W odpowiedzi na komentarze!

     Ostatni wpis poszedł jak bumerang i jak się okazało, niektórych mocno uderzył w żebra. Widać ból był na tyle dotkliwy, by bumerang odrzucić i to najlepiej tak, by rozwalił tej Pani, która pisze takie bzdury, ten głupi łeb. 😉

Nie wszystkie komentarze opublikowałam na blogu, odrzuciłam sporo, bo nie będę zatwierdzać treści, gdzie są obraźliwe epitety, mowa nienawiści wobec mnie oraz innych komentujących. Krytyka jak najbardziej i sporo krytycznych komentarzy możecie przeczytać, ale nie słowna przemoc.

Wielu z was odpowiedziałam bezpośrednio, ale gdy zaczęły powielać się te same zarzuty, postanowiłam odnieść się do tego raz w tym właśnie wpisie.

  1. Swoje dziecko stawia Pani ponad inne, swoje metody wychowawcze uważa za jedyne skuteczne, a innych krytykuje.

Moje dziecko wymaga ogromnego nakładu sił w dyscyplinowaniu. Twardych zasad i konsekwencji, a i tak jest niekiedy nie do wytrzymania. 😊 Dziewczynka wymieniona na blogu być może jest aniołkiem w porównaniu z moim synem. Ja pisałam o tym, że wielu dzisiejszych rodziców nie zwraca uwagi na pewne kwestie. Ja wiem, że na wczasach nam się nie chce, że odpuszczamy dla świętego spokoju i błogiej ciszy, niestety rykoszet uderzy w nas oraz w nauczycieli. Dzieci to takie genialne, małe bestie, które chłoną wybiórczo dokładnie to, co jest im na rękę.

Wpis był o tym, że nie da się dziecku wpoić innych zasad na wakacje, a innych na resztę sytuacji życiowych. Jeśli nie musi podnosić papierka na wczasach, nie podniesie go również w domu i w szkole.  Ja nie mam idealnego dziecka (gdybym tak napisała, to jego babcia, która czyta bloga, chyba pękłaby ze śmiechu) i nie jestem idealną matką. Zwracam uwagę, rozmawiam, tłumaczę… to wszystko. Efekty będą do oceny za jakiś czas, ale zaniechanie takich rozmów i rozwijania świadomości dziecka prowadzi wprost do katastrofy pod tytułem „nie podniosę tego papierka na korytarzu proszę pani, bo od tego jest w szkole sprzątaczka”.

 

  1. Musi być pani okropną nauczycielką, dzieci i rodzice na pewno pani nie cierpią.

Tego nie wiem i zastanawiam się, skąd taki wniosek na temat mojej pracy zawodowej. Wykonuję tę pracę od kilkunastu lat i nigdy nie usłyszałam od dziecka ani rodzica takich słów. Informacja zwrotna jest raczej pozytywna, moja praca sprawia mi satysfakcję, szanuję swoich uczniów i traktuję ich podmiotowo. Z rodzicami staram się współpracować tak, jak potrafię najlepiej. To moi rówieśnicy, dotarłam do takiego etapu, a do tego sama jestem matką dziecka, które za chwilę rozpocznie szkolną edukację. Nie jestem superbelfrem, mam wiele wad i słabości, ale wniosek, że muszę być okropna i znęcać się nad uczniami, nieco mnie rozbawił. 😀

 

  1. Dzisiejsi nauczyciele są pokoleniem all inclusive.

Musze przyznać, że dało mi to do myślenia. Faktycznie my nauczyciele lubimy marudzić i narzekać. Być może w innych grupach zawodowych też tak jest, tego nie wiem. Narzekamy na trudną młodzież, falę depresji wśród uczniów, roszczeniowych rodziców, ogrom pracy papierkowej. No tak…. być może jesteśmy all inclusive, hmmm.

A teraz coś Wam powiem… nie jestem w stanie zliczyć, ile razy od starszych już nauczycieli usłyszałam słowa- kiedyś to się w szkole fajnie pracowało, nie było miliona sprawozdań, tabelek, tylu szkoleń obowiązkowych i projektów, dzieci były posłuszne, a rodzice nie czepiali się o każdą rzecz.  Słysząc to, zawsze czułam wewnętrzny bunt, bo pamiętam te czasy, byłam wtedy uczennicą. Strach było się odezwać, zapytać o coś, nauczyciel to był pan i władca. Moja mama w życiu by nie śmiała zarzucić czegokolwiek nauczycielowi. Być może dlatego, my jako rodzice pytamy, dyskutujemy i wyrażamy odważnie nasze zdanie. Takim jesteśmy pokoleniem. Nie chciałabym powrotu dawnej szkoły, cenię sobie otwartość i współpracę z rodzicami. Lubię też obserwować, jak odważne i bezkompromisowe potrafią być dzieci. Narzekać każdy może, bo mamy prawo czuć się przytłoczeni i zagubieni… świat gna do przodu, a pokolenie dzisiejszych kilkulatków to dla nas niemal kosmici. Powiem to głośno… brak nam kompetencji, by zmagać się z problemami dzisiejszych dzieci, brak ich też wielu psychologom i psychiatrom, bo to, co dziś się dzieje, przerasta nas wszystkich.

Nie wiem, czy jestem nauczycielem, który wymaga all inclusive. To sobie pozostawię do głębszego przemyślenia i bardzo dziękuję za te uwagi.

 

  1. Obrażam uczucia dzieci, pisząc, że dzisiejsze bajki i aplikacje to chłam i gówno.

Mamy wiele dobrych i beznadziejnych produkcji filmowych oraz pozycji czytelniczych. Jestem przekonana, że każdy z was dokonuje ich krytycznego wyboru. Dla mnie osobiście największą tragedią, powiem to jeszcze raz- chłamem i gównem są setki tysięcy filmików na you tube dedykowanych dzieciom. Gapienie się 6 latka na to, jak inne dziecko na drugim końcu świata otwiera kolejne zabawki i wydaje przy tym dzikie dźwięki i jęki, a w tle skacze rodzic przebrany za clowna, żeby podnieść oglądalność, uważam za rozrywkę co najmniej gównianą. Mój syn korzysta niekiedy z You Tube Kids i widzę, co wybiera. On nie czuje straty czasu, patrząc na takie rzeczy. Wciąga go ta tandeta, jak odkurzacz pyłki. Nie zabronię całkowicie, jestem przeciwnikiem radykalnych metod, ale będę tłumaczyć… dlaczego tego typu filmy są bezwartościowe.

No takie jest moje zdanie na ten temat i koniec. Podobnie wiele bajek, nawet tych z wielkich wytwórni bazuje na wartościach- mała dziewczynko musisz być sexi, flexi, mieć diamentowy mikrofon i długie, falowane włosy, wtedy inni będą Cię lubić.

A jeśli uważacie, że obrażam uczucia dzieci takimi epitetami, to ja was zapytam- czy mojego bloga czytacie dzieciom do poduszki? Czy ja piszę do Waszych dzieci, czy do Was dorosłych?

Nigdy mój syn nie usłyszał ode mnie, że takie filmy to chłam i gówno, bo nie chcę, by poczuł się źle. Usłyszał wielokrotnie, że są lepsze treści w Internecie, które warto oglądać. Zna moje zdanie, ale mimo to czasem sam dokonuje wyboru i ja mu w panice tabletu z rąk nie wyrywam.

Zarzutów mam jeszcze wiele innych, ale pozostawię je bez komentarza.

Na koniec chcę Wam podziękować, że jesteście, że komentujecie… jestem otwarta na waszą krytykę, natomiast będę blokować hejt.

Ilość Waszej uwagi jest dla mnie miażdżącym zaskoczeniem.

 

Pozdrawiam.

Evita

 

3 komentarze

  1. Jestem w szoku, że pojawiło się tak wiele uwag… Niestety świadczy to o tym, że prawda boli. Napisała Pani świetny artykuł o pokoleniu. Pierwszy raz zostało to głośno nazwane, bo to prawda, że pokolenie all inclusive w obecnym świecie jest wszędzie i zawsze musi mieć TU i TERAZ! Sama borykam się z tym jako nauczyciel. Ale walczę i nie poddam się. Wpajam i będę wpajac wartości wyższe niż all inclusive. Pozdrawiam!!

  2. A ja zgadzam się z Panią. Malo tego, poza czestym brakiem odpowialnosci za wlasne zachowanie, bo tym dla mnie jest tez podniesienie tego papierka, dzieci zrobily sie tez niestety – malo empatyczne. Nie tylko wobec siebie, ale i wobec zwierzat. Jako ze z tymi dwoma swiatami jestem zwiazana bardzo, to serce mi peka jak widze, jak wiele w tym jest winy rodzicow. Szkola mimo wszystko, w wiekszej mierze powinna nauczać, od wychowywania z gruntu są rodzice. Przepychanie tej odpowiedzialnosci jest rownie logiczne, jak nie podniesienie papierka, bo ktos inny to zrobi.

  3. Artykuł był świetny. Niestety ludzie mają problem z przyznaniem się do błędów, nie tolerują krytyki, a co gorsza niektórzy nawet nie dostrzegają w tym za grosz prawdy. Ja nie rozumiem dlaczego społeczeństwo jest tak zaslepione. Co sprawia, że ludzie nie potrafią szanować się nawzajem? Dawniej za dużo dyscypliny, ograniczeń i tlamszenia, w tej chwili wolność słowa, demokracja. Najlepsze co nam zostało dane w historii, a my zamiast wykorzystać to najlepiej jak potrafimy, to pozwalamy rozpasac nasze ego. Musi się Pani uzbroić w cierpliwość i nie przejmować negatywnymi komentarzami, może nawet brać je za inspirację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *