O wyprawce szkolnej… dosadnie i bez lukru!

               Drodzy rodzice, bo dziś do Was się zwracam, nie znajdziecie u mnie poradnika „wyprawkowego”, ale tego nikt z Was się chyba tu nie spodziewał. 😊 Nie ma u mnie sponsorowanych wpisów z linkami do konkretnych produktów, od których sprzedaży otrzymuję prowizję. Oczywiście nic złego w takich wpisach nie widzę i sama z nich wielokrotnie korzystam. Znajdziecie tu natomiast kilka punktów, które radzę każdemu rodzicowi młodszego dziecka wziąć pod uwagę, bo my nauczyciele czasem patrzymy na wasze Skarby i oczy przecieramy ze zdziwienia.

Nie jestem nauczycielem klas 1-3, ale w ubiegłym roku szkolnym miałam przyjemność ( a może jednak nie do końca 😉)dyżurować wielokrotnie, regularnie wśród uczniów klas pierwszych i drugich. Były to długie przerwy i uwierzcie mi, że w wielu dziecięcych radościach, ale i dramatach uczestniczyłam. Niektóre z owych nieszczęść to brawura i szaleństwo wieku dziecięcego, ale wiele z nich, to Wasza wina drodzy rodzice, a raczej waszych wyborów zakupowych.

Będę dosadna i konkretna, bo nie ma co się w takim temacie nadmiernie rozpisywać, a Wy czytajcie i nie obrażajcie się, bo i po co? 😉

  1. Kup dziecku wygodne, dobrej jakości sportowe obuwie do chodzenia po szkole! Patrzyłam na te powykrzywiane nóżki, koślawe kroki, spadające w locie kapcie, powyciągane gumki, które miały rzekomo trzymać but przy stopie. Wreszcie wiele dzieci siedzących pod salą bez butów, bo stopy się pocą i im gorąco, to zdejmują. Twoje małe dziecko spędza w szkole ok. 5 godzin dziennie, jeśli uczęszcza do świetlicy, to jeszcze więcej. Dobre buty na niedziele i na trening, a po szkole kapciochy z poliestru? No to Ty sobie siedź w pracy w takich 8 godzin, powodzenia. Ty siedzisz, chodzisz, a Twoje dziecko w tych butach też biega, skacze, ćwiczy na zajęciach wychowania fizycznego. Zadbaj o jego komfort, kapcie to nie jest bezpieczne obuwie szkolne.
  2. Zainwestuj w plecak lub tornister, który dziecko bez trudu będzie nosić samo. Mam w domu za chwilę pierwszaka. Chudziutkiego, leciutkiego chłopczyka, którego czeka noszenie swojego szkolnego dobytku na plecach. Widzę też uczniów mojej szkoły, którym ów dobytek z samochodu i do samochodu przenoszą rodzice. Ja tego robić nie zamierzam, w pełni sprawne dziecko powinno samo nieść swój plecak. A już moja i Twoja w tym głowa rodzicu, żeby uczynić tę czynność jak najmniej uciążliwą i męczącą. Plecak typu worek nie nadaje się dla małego dziecka kompletnie, a widuję u mnie maluchy z takimi napełnionymi worami, powykrzywiane lub ciągnące ten pseudo plecak po podłodze szkolnego korytarza. Do ciągnięcia jest też opcja, którą ja nazywam lotniskową (bo i czuję się na przerwach jak pracownik lotniska) czyli plecaki ze stelażem, kółkami i chowaną rączką. W zasadzie to takie małe walizki podróżne. Pewnie myślisz, że to super rozwiązanie, zapominasz tylko, że w szkołach są schody, masy schodów, które dziecko pokonuje, telepiąc tę ciężką walizę w ręku. Taka walizka rozbudza też wyobraźnię dzieci i podczas przerw wożą się na nich nawzajem, zrzucają z nich itd. Tego typu wynalazki zostaw na wakacyjne wyjazdy, w szkołach nie dorobiliśmy się jeszcze ruchomych schodów (o mamo, to by było super!). Zatem wydaj większą kwotę na plecak dobrej firmy, która bierze pod uwagę wszystkie niezbędne parametry, wagę, wymiary, zawartość odblasków, pas piersiowy itd. Dziecko ma nosić plecak, a nie Ty!
  3. Pamiętaj, bidon z piciem musi być na zewnątrz! Czemu umieściłam to w osobnym puknie? W ilu ja akcjach szybkiego wyciągania i ratowania książek i przyborów brałam udział w tym roku, to nie zgadniesz 😊. Dziecko bije się w pierś, że bidon zakręciło, a rzeczy w plecaku zalane, daj Boże, żeby tylko wodą. W domu dzieci są uważniejsze, w szkole się spieszą, są zaabsorbowane rówieśnikami, często robią coś szybko i niedbale. A potem te krokodyle łzy żalu i rozpaczy, a w domu jeszcze awantura i kara. To Ty rodzicu powinieneś dostać karę… dzieci nie potrafią tak przewidywać konsekwencji, ale jak ustalisz zasadę, że ma nie wkładać picia do plecaka, bo ma na to specjalną, osobną kieszeń, ono to zapamięta. Tylko musi tą kieszeń mieć! Więc myśl o tym, kupując tornister.
  4. Pudełko na drugie śniadanie nie musi mieć brokatu i srającego jednorożca, ma mieć pewne i łatwe w obsłudze zamknięcie. Tu podobnie jak z piciem… rozwalone po korytarzu kanapki, owoce… bo tak się jakoś to niefortunnie otwiera, że wszystko z małych rąk wypada. Byłam przez ten rok etatową „otwieraczką” niektórych pudełek z drugim śniadaniem. Tych egzemplarzy dziecko kompletnie nie było w stanie samodzielnie obsługiwać. A jak pakujesz w papier, to niech on będzie z powłoką nieprzemakalną, nikt nie lubi mieć tłustych stron w książce, ale każdy lubi masełko w kanapce. Taka prozaiczna sprawa, a tyle z tym kłopotów miewają nasi mali uczniowie.
  5. Na koniec coś, co nie dotyczy zakupu, a czynności, która musi wejść Ci w nawyk. Przeglądaj plecak dziecka i ograniczaj ilość niepotrzebnych przedmiotów. Dzieci to gadżeciarze, zbieracze, chwalipięty. Taka ich natura i dobrze, ale to, co czasem potrafią przynieść do szkoły, zadziwia stale nawet mnie. Pogadałam o tym z naszymi maluchami i większość z nich ma dwa piórniki- na przybory i na gadżety. W tym drugim są cuda i cudeńka, które rozpraszają uwagę na lekcjach, a na przerwach prowadzą czasem do kłótni i bijatyki. Autko zdalnie sterowane kolega skierował na schody i spadło albo ktoś na nie wbiegł i połamał, a przy okazji się wywalił i potłukł niemiłosiernie. Karty i figurki się pogubiły, na pewno ktoś mu je ukradł, koleżanka zepsuła jej święcący i piszczący długopis. A my podczas przerw mamy pilnować bezpieczeństwa, a nie szukać z zapłakanym dzieckiem zgubionej zabawki. Sprawdzaj plecak dziecka, będzie lżejszy o kilogram, jak wyjmiesz z niego rzeczy zbędne. Uwierz mi. 😉

Szkoła, do której idzie mały B ma chyba podobne do moich spostrzeżenia, bo dostaliśmy szczegółowe wytyczne co do plecaka i wyprawki oraz obuwia i stroju na wychowanie fizyczne.

       Teraz mi wywal pretensje, że Ciebie nie stać na dobre buty i porządny plecak, no dawaj! To ja Ci powiem tak…. skoro już nasze państwo prowadzi politykę rozdawnictwa, to niech przynajmniej te dzieci i ich komfort na tym skorzysta. A wbrew pozorom Twój budżet też, bo dobry plecak będzie służył kilka lat, a porządne buty sportowe wymienisz dopiero wtedy, gdy dziecko z nich wyrośnie. Jak widzę te kapciuszki po 19,90 wymieniane co miesiąc, to się zastanawiam, czemu rodzicom nie szkoda na to czasu i pieniędzy?

A teraz zrób z tym, co przeczytałeś, co chcesz. Obraź się albo zweryfikuj pewne zakupowe wybory.

Powodzenia!

1 komentarz

  1. To ja się przyłączę Drogi Rodzicu. Państwo w niezbadanej dobroci oprócz 300+ daje Ci darmowe podręczniki i ćwiczenia, za które jeszcze parę lat temu inni rodzice płacili grubą kasę. Doceń to i naucz swoje dziecko dbać o nie. Przede wszystkim obłóżcie . Tak, to Twój obowiązek – podobnie jak przypilnowanie by książki wróciły w dobrym stanie. Bibliotekarze szkolni , nie mają serio czasu naprawiać setek podręczników, którymi Twoje dziecko rzucało, pisało po nich i o które kompletnie nie dbało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *