„Mam bujną brodę, jestem mężczyzną”, serio?

            

           Wpis o dzisiejszych młodych mężczyznach chodzi za mną od dawna, ale dziś do działania sprowokował mnie pewien drwaloseksualny „chłopiec”, który popisał się siłą charakteru… nie, żartowałam, siłą głosu i poziomu ordynarności w stosunku do otoczenia.

            Poczekalnia w jednej z dużych przychodni, długi korytarz, drzwi do gabinetów różnych specjalistów, przytulne światło, wyciszająca zieleń roślin doniczkowych, typowa cisza i nieznaczny szum westchnień, że nadal trzeba tkwić w tej oczekującej pozycji. Ja zawsze mam książkę, nie nudzę się, w zasadzie nie widzę nikogo i nic wokół. Niedaleko mnie siedzi para, ona nerwowo przekłada jakieś ulotki o karmieniu naturalnym, on z zapałem stuka w klawiaturę małego MacBooka z lśniącą, srebrną obudową. Nie przeszkadza mi nic, akcja mojego kryminału jest w kulminacyjnym punkcie i mógłby ktoś obok mnie drzewo rąbać, a ja bym nic nie słyszała. Właśnie… młody mężczyzna reprezentuje typ zadbanego drwala, czyli norma dla grupy wiekowej dzisiejszych ok. 20, 30-latków.

Nic to, każdy się nosi, jak chce. Co mi tam. Nie zająłby ten człowiek nawet jednej tysięcznej moich myśli, gdyby nie incydent, który zaraz miał się wydarzyć. Niestety.

Powiem tak, klasyka gatunku w kolejkach do lekarza- ktoś przychodzi, pyta, na którą była umówiona reszta, ktoś nerwowo komentuje, że liczy się kolejność przybycia, ktoś inny ripostuje, że jednak godzina zapisu i tak robi się atmosfera skwaśniałego kefiru i wszyscy patrzą na siebie z niesmakiem i podejrzliwością,  kto pierwszy wystartuje do gabinetu. Każdy siedzi, niczym zawodnik w bloku startowym, a na ustach ma wyraz nieustępliwości.

Gdy ja ocknęłam się z letargu, wyrwałam ze świata zbrodni i kary, w poczekalni była już gorąca atmosfera. Cała moja uwaga skupiła się na owym młodocianym (na moje oko) drwalu. Dlaczego?

Bo dawno nie wiedziałam tak chamskiego traktowania drugiego człowieka.

Właściciel brody przywdział barwy wojenne, gdybym miała jakiś czerwony flamaster, to chyba bym mu narysowała jakieś znaki plemienne na czole. 😉

Ostentacyjnie bronił pierwszeństwa swojej kobiety (tak ją nazwał, bo gdzie tam po imieniu) w tej długaśnej kolejce. No pięknie, że się tak ujął rycersko i drwalsko, i męsko, i nie wiem, co jeszcze, tylko szkoda, że naubliżał innej pani, która w pewnym momencie przestała się odzywać, bo jak ma go przekrzyczeć i po co?

Zapamiętało mi się: „Ty się babo w kolejkę nie wciskaj”, „Zamknij się i naucz kultury”, „Nie będziesz mi mówić, jak mam się zachowywać wariatko”, „Moja kobieta jest w ciąży i ma pierwszeństwo”.

Ta pani też usiłowała mu powiedzieć, że jest pacjentką ciężarną i że teraz jest ewidentnie jej kolej.

Ludzie robili miny, ale jakoś nie chciało im się na rosłego drwala naskoczyć z przysłowiowym ryjem. Ba, nawet z kulturą im się zareagować nie chciało. Letarg, znieczulica… czyli społeczna norma.

                 Ja zaczęłam od uważnego skanu owego osobnika. Musiałam ocenić przeciwnika, zanim przystąpiłam do konfrontacji.

Hmmm zadbany, gadżety i osprzęt- telefon, słuchaweczki, komputer, zegarek z wysokiej półki cenowej i z topowych, ale popularnych marek. To nie typ zamożnego człowieka, gdzie tylko ludzie z jego kasty wiedzą, że zegarek kosztował krocie, a normalny śmiertelnik się niczego nie domyśli. To musi być popularne i musi włazić w oczy każdemu. Ta bujna broda jest lśniąca, jakby nabłyszczona, dłonie delikatne, chyba siekierą ten pan posługiwać się nie potrafi raczej. Sylwetka też zadbana, jak nic siłka, bieganie, rowerek i kto wie, co tam jeszcze. Jestem niemalże pewna, że ma dla równowagi wydepilowaną klatę i codziennie po prysznicu nakłada na ciało balsam głęboko nawilżający. 🙂

Wiem też, że w łazience ma całą gamę środków i akcesoriów do pielęgnacji owej brody i stały abonament w jednym z Barber Shopów, czyli specjalnych fryzjerów od brody, gdzie każdy drwaloseksualny jest dobrze zaopiekowany i nawet kraftowego browarka może tam łyknąć.

Obowiązkowo ma torbę, która jest modnym połączeniem etui na laptopa z czymś w rodzaju damskiej, większej torebki z dużą ilością kieszonek z wyjściem na kabelki, słuchawki itd.

On pachnie nowym CK One i jakby od niechcenia pokazuje, że ta oto kobieta obok niego, to jego wybranka, jego niewiasta, której do głowy nie ma prawa przyjść, by zareagować, gdy on się drze na inną osobę.

            Odczekałam i jak się facet wyciszył i z triumfem posadził tyłek na twardym, plastikowym krzesełku, zwróciłam się do niego dość cicho, ale jednak nie na tyle, by inni nie słyszeli:

– idź do Starbunia na kawę, to może Ci nerwy odejdą,

– co?

– No to jak nie na kawę, to może na duży kubek mrożonej, zielonej herbaty z miętą i laską cynamonu albo kolorowe smoothie z mango i porzeczkami,

– następna wariatka, czego się kobieto wtrącasz?

– ja tylko dobrze radzę, wy młodzi hispterzy macie taki słaby system nerwowy, martwię się o was,

– ty się kurwa zajmij swoim życiem,

– jestem bardzo zajęta swoim życiem, bardziej, niż czymkolwiek innym, ale taki pokaz „męskości” w nowoczesnym wydaniu mnie zafrapował,

– to co mam bezczynnie patrzeć, jak mi kobietę w kolejce przesuwają? Ja pierdolę, co za ludzie,

– pokaz siły był imponujący, chamstwa też, dlatego zalecam jednak wizytę w Starbuniu, to idealna przestrzeń dla kogoś takiego, jak ty, potem jakaś sesyjka, malutka psychoterapia albo lekki coaching personalny i będziesz, jak nowy, acha pobierz sobie nową aplikację na IPhona- zarządzanie stresem w miejscach użytku publicznego.

Drwal już grzał silniki turboodrzutowe, żeby mi pokazać, gdzie durnej baby miejsce, ale wywołano jego białogłowę do gabinetu, więc poszli razem.

Uszłam z życiem i mi nie zdążył nabluzgać, jupi! Poprzednia ofiara owego osobnika spojrzała na mnie z wyrazem wdzięczności za jakąkolwiek reakcję.

           Hmmm, mężczyzna gotuje się do roli ojca najprawdopodobniej. Może będzie miał syna. Na pewno nauczy go wielu cennych, życiowych umiejętności- obróbki zdjęć na kompie, gry na konsoli i obsługi Endomondo, wspinaczki wysokogórskiej i jazdy gokartem.

Nauczy go, że prawdziwy mężczyzna jest silny i walczy o swoje. Nieważne jak, gdzie i z kim.

Cholera, po ulicach chodzą stada tych męskich brodaczy, którzy na fali „Gry o tron” i „Wikingów” czują, że ten atrybut wystarczy, by być postrzeganym jako silny samiec alfa.

No cóż, Cahl Drogo ich wzorem, tylko on był przywódcą barbarzyńskiego plemienia Dotraków i z podwójną latte w Starbuniu oraz stukaniem w klawiaturę MacBooka nie miał nic wspólnego. 😉

Starbunio to oczywiście popularna kawiarnia Starbucs Coffe, którą w Polsce, nie wiedzieć czemu, ukochali sobie właściciele iPhonów i iPadów. 😉 Tam obsługa zawsze zawoła Cię po imieniu, bo na etapie zamówienia cie o nie zapytają. Czyż to nie cudowna proteza bycia wśród przyjaciół? 😉

5 komentarzy

  1. Po pierwsze nie Sturbucs tylko Starbucks 🙂 aż mi samo poprawia 🙂 po drugie Khal Drogo 😉
    A po najważniejsze – dobrze się stało jak się stało. Dalszy konflikt mógłby przynieść tylko nieprzyjemności – z doświadczenia wiem, że do terytorialnych drapieżników w ludzkiej skórze (z brodą i bez, obojga płci) takie podejście nie dociera – próba „zaorania” typa zwykle wzbudza tylko większą agresję, a jeśli jakimś cudem się go zatka ciętą ripostą to i tak na trwałe zmiany w zachowaniu nie ma co liczyć 🙂 moim zdaniem lepiej próbować, jak mawiał jeden mój nauczyciel (pisownia celowa) „chamstwu przeciwstawiać się siłom, i godnościom łosobistom” 😉

    1. Hahaha ja wiem, że w pisowni tych nazw własnych płynę zawsze. 😉 Jakoś nie mam siły i chęci sprawdzać w googlu tego. :).
      A co ja się „siłom” nie przeciwstawiłam? 😀

      1. Nie o takom siłem chodzi 😉 Sztuka polega na tym, by gość zrozumiał, że tylko on atakuje – i nie jest atakowany. Zwykle nie zrozumie od razu 😉

  2. Ja natomiast w sobotę miałam okazję na własne skórze odczuć ostatnią reformę służby zdrowia, a konkretnie weekendowej opieki medycznej. Rozłożyło mnie strasznie, mój lekarz dostępny dopiero we wtorek, więc w sobotę rano spakowałam manatki i pojechałam do przychodni, która pełniła dyżur. Trafiłam w niezły moment -przede mną czekały tylko 4 osoby, natomiast za mną koreczek zrobił się na kolejne 20… Przede mną siedziała młoda kobieta wysoko w ciąży. Widać było, że naprawdę kiepsko się czuje, tym bardziej dziwiłam się, że nie weszła bez kolejki, skoro przysługuje jej takie prawo. Po kilku minutach do przychodzi facet przyprowadził żonę skręcającą się z bólu brzucha. Tu z kolei zdziwiło mnie to, że nie pojechali od razu na SOR. Pielęgniarka powiedziała im, ze na pewno pojedzie do szpitala na badania z takim ostrym bólem brzucha, tymczasem ma wejść bez kolejki. No i się zaczęło. Kulturalny mąż zwijającej się z bólu kontra wkurzona, chamska ciężarna, rzucają tekstami typu, że zaraz urodzi i przedstawiają szczegóły swojej biegunki… Uciszyła ją sympatyczna pielęgiarka mówiąc, że przecież przysługiwało jej prawo wejścia bez kolejki, więc skoro tak fatalnie się czuje, mogła z niego skorzystać….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *