JEŚLI JUTRO NAS ZABRAKNIE DLA WASZYCH DZIECI, ZRÓBCIE ROBOTĘ ZA NAS 😊

Jutro może być STRAJK. Nikt nie wie, czy będzie, ale jest taka możliwość. Zachodzi zatem prawdopodobieństwo, że dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym, które nie zostają jeszcze same w domu, będą musiały mieć zorganizowaną opiekę. Ten fakt poruszył nasz kraj niczym tsunami szturmujące azjatyckie wybrzeże.

„Ja nie będę marnowała urlopu, żeby oni mogli sobie postrajkować”

„Skandal, kto się zajmie moim dzieckiem?”

„Z dzieckiem mam iść do pracy? A z jakiej racji”

„Zmarnowany dzień i dla mnie, i dla mojego syna”

Pominę już fakt, że czas, który można spędzić z własnym maluchem w domu, na spacerze (pogoda dopisuje), w lesie, na placu zabaw, czy w jakimkolwiek innym miejscu, rodzic nazywa „zmarnowanym czasem”. Też jestem matką i moment, gdy życie nas zatrzymuje…. dziecko chore, trzeba wziąć opiekę i zająć się nim w domu, nigdy nie postrzegam jako wielki problem i zmarnowany dzień, dwa czy nawet tydzień. Wypadam z rytmu w pracy, nie lubię tego, potem nadrabiam jak szalona, ale to czas, kiedy jestem z nim. Nie z własnej woli ani inicjatywy, ale to i tak bezcenne chwile.

Jeśli wykorzystasz rodzicu ten urlop wypoczynkowy, to zrób wszystko, żeby to był fajny, rodzinny czas. Jeśli zostaniesz z dzieckiem na zasadzie zasiłku opiekuńczego, bo maluch ma poniżej 8 lat i taki zasiłek Ci się należy w przypadku zamknięcia szkoły, nie pokazuj, że to dla Ciebie wielka kara. Będzie mu przykro. Twoje dziecko nie zna się na polityce, nie rozumie, co się dzieje, nie powinno wysłuchiwać lejącego się jadu na temat pani Kasi z przedszkola, którą być może kocha całym sercem… dla niego liczy się jeden fakt- DZIŚ JESTEM Z MAMĄ, TATĄ, BABCIĄ, cieszę się tym i ufam, że oni też.

Od kilku dni widzę, że instytucje i urzędy miast stają na głowie, żeby nam rodzicom pomóc „przetrwać” czas potencjalnego strajku. Przygotowują ofertę zajęć sportowych, artystycznych. Pracodawcy oferują możliwość przyjścia z dzieckiem do pracy. Pełna mobilizacja.

Chwilami mam wrażenie, że grozi nam jakaś klęska żywiołowa. Nie wiem, czy to reakcja adekwatna do skali problemu.

Dla przeciwwagi podam wam przykład mojego piątkowego dialogu z siostrą, mieszkanką Kanady.

 

– moje dzieci dziś są w domu, jest tzw. PD Dey.

– ooo, a co to znaczy?

– to taki dzień, gdy w szkole są tylko nauczyciele i mają szkolenia

– dla dzieci szkoła jest wtedy zamknięta?

– tak

– nawet zajęć w świetlicy nie ma?

– nie, dzieciom czas muszą zorganizować rodzice

– a to taki jeden dzień w roku szkolnym?

– w tym roku szkolnym mamy 6 takich piątków.

 

Ciekawe prawda? Kanadyjscy rodzice muszą zorganizować opiekę dzieciom, nikt na te dni nie zamyka urzędów, sklepów i firm. Ludzie nie zabierają dzieci do pracy. Nie ma tsunami ani klęski żywiołowej, a media nie trąbią, jacy nauczyciele są źle i nie dbają o dobro i bezpieczeństwo dzieci.

W trybie pilnym szkoły w Kanadzie zamykane są też w przypadku bardzo niskich temperatur zimą i zdarza się to dosyć często. A obecnie…. też grozi im nauczycielski strajk, z innych powodów niż nasze, ale też może do niego dojść i szkoły mogą zostać zamknięte.

O kanadyjskim systemie oświaty zrobię osobny wpis, bo ich niektóre rozwiązania są niesamowite. Rozwiązania systemowe, ale też relacje szkoła- rodzice. To, co u nas jest normą, tam jest nie do pomyślenia, choćby podważanie kompetencji specjalistów i ingerowanie w system oceniania.

Wracając do naszych rodzimych realiów i mentalności… obserwuję przygotowania do klęski żywiołu…. rodzicielskiego bytu i poukładanego planu dnia, gdy maluch nierzadko przez okna przedszkola ogląda wschód i zachód słońca.

Z ogromnym smutkiem wiele razy czytałam teksty typu- jak wam się nie podoba, to zmieńcie pracę, nikt was siłą nie trzyma.

Jeśli dojdzie do strajku, jutro poczujecie brak szkoły, a SZKOŁĘ TWORZĄ NAUCZYCIELE, PRACOWNICY ADMINISTRACYJNI I OBSŁUGA. Może zauważycie wreszcie, że my nie tylko zadajemy waszym dzieciom prace domowe… my też pełnimy nad nimi opiekę, zapewniamy bezpieczeństwo, wspieramy w trudnych, przełomowych dla nich chwilach, panie kucharki wydają dziennie kilkaset obiadów, by dzieci nie były głodne, nauczyciele  nauczania początkowego oraz opiekunowie świetlicy wycierają dziennie kilkadziesiąt łez, bo dzieci to mali dorośli…ze swoimi uczuciami i życiowymi problemami, a połowę życia spędzają z nami… w szkole.

 

JEŚLI JUTRO NAS ZABRAKNIE DLA WASZYCH DZIECI, ZRÓBCIE ROBOTĘ ZA NAS, BO PRZECIEŻ WEDŁUG NIEKTÓRYCH Z WAS, MOŻEMY ODEJŚĆ, JAK NAM SIĘ NIE PODOBA!

 

 

4 komentarze

  1. Jak zawsze – w samo sedno…cikawe, jak rzeczywiście jutro będzie, jakie będą nastroje rodziców, społeczeństwa. Do tej pory – spotkałam się tylko z pozytywną reakcją, ale jeśli strajk się przedłuży?…

  2. Odpuszczenie strajku – zwłaszcza po ogłoszeniu kolejnych super-plusowych wydatków – źle by świadczyło po poziomie mądrości nauczycieli. Spokojny o swoje jutro nauczyciel to nauczyciel z cierpliwością dla ucznia, dokształcający się z nowych metod, bardziej spostrzegawczy… Lekarze odpuścili i co? Jest jeszcze gorzej niż było. A dzieci przynajmniej WOS będą mieć na bieżąco 🙂

  3. Ja mam tylko jedno pytanie: czy jak nauczyciele zaczna zarabiac wiecej to bd lepiej uczyc? I tak was jest za dużo… Uwazam ze wszyscy strajkujacy powinni poleciec dyscyplinarnie. Wiedzieliscie jakie sa realia płacowe idac na studia, wtedy trzeba bylo myslec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *