Oni niewieścieją, one infantylnieją. Takie czasy?

              O tym, że kultura krajów azjatyckich pełna jest przedziwnych dla nas zjawisk konsumpcyjnych i ulicznych, wszyscy wiemy. Oczy rozszerzają nam się w pełnym zdziwieniu, gdy oglądamy dokumenty o japońskich sklepach, barach, przedziwnych restauracjach, mężczyznach żyjących w związkach małżeńskich z lalkami, subkulturach, w których kobiety przebrane są za dziewczynki z dawnych lat. Zadziwiają nas mężczyźni z niemalże damskimi torebkami, w obcisłych szortach i trampkach z brokatową aplikacją.

No bo gdzie tam my do takiego wariactwa, no gdzie??? U nas moda na drwala i chłopczycę w rozkwicie. Czyżby?

              Rozejrzałam się ostatnio w kilku sieciowych sklepach, uważnie, z rozmysłem. Kolekcje odzieży jeszcze ujdą, jest wiosna, kolory, pastele, kwiaty i dobrze. Jak ktoś woli styl BASIC też bez problemu się ubierze. Zabawa zaczyna się natomiast na działach z dodatkami i akcesoriami. OMG! Po pierwsze jest jakieś wariactwo w kwestii dodatkowej obudowy telefonów- króliczki, misie pandy, brokatowe róże i fiolety. Dalej jest już coraz ciekawiej- sztuczna biżuteria, gumki, opaski, spineczki, skarpetki, kosmetyki i akcesoria do makijażu, termofory, poduszki, kocyki i puchate szlafroczki- wszystko „słitaśne”, takie „księżniczkowe”, romantyczne, bajkowe. Tylko czemu to wypełzło z działów dla dzieci i młodzieży ja się pytam? Czy naprawdę po normalnie, nieświecące, nie puchate, nie przypominające kształtem zwierzątek, nie pastelowe i nie wprawiające otoczenia w stan cukierkowego zachwytu damskie kapcie muszę jechać do Góralek, gdzie pełno tych porządnych, nieudziwnionych, skórzanych i jednobarwnych?

Coś się też dziwnego dzieje z opakowaniami kosmetyków, zarówno tych pielęgnacyjnych, jak i tych do makijażu. Azjatyckie firmy szturmem wtargnęły na drogeryjne i perfumeryjne półki. Maski w płachcie, których kolory, zapach i opakowania wprawiają w konsternację, bo nie wiadomo, czy to owocowy pudding, czy maska króliczka na karnawał, czy może jednak kosmetyk. Błyszczyki, cienie do powiek, przeróżne palety schowane w opakowaniach niczym ze sklepu z zabawkami- dział dla dziewczynek oczywiście.

Zatem nasz dziewczyński asortyment idzie wyraźnie w stronę totalnego zdziecinnienia. I nie myślcie, że ja się czasem na to nie łapię. My mamy chyba w genach to rozczulanie się nad tym, co słodkie i sięganie odruchowo ręką po to, co się błyszczy, ekhm mój 6 letni syn też uwielbia cekiny i brokat, czy to zwiastun nowego pokolenia mężczyzn, który nadchodzi? 😉

              No a co u szanownych panów? Oj, tu z kolei widać wyraźny rozrost asortymentu, szczególnie w kwestii kosmetyki i pielęgnacji. Męskie specyfiki rozpychają się na regałach i powoli zawłaszczają nienaruszone dotąd status quo.

Co do odzieży męskiej, to zrobiło się bardziej kolorowo, na koszulkach zakwitły nawet kolorowe pąki i zielone pnącza. Skarpetki mają wesołe oczka, a męskie majteczki mienią się feerią barw i wzorów.

Moda slim fit podbiła męską garderobę i każdy dumny posiadacz smukłej sylwetki, wąskich bioder i zgrabnych pośladków ma w czym je eksponować.

To wszystko pomału podkręca pewną androgeniczność mężczyzn. No ale czy nie tego oczekiwałyśmy my, współczesne kobiety z wyraźnym rysem feministycznym? Chcemy empatycznych, wrażliwych, czułych mężczyzn, którzy rozumieją damskie potrzeby, a nawet dzielnie towarzyszą nam podczas wielogodzinnych zakupów, znają się na najnowszych trendach i wiedzą, jakie nowości perfumeryjne nam sprezentować. Uwielbiają godzinami spacerować parkowymi alejkami z małym szkrabem w wózku i czytają poradniki- „Jak zrozumieć kobietę i sprawić, by była z tobą szczęśliwa?”. Do tego mają o siebie dbać, więc wybacz mu, że ma 3 rodzaje kremów i całą armię kosmetyków do pielęgnacji brody, których składów i zastosowań nawet ty nie pojmujesz. Odstąp kilka półek w łazience i nie marudź już.

Hmmm czy tego chcemy? Ja Ci powiem- nie! A skąd to wiem? Wystarczy, że pojedziesz do jakiegoś mocno turystycznego miasta w Europie i się rozejrzysz. Zrozumiesz wtedy, jak masowo Azjatki uciekły przed swoimi empatycznymi, delikatnymi mężczyznami. Tak, tak, u nas to dopiero zwiastuny tego, co one już mają od jakiegoś czasu. Nie mówię tu oczywiście o biednych regionach, gdzie skrajny patriarchat panuje, ale o metropoliach, dynamicznie rozwijających się, bogatych i zróżnicowanych kulturowo punktach na mapie Azji.

A zatem… w Rzymie, Paryżu, Amsterdamie, czy Berlinie dosłownie mieni się w oczach od widoku par- typowy Europejczyk i Chinka, Japonka, Koreanka. A czemu tak niewiele jest par w odwrotnym kierunku? Dlaczego Europejki nie paradują tłumnie pod rękę ze smukłymi, wypielęgnowanymi azjatyckimi mężczyznami? Bo są dla nas niemęscy? Ok, brak zarostu lub niewielka jego ilość to cecha genetyczna tamtych nacji, drobna budowa ciała i raczej niski wzrost również, ale czy to świadczy o owym braku męskości?

Nie moje panie, młodzi mieszkańcy Tokio czy Pekinu maja wypielęgnowane i jak dla nas za długie paznokcie, starannie wyrzeźbione fryzury, błyszczyk na ustach i skrajnie obcisłe dżinsy, drobna, a co za tym idzie dziecięca sylwetka, delikatne rysy twarzy i nierzadko podkład lub czarną kredkę na oku. W dłoni coś, co nie jest męską, skórzaną saszetką ani sportowym plecakiem.

Póki co Azjatki, jak tylko mają okazję, wybierają Amerykanów, Kanadyjczyków i Europejczyków szczególnie Skandynawów, Niemców, Duńczyków, Szwajcarów itp. Same są drobne i dziewczęce, ale to ich zachodnim partnerom nie przeszkadza.

              Tak się zastanawiam, co nas czeka dalej? Czy my kobiety musimy być słodkie, infantylne, a wy mężczyźni musicie być zniewieściali? Asortyment sieciówek i drogerii pcha nas w to jak w dym.

Rozejrzyjcie się, jeśli już traficie do tego przybytku rozpusty konsumpcyjnej, jakim są galerie handlowe.

Link do filmu o wspomnianej przeze mnie w tekście subkulturze krajów Azji.

https://www.youtube.com/watch?v=XuX1Es8rjOs

Inne cuda z aktualnych kolekcji, o których wspominam w tym wpisie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *