Zanim na mnie naplujesz, popatrz na swoje dziecko!

          W powszechnej wizji społecznej leżę teraz w hamaku, przygryzam sobie radośnie źdźbło trawy i odganiam natrętne, wrześniowe komary. Przymykam oczy i wspominam moje długie wakacje, a w sumie nadal jakbym je miała, bo przecież nauczyciel po 5 godzinach wychodzi do domu, a resztę społeczeństwa może mieć w dupie, prawda???

To ja Ci dziś odpowiem dosadnie… gówno prawda.

          Od kilku godzin… indywidualizuję proces nauczania dla Twojego dziecka… gardzący moim zawodem i mną obywatelu. Zwracam się do ludzi, a że wielu z was ma dzieci w wieku szkolnym, to do was właśnie moi mili. Odpowiedziałam przed chwilą na wiele waszych pytań i wątpliwości, dziennik elektroniczny już mi się prawie zagotował. Poinformowałam was o tym, jakie dyktando napiszą wasze dzieci, z czego mają się przygotować, co macie z nimi powtórzyć. Przesłałam jeszcze raz listę lektur i zagadnień tym z was, którzy zgubili, zapomnieli, nie znaleźli mojej wiadomości wysłanej w sierpniu. Tak, wzrok cię nie myli, w sierpniu też pracujemy. Przygotowałam dla waszych dzieci dodatkowe ćwiczenia, a dla niektórych notatkę do wklejenia do zeszytu, bo takie mają zalecenia od specjalistów. Dla innych napisałam dokładny plan dostosowania  pracy i testowania wiedzy, bo tego twoje i jeszcze twoje dziecko potrzebuje. Zweryfikowałam i umieściłam na stronie szkoły dokładne wymagania z mojego przedmiotu na poszczególne oceny, byś wiedział, skąd ta 3,4, czy o zgrozo 2, ale ja wiem, że i tak, gdy będziesz niezadowolony, to napiszesz mi wiadomość treści „proszę o wyjaśnienie oceny”. Po co masz szukać dokumentu na stronie, według ciebie ja i tak się nudzę, więc odpiszę.

Niektórzy z was nie przychodzą na wywiadówki, ja wiem, czasem się nie da, ale miewałam rodziców, którzy zawsze woleli przyjść indywidualnie, nie lubili ogólnych spotkań, zatem ja przez kolejny tydzień lub dwa po wywiadówce umawiam się z wami po południu na rozmowy, bo wy wywiadówek nie lubicie. Czekam na was, rozmawiam, mówię wszystko kolejny i kolejny raz. Robię to, bo cię szanuję, tylko chciałabym czuć to samo od ciebie. Jeśli możesz, bądź na ogólnym zebraniu, bo dla mnie każde spotkanie z tobą i innymi takimi rodzicami to kolejne godziny popołudniowe odebrane mojemu dziecku, które jest w domu z babcią i czeka, a czasem czeka pod salą, w której z tobą rozmawiam, ty kończysz pracę o 17.00 i tylko o 17.30 możemy się spotkać.  Rozumiem, jestem, robię to, co do mnie należy, tylko mnie szanuj, jestem człowiekiem.

Co jeszcze robię teraz, zamiast leżeć w hamaku? Sprawdzam zadania domowe. To normalne, samo się nie zrobi. Przed chwilą wycięłam też dziesiątki karteczek z wyrazami, kolorowe paseczki i zrobiłam małe pudełeczka do losowania. Nie chcę, żeby twoje dziecko się nudziło na lekcji ortografii, żeby patrzyło w ścianę i odliczało minuty do dzwonka na przerwę. Przygotowałam też zadania dla grup i tabelki punktowania ich pracy, bo chcę, żeby twoje dziecko uczyło się współdziałania w zespole, to ważne.

Wychodzi na tą, że w tą słoneczną, wrześniową niedzielę moim uczniom i wam rodzice podarowałam już 4 godziny mojego życia, mojego weekendu. To jest czas dla was i waszych dzieci i wcale nie jest mi z tym źle, z czym innym mi źle. Z tym, że nie da się wyrzucić z waszych głów tej wizji hamaka i słodkiego lenistwa, tej zazdrości i nienawiści do nas… nauczycieli. Nie potraficie uwierzyć, że my nie pracujemy tylko podczas lekcji, że prowadzenie zajęć, to tylko jakiś procent naszych obowiązków.

Część moich koleżanek pojechała dziś na manifestację do Warszawy, część pojedzie za tydzień. Zanim wyjdziesz na ulicę, żeby im pokazać środkowy palec albo zanim usiądziesz przed komputerem i wyrzygasz te pełne nienawiści komentarze o leniwych nauczycielach, życiowych nieudacznikach, którzy na własne życzenie zarabiają mniej, niż sprzedawca w dyskoncie, to najpierw spójrz na swoje dziecko. Na dziecko, które wie, z czego ma jutro kartkówkę, które ma podane zagadnienia, która ci mówi, że miało wczoraj fajną lekcję, bo pani zrobiła ciekawe zajęcia i wszystko przygotowała. Dziecko, które ma dostosowany do swoich potrzeb sprawdzian i ciekawą wycieczkę w perspektywie, bo wychowawcy chciało się to wszystko zorganizować i chce mu się z twoim dzieckiem pojechać nawet na kilka dni w fajne miejsce.

          Nic się samo nie robi drodzy rodzice. Fajna szkoła nie robi się sama, ją tworzą nauczyciele i nie tworzą jej na 45 minutowej lekcji, tam, są już tylko efekty naszej pracy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *