Kim są Oni? To nie my w ich wieku, zapomnij o kłopotach swojego dzieciństwa.

               Powiem coś, co was ucieszy- dziś obsmaruję trochę i  własne, osobiste dziecko. Chciał, nie chciał jest ów siedmiolatek jednym z Nich. Kim są Oni?

Dzieci, dzieciaki, słodkie pociechy, maluchy, podrostki…zawsze byli, są i będą na całe szczęście, bo dzięki temu nasz gatunek jeszcze trwa. Żeby było lato, jesień i zima, musi być najpierw wiosna… młodość, szaleństwo i buta. 😊

Kochamy te nasze dzieci i gotowi jesteśmy łeb pod topór położyć, byle im było dobrze. Desperację nas rodziców obserwuję w pracy każdego dnia, a na drugiej szali jest… bezradność.

Dlaczego jesteśmy bezradni? Z czym zmaga się dzisiejszy nastolatek, kilkulatek i czemu my jesteśmy za grubą warstwą szkła? Kliniki psychiatryczne pękają w szwach, specjalistów jest za mało, a wszyscy pozostali mogą tylko patrzeć i próbować… coś zrobić.

Czego im brakuje, skoro mają niemal wszystko? Cały świat noszą w tylnej kieszeni spodni. Przez ten rok obserwowałam desperacką walkę dzieciaków o każdą chwilę w tym świecie. Chowanie się z telefonem w ubikacjach, surfowanie po necie, jedną ręką trzymając smartfon we wnętrzu otwartego plecaka, symulowanie nagłej potrzeby wyjścia do toalety podczas lekcji z telefonem wsuniętym w majtki…. byle tylko tam być, przez moment, kilka minut…wyrwać ten czas. Widziałam euforię, gdy konieczne było wyjęcie smartfonów na potrzeby lekcji, ogarniała Ich niemal ekstatyczna radość. Widziałam też zjazd emocji na wieść, że podczas zajęć w terenie z telefonów nie korzystamy.

Mały B nie posiada telefonu i rozmów na ten temat jeszcze nawet nie było, ale podczas zajęć plastycznych w przedszkolu, gdzie tematem pracy był wymarzony prezent na Dzień Dziecka, wyrysował piękny, złoty I Phone, otoczył go sercem i z dumą mi pokazał. Ja przełknęłam ślinę i moje zdumienie.

Oni… powiem Ci teraz, co im w duszy gra, bo poza moim 7 latkiem obserwuję od kilkunastu lat pewien proces. Równia jest pochyła, niestety.

  1. Lęk. Odczuwają go stale. Cyberświat jest gładki, dość prosty i wyzuty z konsekwencji. Realny napawa przerażeniem, bo trzeba się z kimś skonfrontować, stając twarzą w twarz. Dla Nich to obnażenie, upokorzenie, bo zostają odarci z wykreowanej fasady, nie ma awatara, pseudonimu, nic samo nie znika, a jak kogoś ranią, to będą za to odpowiadać. Mały B powiedział niedawno „w grach jest fajnie, bo mogę być, kim chcę, w prawdziwym świecie muszę być Borysem”. A to dziecko jeszcze nie wie, co to portale społecznościowe. Zatem Oni nie lubią być sobą, napawa ich lękiem realizm ich własnej osoby. Istnienie tu i teraz.

  1. Nuda. Spacer jest nudny, rodzinny obiad jest nudny, zajęcia w szkole są nudne, wakacje są nudne, aktywność fizyczna jest nudna. Oni mówią mi o tym wprost, a rozmawiam z dziećmi codziennie. „Te wczasy na Majorce były takie nudne, odliczałem dni, żeby wrócić do domu i mieć wreszcie święty spokój”. Święty spokój to święty smartfon i bycie tam, gdzie Im dobrze. Mały B też ma już momenty, że doprasza się o szklany ekranik, jakoś podziwianie dzikiego wybrzeża kanaryjskiej wyspy nie jest tak atrakcyjne jak świat Minecrafta. Wtedy wkraczamy z P i dosłownie stajemy się jego zmysłami- zobacz, jaka ogromna fala, dotknij gorącego piasku, oddychaj głęboko, żeby poczuć, jak pachnie ocean. To dziwne? Jeśli tak nie poprowadzicie dzisiejszego dziecka, to ono nie zobaczy, nie poczuje i nie dotkanie, dzieli was tafla grubego szkła, pamiętaj o tym.

  1. Przekonanie o łatwości życia. I to chyba najważniejszy punkt. Naszym dzieciom wydaje się, że wszystko innym przychodzi łatwo, a tylko im sprawia trudność. Przez to czują się do niczego, bezwartościowe, gorsze. My dowalamy do tego pieca, oczekując najlepszych wyników w szkole, sukcesów sportowych, wygranych konkursów. Chciałabym skończyć jakiś kurs rodzicielski- jak zdrowo motywować dziecko do działania. Nie wiem, czy taki istnieje. „Proszę pani, youtuberzy nic nie muszą robić, a kasę mają, czemu mnie nie ogląda kilkaset tysięcy osób?”. Demony pozornie lekkiego sukcesu w cyberświecie trzymają nasze dzieci mocno za gardło. Oni nie chcą normalnej pracy, Oni nie chcą obowiązków, Oni chcą nieograniczonego czasu, pełnej swobody i całkowitego braku stresu w życiu zawodowym. Byłam doradcą zawodowym przez kilka lat i odbyłam z młodymi ludźmi setki rozmów. Zachwyca mnie ich pęd do życia po swojemu i nigdy tego w nich nie tłamsiłam, wręcz przeciwnie. Uświadamiałam, że wysiłek i stres jest elementem procesu. Ta adrenalina, kiedy byliśmy pełni obaw, kiedy coś kosztowało nas wiele pracy i przyniosło dobry efekt… bezcenna. Niech się wspinają na same szczyty, tylko niech zaakceptują fakt, że każdy z nas podejmuje wysiłek, każdy.

  1. Fałszywe poczucie, że świat jest sprawiedliwy. Wszyscy jesteśmy mocno skupieni na sobie i swoich potrzebach. Zauważyłam jednak, że dzisiejsze dzieci stały się w tym mistrzami do tego stopnia, że potrafią zepsuć innym dobrą zabawę, bo sami bawią się źle. Króluje też zasada- ja nie mam, to ty też nie możesz mieć. Rodzice kilkorga dzieci stają na głowie, by wszystko było po równo i sprawiedliwie. Doskonale to rozumiem, nie mają siły na ciągłe kłótnie i rywalizację rodzeństwa.  W szkole też padają teksty „A dlaczego ona dostała 4, a ja 3 z tego zadania?”. Stale się porównują… co kto ma, gdzie był na wakacjach, jakie ma oceny, jakiej firmy telefon. Ja już dziś wiem, że gdy mały B dostanie kiedyś swój pierwszy telefon, to nie będzie prezent jego marzeń. Nie dostanie I Phone`a. Na telefon z rysunku będzie musiał sam kiedyś zarobić pieniądze. Dzieci uważają, że to, co mają inni, im też się należy. Czasem są to dramatyczne sytuacje…. nie mam taty, mamy, rodzeństwa, a inni mają. To smutne, ale każdy człowiek od najmłodszych lat musi wiedzieć, że idealny świat nie istnieje.

          Nie znam recepty na Ich rozterki. Pozostaje nam tylko z Nimi rozmawiać i tłumaczyć szczerze, na czym to życie w prawdziwym świecie polega.

Błagam, nie rozmawiajcie z Nimi w ten sposób:

 – mamo pani dziś dawała plusy za aktywność i Zosi dała, a mi nie, a przecież się zgłosiłam,

– zgłosiłaś się i ci nie dała? Nie no to jest nie fair, zaraz do pani zadzwonię i to wyjaśnię, tak nie może być.

A wystarczyłoby tak:

– mamo pani dziś dawała plusy za aktywność i Zosi dała, a mi nie, a przecież się zgłosiłam,

– córeczko, taka była decyzja pani i na pewno miała powody, by dać Zosi plusa, a tobie jeszcze nie, nie zawsze musisz mieć dokładnie to, co mają inni, bądź aktywna, pani to z czasem doceni.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *