Tak sobie żyłam, uczyłam, pomagałam w wychowaniu, odbywałam dziennie dziesiątki rozmów z młodymi ludźmi, zawsze starałam się pracować dobrze i uczciwie. Jakimś szczęśliwym trafem mało na tej moje belferskiej drodze spotkałam rodzicielskich „hejterów”. Rodzice walczą o swoje dzieci i to jest naturalne, ja często otwierałam im oczy na realia wielkiej machiny, jaką jest szkoła. Instytucja niedoskonała, instytucja, która nigdy nie zastąpi poziomu uwagi i uważności rodziców, instytucja, która opiera się na procedurach i działa systemowo. Rodzic stara się zrozumieć i zaakceptować fakt, że jego ukochane dziecko jest wśród wielu, często musi walczyć o swoje miejsce, często jest narażone na stres…. bo tak jest w grupie społecznej. Szkoła to nie cieplarniane warunki, gdzie żaden chłód i silniejsze porywy wiatru nie zachwieją poczuciem wartości i bezpieczeństwa małej roślinki. Dać rodzicom taką świadomość i skłonić ich, by zaufali tej z pozoru bezdusznej instytucji i sile swojego dziecka…. to jedna z najtrudniejszych rzeczy w naszym zawodzie.

Czytaj dalej

Jutro może być STRAJK. Nikt nie wie, czy będzie, ale jest taka możliwość. Zachodzi zatem prawdopodobieństwo, że dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym, które nie zostają jeszcze same w domu, będą musiały mieć zorganizowaną opiekę. Ten fakt poruszył nasz kraj niczym tsunami szturmujące azjatyckie wybrzeże.

„Ja nie będę marnowała urlopu, żeby oni mogli sobie postrajkować”

„Skandal, kto się zajmie moim dzieckiem?”

„Z dzieckiem mam iść do pracy? A z jakiej racji”

„Zmarnowany dzień i dla mnie, i dla mojego syna”

Pominę już fakt, że czas, który można spędzić z własnym maluchem w domu, na spacerze (pogoda dopisuje), w lesie, na placu zabaw, czy w jakimkolwiek innym miejscu, rodzic nazywa „zmarnowanym czasem”. Też jestem matką i moment, gdy życie nas zatrzymuje…. dziecko chore, trzeba wziąć opiekę i zająć się nim w domu, nigdy nie postrzegam jako wielki problem i zmarnowany dzień, dwa czy nawet tydzień. Wypadam z rytmu w pracy, nie lubię tego, potem nadrabiam jak szalona, ale to czas, kiedy jestem z nim. Nie z własnej woli ani inicjatywy, ale to i tak bezcenne chwile.

Czytaj dalej