Śnieg!!! No to się zaraz zacznie to świąteczno- świeckie szaleństwo! Moje zdanie w temacie!

               Dla mnie zima i śnieg mają sens tylko do pierwszych dni stycznia, potem natychmiast powinna przyjść wiosna, gwałtowne ocieplenie za oknem i w duszy. Styczeń to miesiąc, którego nigdy nie lubiłam, który ciągnie się jak przysłowiowa guma w majtach i nic ciekawego ze sobą nie niesie. Są wokół mnie miłośnicy sportów zimowych, zakochani w zimowym łażeniu po górach i uwielbiający aktywność na mrozie… ja do nich absolutnie nie należę. Taaaaaaka okropna ze mnie niedźwiedzica, która uwielbia siedzieć pod kocem i pić herbatę z imbirem, ewentualnie biesiadować z przyjaciółmi w karczmie z grzanym winem w dłoni. Koniec… to wszystko, co mi się chce zimową porą, tak już mam.

Jedyne, co mnie ekscytuje zimą, to czas oczekiwania na święta. Czasem czuję się totalną idiotką i jest mi trochę wstyd, że mi się podobają te wszystkie choinki na rondach i rozświetlone miejskie place. Podczas jarmarków świątecznych, mogłabym tam chyba zamieszkać albo rzucić pracę w szkole i marznąć w jednej z takich jarmarcznych budek, sprzedając wianki z plecionych gałązek. Kocham te świąteczne, amerykańskie piosenki z Hallelujah i Last Christmas na czele. Nie irytuje mnie kicz sklepowych wystaw, a niektóre wręcz mnie zachwycają. Ja wiem, machina marketingowa w okresie przedświątecznym jest kuriozalna i wysyp kiczowatych przebierańców z białą brodą i workiem z kuponami zniżkowymi wcale mi się nie podoba, ale inne aspekty tego szaleństwa nie rażą mnie tak, jak zapewne większość z was.

Tu każdy wierzący mi pogrozi palcem i powie, że to świecki wymiar świąt, który nie ma nic wspólnego z wymiarem religijnym, tym prawdziwym. Od lat trwa walka pomiędzy tymi dwoma aspektami świąt, od lat internauci przerzucają się argumentami, kłócą i odgrażają w tym temacie.

Rozumiem niesmak i irytację, czuję ją tym bardziej w miejscu, w którym od kilkunastu lat mieszkam, na Górnym Śląsku.  To jest region ludzi, którzy wierzą i są blisko Boga, tu niewiele jest innych wyznań i niewielu tych, którzy wychowali się raczej w świeckich domach. Tu wigilia to wspólna modlitwa i śpiewanie kolęd, stół uginający się od potraw i siano pod obrusem, kolędnicy i pasterka o północy, na którą wyrusza cała rodzina i ci ludzie wiedzą, po co tam idą.

Uśmiecham się, pisząc to, bo moje rodzinne wigilie to zupełnie inny świat. Nie będę wdawać się w szczegóły, ale z wymiarem religijnym nie miały one nigdy za wiele wspólnego. Choinka musiała być, bo w domu były dwie dziewczynki, które chciały ją mieć. Mama doszła do mistrzostwa w robieniu najlepszych na świecie pierogów z grzybami, a tata oczywiście serwował karpia. Tak, był nawet opłatek i życzenia. Dla mnie  i tak najważniejszym punktem imprezy były kolorowe pudełeczka pod świątecznym drzewkiem i na to przede wszystkim czekałam. 😉 Na prawdziwej pasterce byłam kilka razy w życiu, oczywiście z koleżankami, nigdy z rodzicami. Inne „pasterki” stały się tradycją, nazywaliśmy tak powigilijne spotkania z przyjaciółmi- Ola, Basia pozdrawiam, wspominam z nostalgią. 🙂

Pomimo braku tego religijnego wymiaru wspominam rodzinne święta bardzo dobrze. Sam fakt, że zasiadaliśmy razem do kolacji i że tata był już w domu, był wyjątkowy. Kochająca się rodzina, to wystarczyło. Dlaczego Henryk wpadał na ostatnią chwilę i łapał w panice za tego karpia? Bo przecież eleganckie damy musiały mieć na święta nowe płaszcze i kostiumy, więc szył je do ostatniego momentu, żeby panie pięknie prezentowały się na drugi dzień w kościele. 🙂

               Czy jest sens toczyć coroczną wojnę o ten cały świąteczno- świecki bajzel? Jest sens przegadywać się, czym powinny być te Święta, a czym nie powinny? Co jest nasze, a co z okropnej Ameryki? Które pieśni to prawdziwe kolędy, a które kiczowate piosenki o płatkach śniegu i choince? Żyjemy w kraju katolickim, ale świecki wymiar świąt też ma tu swoje miejsce i swoją tradycję- jak dla mnie, od zawsze. Może nie bądźmy tacy zadęci i poważni i nie wylewajmy hejtu na głowy tych, którzy lubią „White Christmas” i bożonarodzeniowe jarmarki. Nie jesteśmy przez to złymi ludźmi.

No, a ja sobie kupię jak co roku kapcie z reniferami i wyciągnę z dna komody ściereczki kuchenne z motywem świąt. Śmiej się ze mnie, mam to w nosie. 😉

P.s.

Uwaga!!!

Są rzeczy, które nawet mnie trochę drażnią. Adwentowe kalendarze. Już nie czekoladki na każdy dzień, co i tak jest dziwne i uczy tylko dzieci objadania się cukrem. Widzieliście tegoroczne kalendarze adwentowe??? Szok!

Dla pań ogromne pudła z luksusowymi miniaturowymi kosmetykami na każdy dzień, coby się dama miała czym umalować i poperfumować w oczekiwaniu na narodziny Dzieciątka. 😉  Dla panów luksusowe napitki lub inne „męskie gadżety”, a dla dzieci kalendarze z zestawami Lego itp. Moje dziecko oczywiście o takim kalendarzu marzy, ale go nie dostanie. Nie chcę, żeby czas oczekiwania na Boże Narodzenie kojarzył mu się z otwieraniem pudełek z kolejnymi zabawkami.

Mam nadzieję, że nikt nie wpadł jeszcze na pomysł kalendarza adwentowego z inną prezerwatywą na każdy dzień. Świat szaleje coraz bardziej, więc kto wie.

Pracujmy nad dystansem! 😉

 

   

4 komentarze

  1. Wiesz, ja też lubię grudzień . W tym zwariowanym bałaganie dekoracji najbardziej lubię oświetlone kolorowymi lampkami ulice, wystawy, nawet drzewa. Pochodzę z malutkiej wsi. Poza kilkoma latarniami, ciemność rozjasniaja nam gwiazdy i księżyc. Lubię to, ale też lubię miasto nocą, szczególnie w świątecznym okresie. A wyjątkowo kocham choinkę w moim domu. Żywy świerk oczywiscie. Aż po sufit! Umocowany do haczyka w ścianie, żeby nie runął na podłogę😉. Ubrany w stare bombki, każdą z innej parafii i pamiętająca niejeden dom… Taka niemodma ta moja choinka, nietematyczna, zwyczajna, prosta, ale ma światełka! I też takie pamiętające różne czasy. Ale zrobiłam się sentymentalna…😃

    1. Ja też wieszam takie ozdoby. Moje ukochane choinkowe ozdoby z dzieciństwa to- diabełki. Szok, poza aniołami na choince w moim rodzinnym domu wisiały małe, figlarne diabły. Uwielbiam je wyjmować i zawieszać każdego roku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *