„Możesz”, nawet jeśli od zawsze mówili Ci inaczej!

              Rozmowa sprzed dwóch lat. Toaleta dla nauczycieli, stoimy przy umywalce… ja i moja koleżanka.

 

-Ewa,  ty w tym roku nie masz godzin dydaktycznych, ale ci dobrze, moje marzenie, tak odpoczniesz od tego sprawdzania, gadania głośno,

– to dlaczego tyle lat uczysz i nic nie zmieniłaś?

– a, to nie takie proste, musiałabym iść na jakieś studia, weekendy całe zarywać,

– ale przecież mogłaś to zrobić,

– no właśnie nie mogłam,

– dlaczego?

– nic nie rozumiesz, ja mam już swoje lata, tobie łatwo powiedzieć,

– ale kiedyś miałaś mniej lat,

– wtedy miałam małe dziecko i inne rzeczy na głowie, a praca nauczyciela była mi na rękę,

– mogłaś coś zmienić, nie zrobiłaś tego, więc nie zazdrość innym tego, co zrobili. Jak zaczynałam studia podyplomowe, mój syn nie miał nawet dwóch lat, pracowałam, studiowałam i wszystko dało się pogodzić,

– to musisz mieć wyrozumiałego męża,

– nie zrzucaj odpowiedzialności na innych, to nasze życie i nasze decyzje. Mogłaś zrobić cokolwiek, żeby spełniać swoje marzenia.

 Irytacja- poziom ekspert. Jednak coś dobrego dla mnie z tej rozmowy wyniknęło, refleksja na temat ludzi, którzy mnie otaczają.

Uświadomiłam sobie, że w kwestii jakichkolwiek planów, pomysłów ja od moich najbliższych słyszę- możesz, rób, działaj, masz moje wsparcie w razie potrzeby. Nikt mnie nie tłamsi i nie zaniża poczucia mojej wartości, moi bliscy we mnie wierzą. Od rodziny, od męża płynie do mnie przekaz- „tak”. Nie wiem jak to jest, gdy zamiast tego stale słyszy się- „nie”.

W drugiej kolejności dotarł do mnie fakt, że to, jak ja odnoszę się do mojego dziecka, kształtuje jego osobowość, samoocenę, pogląd na świat i życie. Staram się, ale wciąż za mało. Mały B często słyszy „nie”, to odruch bojącej się, lubiącej porządek i poczucie bezpieczeństwa matki. Na pewno nie jestem sama i wasze dzieci też często słyszą- nie, bo nakruszysz; nie, bo wylejesz; nie, bo będziesz mokry; nie, bo się spóźnimy i wiele innych tego typu komunikatów.

Na szczęście małe dzieci mają instynkt samorozwoju i doświadczają, pomimo naszych zakazów, doświadczają, gdy nie widzimy. Naje się czekolady o 22.00 i nie zaśnie? Taki trzylatek ustawi sobie krzesło przy komodzie, wejdzie, otworzy szafkę, wyciągnie wszystkie możliwe słodycze i napcha się jak szalony, zanim przerażona matka to zauważy i go dopadnie. 😉

Jeden z trenerów motywacyjnych powiedział- dlaczego nie mówicie rocznym dzieciom, że skoro w dwa dni nie nauczyły się chodzić, rozbiły głowę, to mają dalej nie próbować i nie chodzić? Nie mówimy, bo wiemy, że dziecko i tak będzie próbować i się nauczy, nie zniechęcą go upadki, siniaki, strach i łzy. Na tym polega rozwój.

W kwestii wychowawczej muszę walczyć ze swoją naturą sceptyka i realisty, żeby nie stłamsić w dziecku wiary, że może, że potrafi, że da radę, żeby nie zaszczepiać mu lęku i obawy… przed ewentualną porażką. Na szczęście mój syn ma ojca, dla którego naturalna jest odpowiedź- „tak”. On nie musi się tego uczyć, on taki jest. Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko plany i marzenia, które można realizować. A jeśli czegoś nie chcesz, nie lubisz robić, męczy cię to… to tego nie rób. Kto powiedział, że musisz? Bo tak wypada? Bo inni tak robią? Bo ktoś sobie coś pomyśli? Ludzie, którzy w ten sposób żyją i myślą dają bliskim niesamowitą przestrzeń i komfort jednocześnie.

Może zatem nie powinnam tak odważnie wygłaszać zdań o tym, że każdy może, jeśli chce. Mogę nie mieć pojęcia, jak to jest żyć obok kogoś, kto stawia bariery i ograniczenia. Mogę nie wiedzieć, jak to jest być wychowanym przez kogoś, kto zawsze tylko krytykował i nie doceniał.

W tej kwestii jestem szczęściarą. Ktoś może mieć inaczej.

            Chyba powinniśmy starannie dobierać otoczenie, przyjaciół, bliskich współpracowników. Odsuwać dalej toksyczne osoby, które celowo wywołują w nas poczucie winy, lęk, stale przypominają o zagrożeniach i porażkach. My dorośli mamy na to jakiś wpływ, ale nasze dzieci nas sobie nie wymienią na innych rodziców. One są w nas zapatrzone bez względu na to, jak je traktujemy i co do nich mówimy. Chcesz, żeby twoja córka, twój syn byli przebojowi, odważni, umieli walczyć o swoje szczęście i miejsce w życiu… to im mów, że mogą.

              Pamiętaj, Ty też możesz spacerować w deszczu bez parasola i jeśli ktoś pomyśli, powie, że ci odbiło, to tylko jego opinia, Ty wiesz, po co to robisz!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *