Chodzi oczywiście o te związane z pracą, bo życie prywatne, to już tylko nasza sprawa, prawda?

Żeby ujawniać swoje postanowienia, to trzeba się przyznać do kilku grzechów, słabości, bylejakości, niefajności… a to nigdy łatwe nie jest. Ja nie jestem typem kogoś, kto noworocznie coś postanawia, a moje zamierzenia zawodowe kumulują się w sierpniu. Sami wiecie najlepiej… powiew nowego roku szkolnego czujemy w nozdrzach nieustannie, a w głowie buzuje nam jeden plan za drugim, jacy to my będziemy zorganizowani, przemyślani, przygotowani i nic nas nie zaskoczy. 😀

Czytaj dalej

              Kochani ważna jest tu kolejność. Wszystkiego wiele nam trzeba, ale są takie cechy i umiejętności, które niezmiennie nas w tych szalonych czasach i trudnym zawodzie ratują. 😊 Żeby ten „ratunek” nie zabrzmiał rozpaczliwie, one nas też… uskrzydlają, wyrzucają daleko na nieprzewidywalne fale zdarzeń, z którymi w naszej profesji obcujemy niemalże codziennie i pomimo trudności obieramy właściwy kurs.

Do dzieła… życzę Wam…

Czytaj dalej

              Nie podoba się i Tobie rodzicu też by się nie podobało! Powiem wprost. Nie podoba się większości. Myślę, że zarobki to tylko mała część tego „niepodobania się”, aczkolwiek istotna.

„Rzuć robotę”, „Droga wolna”, „Wypad ze szkoły darmozjadzie”, „Widocznie się nie nadajesz”, „Jak ci tak źle, to ulicę zamiatać”, „Nic nie robi i jeszcze marudzi”, „w dupach się wam poprzewracało”, „Każdy marzy o takiej robocie i tylu dniach laby, a wy jeszcze narzekacie”.

To tylko mała próbeczka wiader gówna wylewanych nam na głowy pod postami informującymi o głosach protestu, o strajku, o roszczeniach nauczycieli co do zarobków.

Czytaj dalej

              Już od jakiegoś czasu w Internetach krążą nienawistne posty i memy na temat okrutnych belfrów, którzy katują dzieci i młodzież wymagającymi zadaniami domowymi. Czy to głos samych dzieci? Nieeeeee, to rodzice są skatowani, przemęczeni i zestresowani, no bo dziś główne brzemię zadania domowego spoczywa właśnie na ich barkach.

Czemu tak jest? Czemu to rodzic przede wszystkim do zadania domowego „siada” i próbuje na różne sposoby zmobilizować pociechę, by też łaskawie rzuciła okiem, co też jest dziś do zrobienia? Takie czasy, takie dzieci, taki szalony pęd obowiązków,treningów, zajęć dodatkowych i rozmaitych aktywności. Dzieci często mają tak przeładowany grafik dnia, że do zadań siadają w późnych godzinach wieczornych.Poziom skupienia uwagi dzisiejszych milusińskich jest przez całą dobę drastycznie niski, to wyobraź sobie, jaki jest wieczorem? Zmęczenie, całodniowe napięcie, do tego ciągła obecność w sieci, kontakt ze znajomymi w komunikatorach, aplikacje mobilne, które krzyczą, bzyczą i omamiają dziecko bez przerwy. A tu sfrustrowana, zmęczona matka woła, wymusza intelektualną aktywność, prosi, nieraz łzy wylewa, byle jakaś ta ocena pozytywna była na drugi dzień. W skrajnych przypadkach sama robi zadanie, a dziecko jednym okiemzerka i udaje zainteresowanie.

Czytaj dalej