Fake news czy ponura rzeczywistość?

               Nie ma mnie na blogu. Jak dusza ponura, to i nie wyrywa się do jakiejkolwiek twórczości. Tak już mam. Dużo czytam, a piszę tylko w głowie. Już od długiego czasu nie oglądam serwisów informacyjnych w żadnej stacji, nie zaglądam na portale z newsami z kraju i ze świata. Tak jest lepiej, spokojniej. Powiesz, że to jakiś rodzaj ignorancji? Pewnie tak, zatem bycie ignorantką mi służy.

Jak wiadomo FB każdemu z nas filtruje rzeczywistość przez wirtualne tryby swoich algorytmów.  Czasem odpala mi w gratisie jakąś „gorącą” informację i chyba nie czeka, jak zareaguję… a może czeka? Hmmm, kliknie uśmiechniętą buźkę, czy wściekłego diabełka, który wyraża złość? Co ona o tym myśli? Jakie kolejne newsy chciałaby czytać? Każdy z was też tkwi w tej układance. 🙂

          Ostatnio chyba przesadził i wyświetlił mi tekst o tym, że Papież Franciszek przez część kardynałów z całego świata uznawany jest za heretyka.

Śmieszył mnie już sam tytuł, no bo gdzie takie bzdury? Jednak kliknęłam i przeczytałam. Cały czas staram się myśleć, że to jakiś durny fake news. Zbyt absurdalne się to wydaje, nawet mnie, osobie tak obcej i dalekiej kościołowi. Niewiele wiem o Franciszku, nic nie wiem o hierarchii i głównych filarach myślenia i życia najwyższych dostojników kościelnych. Papież w świadomości świeckich, to taki szef wszystkich szefów tu na ziemi. Papieże zwoływali sobory, synody, spisywali encykliki, ustalali zasady i prawa kościelne. Z historii wiemy, że różnie to z nimi bywało i lepiej nie wdawać się w szczegóły, bo to przecież tylko ludzie są i błądzą też.

          Obecna głowa kościoła lubi wyrażać swoje zdanie, które bywa przyjmowane z entuzjazmem przez maluczkich, przez odmiennych, przez pogubionych, rozwiedzionych, kochających inaczej. Stawia na dużą samodzielność duchownych, dając im wolną rękę w udzielaniu rozgrzeszenia matkom, które dokonały aborcji, nie potępiając rozwodników, wyciągając dłoń do hierarchów innych kościołów. Rozdaje swoje kosztowne prezenty ludziom, namawia księży do skromności i pokory. Otwiera serce i drzwi dla uchodźców i tego samego oczekuje od parafii na całym świecie. Obmywa innym nogi, całuje dłonie, bierze na ręce dzieci. Wiele z tych gestów doskonale znamy z pontyfikatu Jana Pawła II. Franciszek często też przeprasza za błędy, okazuje wstyd i rozpacz z powodu zjawiska pedofilii wśród duchownych. Potrafi przepraszać.

           W moim odczuciu jest takim Papieżem- Człowiekiem, nie otacza go aura tej magicznej świętości i niedostępności. Jan Paweł II to był Papież- Poeta, pisał doskonale, jego ”Tryptyk Rzymski” czy „Testament” zasługują moim zdaniem na literackiego Nobla. Benedykt XVI to był dla mnie Papież- Filozof. Gdy zasiadł na Tronie Piotrowym miał już ogromny dorobek w zakresie traktatów filozoficznych i to takich bardzo życiowych, nie oderwanych od realiów codzienności. Czytałam „Miłości można się nauczyć” i tak bardzo się wewnętrznie kłóciłam z Benedyktem, tak daleki jest ten sposób myślenia mojemu. Za to książka „Szukajcie tego, co w górze” to niesamowita pozycja o psychologii człowieka, o naszych lękach, tęsknotach i słabościach. Polecam tę książkę każdemu wierzącemu, który czuje się zagubiony, słaby, wątpi, czy Bóg go kocha. Ja takich dylematów nie mam z racji mojego „chyba raczej ateizmu”, ale słowa Benedykta są kojące, on łagodnie i ze zrozumieniem „przytula” duszę błądzących katolików.

Franciszek dużo rozmawia i te jego rozmowy często są publikowane. Dzięki temu każdy, kto chciałby go lepiej poznać, może zajrzeć do jego głowy. W książce „Bóg jest młody” zwraca się do nas wszystkich, pokazuje niezwykłą otwartość na dialog i problemy dzisiejszej młodzieży. Czytałam tylko fragmenty, bo niezbyt mnie interesują założenia synodu, mającego się odbyć w 2018 roku ( a może już był, tylko ja nie wiem o tym), ale w tych fragmentach było widać, że autor jest bardzo blisko ludzi i tego, co dziś pociąga i fascynuje młode pokolenie.

               Chyba tak to musi być, że każdy z tych najważniejszych szefów kościoła katolickiego jest jakiś, ma swoje priorytety, cele i swoje talenty. Każdy ma też swoje słabości.

Nazywanie obecnego Papieża heretykiem brzmi co najmniej śmiesznie,  a dla mnie wręcz komicznie. Herezja w moim rozumieniu to łamanie dogmatów wiary. Swobodna interpretacja doktryny kościelnej, która stoi w sprzeczności z najważniejszymi zasadami wiary.

               Jeśli naprawdę jacyś kardynałowie nie potrafią pogodzić się z tym, że Franciszek nie dyskryminuje heretyków, tak, tych prawdziwych heretyków, nie potępia Żydów,  kobiet uprawiających nierząd, osób o orientacji homoseksualnej, wyznawców jakichkolwiek innych religii, to radzę im sięgnąć do dokumentu „Nostra aetate” z 1965 roku. Historyczny II Sobór Watykański, encykliki spisane po raz pierwszy bez formuły „Niech będzie wyklęty”.

Mamy rok 2018, a niektórzy duchowni nadal postanowień tego Soboru nie rozumieją lub nie potrafią ich przyjąć i się do nich stosować.  Na szczęście to nieliczne przypadki.

               A szanowny FB niech mnie więcej nie raczy takimi newsami, proszę. 🙂

2 komentarze

  1. Pozwolę sobie na parę uwag. Może ktoś to potraktuje jako wyjaśnienie albo sprostowanie, i na tym skorzysta.
    1. Wielu słyszało, że papież jest nieomylny. Niewielu słyszało, że dotyczy to tylko spraw wiary i moralności, oraz tylko przypadków gdy papież ogłasza w sposób uroczysty (tzw. „Ex cathedra”) i oficjalny nauczanie Kościoła. W pozostałych przypadkach, np. w wywiadach, w kazaniach, tweetach i wpisach na fb papież jest tak samo omylny jak reszta narodu. A że, jak zauważyła autorka, jest to człowiek tylko jak jego poprzednicy, może się mylić, a co za tym idzie, ktoś może (a nawet może powinien) zwrócić na to uwagę. I tu dochodzimy do…

    2. Fake News w tej materii opiera się najprawdopodobniej na tym, że Ci straszni, okropni kardynałowie wcale nie oskarżają o herezję, a jedynie proszą o papieża o wyjaśnienie niektorych jego wypowiedzi – również tych oficjalnych i pisemnych. Wiem o kilku takich prośbach z kilku stron Kościoła – zwykle dyskretnie, by nie robić afery. Gdy te nie spotkały się z odpowiedzią, wystosowano listy do papieża , powtarzam, z prośbą o wyjaśnienie. Wydaje mi się, że jest różnica między poproszeniem kogoś, by wyjaśnił, co ma na myśli, a nazwaniem go heretykiem – czyli odgórnym stwierdzeniem, że się myli. Jest to istotne tym bardziej, że…

    3. Papież również jest zobowiązany do zachowywania Ewangelii i przekazywania jej w całości – cytując założyciela Kościoła „Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim”. A może być tak, że Ci okropni purpuraci właśnie o to się martwią. Czy jesteśmy w stanie wykluczyć taką ewentualność? 🙂

    4. My Katole potępiamy grzech, ale nie potępiamy grzesznika. To taka tradycja którą zaczął Jezus – z jednej strony jawnogrzesznicy powiedział „i ja Cię nie potępiam” a z drugiej powiedział „ktokolwiek pożądliwie patrzy na kobietę już w sercu dopuścił się cudzołóstwa”. W obu postawach był nieugięty i myślę, że wielu dzisiaj szczerze stara się Go naśladować również w tej postawie 🙂

    5. Jeśli chwalimy Franciszka, że nie potępia, i chcemy naśladować Chrystusa (patrz wyżej), nie potępiajmy również biskupów i kardynałów, którzy dzisiaj w mediach wszelakich robią za chłopców do bicia. Wielu z nich jest naprawdę oddanych Panu Bogu i ludziom. I może właśnie to oddanie przekonało ich do podjęcia pewnych kroków.

    1. A media z tych zapytań i próśb o wyjaśnienia ulepiły news, że Franciszek przez kardynałów już wyklęty. Ludzie to klikają, udostępniają i tak się toczy ta śniegowa kula, ech. Dziękuję za komentarz, merytorycznie i z sercem, jak zawsze. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *