie. No, takie popełniam regularnie od czasu do czasu i nic na to nie poradzę. Niedzielne przedpołudnie, ja w rozpaczy pędzę do marketu, bo mi czegoś tam do obiadu brakuje, a być musi, dbałością o strój, uczesanie i makijaż nie grzeszę niestety, bo przed chwilą przecież człowiek spod prysznica wyskoczył, to mu wolno być saute, a co!

Czytaj dalej

       

          W pracy spędzamy ogromną część naszego życia. Pierdyliard godzin, minut i sekund, a przecież nie mamy ich nieskończenie wiele. W pracy nie tylko wykonujemy obowiązki, ale też nawiązujemy relacje, jemy wspólnie, razem się smucimy i cieszymy, wspieramy w trudnych chwilach i czasem się nawet konfliktujemy, no bo sielankowo być nie może. 😉

Czytaj dalej

               Reforma edukacji spowodowała niezły bajzel, ale też wygenerowała ciekawe układy i sytuacje. Znów jest jeden wielki worek, a tam mieszają się dzieci w rozmaitym wieku i nauczyciele z rozmaitym doświadczeniem i kompetencjami.

Ktoś powie- praca w gimnazjum, czy w szkole podstawowej, nie ma różnicy. No niby nie ma, cel ten sam… uczymy i wychowujemy. Dziecko to dziecko, a dorosły to dorosły. Odpowiedzialność za zdrowie i życie podopiecznych taka sama. Na pewno nie ma różnicy?

               Jestem po pierwszym tygodniu roku szkolnego, pierwszy raz w roli wychowawcy klasy czwartej. Nauczanie też przypadło mi tylko w klasach czwartych. Ten tydzień minął mi jak błyskawica, a w piątek zdyszana i pełna emocji padłam na  kanapę. 😉 Wieczorem wstałam, zgarnęłam butelkę dobrego wina z szafki i udałam się na spotkanie z dwoma bliskimi mi koleżankami z pracy, bo i one i ja czujemy się tak, jakby ktoś nas wyjął z naszego dotychczasowego życia zawodowego i wrzucił do bębna pralki, która dziwnym trafem cały czas pracuje w trybie wirowania na 1000 obrotów.

Czytaj dalej