Przestań chodzić do szkoły za własne dziecko!

               Moi czwartoklasiści kochani oddają mi projekt reklamy społecznej, który mieli przygotować w domu i z każdą pracą gały coraz bardziej wychodzą mi z orbit. To, że takie maluchy to pomysłowe bestie, wiedziałam nie od dziś, ale że takie pracowite, precyzyjne, perfekcyjne w wykonaniu, hmmmm. Przy którejś pracy nie wytrzymałam, jednym z jej elementów były ogromne płuca wykonane metodą doklejania do kartki tysięcy maleńkich, zwiniętych w kuleczkę kawałków bibuły. Nie wytrzymałam i zapytałam z powagą- kto to robił? Dziewczynka zwiesiła głowę (jakby dziecko czuło, że tu coś jest nie tak) i z powagą przyznała, że mama. Pięknie, mamy moich uczniów mają w cholerę czasu wolnego- myślę sobie.

Ja wyrodna matka nie mam czasu ani głowy, żeby z 5 latkiem na konkurs przedszkolny zrobić kukiełkę z warzyw, a tu rodzicielka godzinami siedziała i kulała te maleńkie kawałeczki bibuły, by je precyzyjnie przykleić do zarysu płatów płucnych. Jest też druga opcja…  kobieta zarwała pół nocy i niewyspana poszła do pracy, by jej dziecko tak olśniło panią kunsztem dzieła, że ta z bananem na ustach wlepi małej 6 do dziennika elektronicznego. W sumie czemu nie? Hasło trafne, tekst napisany błyskotliwie i bezbłędnie, o wizualnym aspekcie to już nie wspomnę.

Zatem kochana mamo… napracowałaś się na 6, tylko czy to ty jesteś moją uczennicą, czy twoja córka? Tak bardzo nie wierzysz w to, że ona też potrafi? Tak bardzo się boisz, że dostanie tylko 5 albo (o zgrozo, co to ludzie powiedzą) 4?

Odkąd uczę nieco młodsze dzieci, mam wrażenie, że toczę nieustanną walkę psychologiczną z ich rodzicami.

O co się szarpiemy drogi tato, mamo, babciu?

  1. O to, byś dał swojemu dziecku szansę na samodzielność. Może na początku trochę nieporadną, może przyprawiającą Cię o lęk i zakłopotanie, ale jednak… samodzielność. Zadania są tylko od czasu do czasu i są na tyle łatwe, by dziecko mogło je wykonać SAMO. Daj mu szansę! Zrobi byle jak? Zrozumie sens oceniania sumującego- ocena jest adekwatna do nakładu pracy WŁASNEJ dziecka. Po kilku razach zrozumie, że jest tylko jedna droga, by otrzymywać dobre oceny z zadań domowych- sumienne ich wykonywanie. Metodą małych kroków nauczy się, że odpowiada za to, co  ma w zeszycie i ćwiczeniach. Nie zależy mu na 5? Nie wykorzystuje według Ciebie pełni swojego potencjału przy zadaniach z mojego przedmiotu? Hmmm, tylko jedno pytanie ciśnie mi się na usta- a musi? Ja byłam typem dziecka, które w szkole pracowało tak mniej więcej na 50% swoich mocy i jakoś ani głupsza, ani nieporadna się dziś nie czuję z tego powodu.
  1. O to, byś pozwolił dziecku na porażkę. To będzie dla każdego coś innego, ale porażka to naturalny element ludzkiego życia, a odporność na nią może uratować człowieka przed wieloma problemami z depresją włącznie. Chcesz, żeby twoje dziecko wpadło w psychiczny dołek po pierwszej nieefektywnej rozmowie o pracę? Chcesz, żeby swoje poczucie wartości budowało na podstawie tego, czy odnosi same sukcesy, czy jednak coś mu się nie udaje ostatnio? Po pierwszej „dorosłej” porażce wykupisz mu miejsce w ośrodku dla nerwowo chorych? Nie, tego nie chcesz, więc pozwól mu się uczyć, że słabsza ocena, to tylko jakiś etap, wskazówka, mały element procesu, który wyniknął z czegoś konkretnego. Nie świadczy o nim i nie przesądza jego życia. Nie powoduje też, że będzie mniej kochanym dzieckiem. Martwisz się, że kilka takich ocen zaważy na ocenie końcowej? Znów zadam Ci pytanie- czy to, jakie miałeś świadectwo na koniec czwartej lub piątej klasy ma dziś jakiekolwiek znaczenie? Jestem pewna, że nawet nie masz pojęcia, czy był na nim wyśniony, czerwony pasek, czy nie. Nie pamiętasz, to nieistotny element przeszłości. Dziecko, które ma poczucie własnej wartości, oparcie w rodzinie i dobre relacje z otoczeniem, nie będzie płakać z powodu świadectwa o dwie oceny gorszego od świadectwa koleżanki z ławki. Ono nie musi z nikim rywalizować. Nie musi, bo Ty mu nie każesz tego robić i nie uczysz go, że musi być lepsze, najlepsze, by było szczęśliwe i dokonywało trafnych wyborów życiowych.
  1. O to, byś nie kazał dziecku być bardzo dobrym we wszystkim. Żyjemy w czasach specjalizacji. Słowo ekspert jest cenione i pożądane na rynku pracy. Do bycia w czymś wyjątkowo dobrym prowadzi… pasja, miłość do tego i oczywiście uzdolnienia oraz predyspozycje. Zmuszając dziecko do bycia prymusem w każdej dziedzinie, uniemożliwiasz mu skupienie się na tym, co mu się naprawdę podoba. Rozmieniasz malucha na drobne. Namawiasz, by wystartowało w 16 konkursach w ciągu roku i załamujesz się, że dziecko nie odniosło żadnego, konkretnego sukcesu. Dziecko ma poczucie porażki i koduje w głowie, że jest niewiele warte, bo tyle wysiłku, pracy, nauki i nic… wszędzie niewiele brakowało, ale… Widocznie za mało się starałem- myśli- zawiodłem wszystkich. Gotuje się we mnie i mam ochotę wrzeszczeć- rodzicu twoje dziecko się starało, dawało z siebie wszystko, tylko ono jest za małe, by wiedzieć, że jak się chce być od wszystkiego, to można się poczuć do niczego. To Twoja rola, tłumaczyć, na czym polega świat, a nie ustawiać malucha w wyścigu szczurów, a potem za kilka lat opłacać terapeutów.   W korespondencji od ojca jednej z moich uczennic przeczytałam, że przeprasza za tą niewyobrażalnie okropną sytuację i jej niesubordynację- córka śmiała zgłosić nieprzygotowanie do lekcji. To, że byli cały weekend na weselu, według ojca jej z niczego nie tłumaczy, powinna była być przygotowana i koniec. Biedne dziecko, skorzystało z tego, co mu przysługuje właśnie na taką okoliczność. Nie wiąże się to z żadnymi konsekwencjami i teraz musi nosić w sobie poczucie wstydu i wyrzutów sumienia. Jedyne, co mogłam dla niej zrobić, to wytłumaczyć, że nic złego się nie stało, że to „np” nie ma wpływu na to, co o  niej sądzę i ani ona, ani jej tata nie muszą mnie przepraszać. No ale cóż tam ja… Ty rodzicu jesteś autorytetem, ty lepisz tego małego człowieka… bądź uważny i nie rób mu krzywdy!

          Kończę, bo mogłabym tak do rana… niesiona falą irytacji wytykać Ci to, o co mam do Ciebie żal rodzicu dzisiejszego kilkulatka.

Zacznij od małych kroków, pozwól dziecku na samodzielne wykonanie zadania domowego, dostanie słabą ocenę? Powiedz- jestem przekonany, że następnym razem pójdzie ci tak, byś był z siebie zadowolony. Odpowiada Ci 4? Ok, kocham Cię tak samo mocno.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *