Ale ty go rozpieszczasz! Czy spełnianie marzeń psuje dziecko?

              Ostatnio znów krąży temat stary jak świat, wyświechtany i banalny- być czy mieć? Nawet dziś na FB mnie dopadł i się wypowiedziałam pod wpisem osoby, której kompletnie nie znam. Jednak dziś piszę krótko i w kontekście pewnych opinii, które mnie i nie tylko mnie dotyczą. Matki matkom bywają wsparciem, podporą i świetnym towarzyszem, sama tego doświadczyłam nie raz, ale matki matkom potrafią też wydrapać oczy, jak uważają, że coś ta druga rodzicielka robi źle.

Ja już dawno mam w dupie (przepraszam, ale to moja przestrzeń i mogę) dobre rady co do zajęć dodatkowych, doboru książek i zabawek, czy tego, jak moje dziecko chodzi ubrane. Szczerze mówiąc, to są tak prozaiczne sprawy, że nie warto poddawać ich analizie, ani wchodzić w polemikę. Natomiast warto rozmawiać o tym, jak kształtujemy osobowość i światopogląd naszych dzieci.

              Dziś panuje moda na krytykę rodziców, którzy przecież nic nie robią, tylko te wredne bachory rozpieszczają. Bo taka jedna pani X zabrała dzieci do Kalifornii! Czaisz? Do Disney World, ależ te dzieci będą próżne i nadęte. A ta druga siedziała dwa dni ze swoim dzieckiem w Legolandzie, jakby nie było ciekawszych miejsc, bardziej uduchowionych nooooo! 😉 Przecież ten bachor będzie miał plastikową osobowość i zerową empatię, bo zamiast karmić jelonki w zagrodzie, on się buja w parku rozrywki całym z klocków! Tak to potrafimy wyrwać z kontekstu i ocenić, zupełnie bez znajomości całej reszty życiowych okoliczności ludzi, których prawie nie znamy. Nie mamy pojęcia, czy w tych rodzinach się z dziećmi rozmawia, odpowiada na pytania bez ściemy, tłumaczy pewne mechanizmy. Nie wiemy, czy te same dzieci nie bywały na wakacjach pod namiotem, bez wygód, nie jadły ziemniaka z ogniska i nie bawiły się w kałuży przez dwa tygodnie. Nie mamy pojęcia, czy to dziecko, które było tam i owam (co nas tak strasznie oburza) nie rozumie przypadkiem, co to są koszty, skąd dorośli mają pieniądze i jaką te pieniądze mają realną wartość. Wiemy to? Nie.

Kilkulatek powinien wiedzieć, co się do niego mówi i komunikat „ nie stać nas na to i tamto” przyjąć ze zrozumieniem. Druga rzecz, niech dziecko ma świadomość, że prawdziwe życie nie jest SPRAWEIDLIWE, nie zawsze wszyscy będą mieć wszystkiego po równo. Mały B uwielbia ostatnio powtarzać zdanie „mamo, to jest nie fair”, a ja za każdym razem spokojnie mówię, że owszem, bo nie zawsze w życiu czujemy pełen komfort, nie wszystko musi być po naszej myśli i trzeba to zaakceptować. Życie nie jest fair. Masz prawo być smutny, może ci być przykro, to normalne uczucia, których wszyscy czasem doświadczamy.

Nie wiem, czy zabranie dziecka w miejsce, które było jego marzeniem (małe dzieci mają dość materialne marzenia, do tych bardziej duchowych trzeba dojrzeć) jest złem wcielonym i oznacza, że jest się próżną mamuśką, która rozpieszcza dziecko. Po to jest dzieciństwo, żeby się bawić, marzyć, cieszyć i poznawać nowe rzeczy… wtedy się też uczymy. To, że panią Zosię nie stać na Disney Land i zabrała dziecko do Leśnego Parku Niespodzianek, nie czyni jej ani lepszą, ani gorszą matką, od tej drugiej. Bo miarą bycia dobrym rodzicem nie jest ilość wydanych pieniędzy. Przestańmy my Polacy się tak oburzać, że ktoś coś ma, a ktoś czegoś nie ma.

Zawzięcie krytykujemy tą głupią Siwiec, czy inną Cichopek, że idiotka pozuje na dmuchanym różowym flamingu w basenie, a co ja widzę w kolejnym sezonie letnim na plaży i w basenach???? No co widzę? Aż mi różowo w oczach od tych flamingów… niemal identycznych. I co? Nagle to jest fajne i nieobciachowe, bo można było nabyć w Biedrze za 60zł?

Jesteśmy dziwnym narodem, tak publicznie lubimy gardzić tymi, którzy według nas za dużo wydają, są śmieszni, są złymi rodzicami, są puści i tacy ubodzy duchowo. Z satysfakcją myślimy- oni wybrali mieć, a ja wybieram być! Czyżby? Skąd wiemy, co wybrała osoba, którą znamy z widzenia, ale mamy tupet oceniać jej wakacyjne plany. Ile razy przeczytałam negatywne opinie o kimś tylko dlatego, że ma trochę więcej niż inni. Dziewczyna jest zadbana, ładna, młoda, ma męża, dzieci i dom i jeszcze ma czelność 3 razy w roku latać na inne kontynenty? Nie daj Bóg, żeby była blondynką… wtedy to już na 100% pusta laska. Bachory rozwydrzone, a mąż jest z nią tylko dlatego, że ma fajne cycki. Gdyby się tak przyjrzeć bliżej opiniującym, mogłoby się okazać, że swoje bycie „mądrym i lepszym” opierają tylko i wyłącznie na niższym statusie finansowym, bo w Polsce wypada nie mieć, wypada być skromnym i najlepiej jeszcze pognębionym życiowo, wtedy jest się WARTOŚCIOWYM CZOWIEKIEM.

Wtedy dopiero wychowamy dzieci na dobrych, empatycznych ludzi.

Bachory, które się bujają po świecie będą próżne i głupie… tylko dlatego, że ich rodziców stać na to, by spełnić ich marzenie.

Ja takim bachorem jestem, moi rodzice wysłali mnie, jak miałam ok. 10, 11 lat na wycieczkę do Danii, a w następnym roku do Paryża. Dlaczego? Bo marzyłam, by zobaczyć Legoland i Disney Land. Oni te moje marzenia spełnili za swoje ciężko zarobione pieniądze. Wtedy to były niewyobrażalne koszty. Nie wiem, czy mi ubyło coś z życiowej wrażliwości, empatii i czy wyrosłam na pustą panienkę. Wiem natomiast, że wspomnienia tych wycieczek są we mnie do dziś.

A teraz przestań oceniać i zapytaj swoje dziecko matko idealna, co możemy zrobić dla innych. Sprawdź, czy wie, co to znaczy pomagać, czy rozumie, dlaczego nie można rzucać śmieci na ulicę i obrywać liści z drzew. Czy zdaje sobie sprawę, co się stanie, jak zniszczy ptasie gniazdo albo wleje resztkę napoju do górskiego strumienia. Sprawdź, czy rozumie, dlaczego należy gasić światło, jak wychodzimy z pomieszczenia i zakręcać kran w czasie mycia zębów. Czy potrafi czekać w kolejce, zamiast pchać się na inne dzieci, bo musi pierwszy zjechać, czy uważa, żeby komuś nie zrobić krzywdy, czy wie, że boleć coś może nie tylko jego. Zapytaj, czy rozumie, dlaczego ludzie jeżdżą na wózkach i chodzą o kulach, a niektórzy nie widzą i to nie są występy cyrkowe tylko ludzka tragedia. Czy się z takich osób nie śmieje, czy wie, że czasem trzeba pomóc.

Jeśli o takich sprawach z nim rozmawiasz, uwrażliwiasz, tłumaczysz, nie oszukujesz… wycieczka do Legolandu mu nie zaszkodzi w żaden sposób, uwierz mi. 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *