Niemowlę na technologicznym głodzie!

          Ograny temat- dzisiejsze dzieci są uzależnione od technologii. No są. Nie da się ukryć. Wiem, że teraz zaangażowane i świadome mamy słodkich szkrabów do lat ok. 4 podniosą alarm, że one zadbały o wychowanie „bezekranowe”. Wierzę i chylę czoła. Sama minimalizowałam i nie było u mnie opcji niemowlaka z tabletem, czy telefonem w dłoniach.

Jak 1,5 roczny B podczas wczasów na Cyprze dostawał bajkę w tablecie na te 20 minut, byśmy mogli spokojnie zjeść kolację w restauracji, to później chlipałam w poduszkę, że niedobra i leniwa matka ze mnie. Od urodzenia czytanie bajek na dobranoc, rozmowy, codziennie spacery i czas na świeżym powietrzu. No i ta sielanka trwa, póki dziecko bardziej świadomie nie wejdzie w życie rówieśnicze. Mój 7 latek marzy o swoim telefonie i może sobie marzyć póki co. Uwielbia gadać z kolegami o grach komputerowych i filmikach na YT. Nie ma dnia, by nie zapytał, czy nie mógłby pograć na konsoli lub tablecie. Nie zawsze się zgadzam, ale też nie odcinam dziecka od tego całkowicie. Mamy ustaloną zasadę- w tygodniu nie ma absolutnie oglądania czegokolwiek na YT. W weekend może, ale czas jest ograniczony. Przywykł do tej zasady i raczej nie forsuje zmiany ustaleń.

No i co bym tu nie gadała, różowo i słodko pierdząco nie jest. W szkolnej świetlicy walczy o kilka minut przy komputerze, czeka w kolejce, zapisuje się na listę. Jak przyjdę go odebrać w TYM wyczekanym momencie, to wychodzi na syrenie, a mnie wstyd przed nauczycielami, bo syn mój jedyny nie chce ze mną wracać do domu, tylko wolałby pograć.

Nadal robimy wszystko, by miał alternatywę spędzania wolnego czasu- piłka, gry planszowe, podwórko. Latem na szczęście (i oby jak najdłużej) wygrywa rower, hulajnoga i szlajanie się z kolegami i koleżankami po okolicy. W  krótkie, zimowe popołudnia bardziej ciągnie go do wirtualnego świata gier.

No i cóż…. moje dziecko, jak każdy inny kilkulatek w dzisiejszych czasach chętnie przyjmowałby ten narkotyk w ilościach nieograniczonych. Nie chcę Cię martwić świadoma matko małego przedszkolaka, z twoim będzie tak samo. Nie jest to jednak koniec świata, bo ma Ciebie, a ty masz łeb na karku.

Pokolenie dzisiejszych dzieci to okaleczone pokolenie, poziom kompetencji społecznych leży i kwiczy. Ich kreatywność w świecie analogowym leci na łeb i szyję. Są nadwrażliwi, mają fobie, nerwice i traumy. No i są uzależnieni. To wiem nie od dziś, bo pracuję w szkole podstawowej. Okazało się jednak, że pewne sytuacje i pewne fakty są mnie jeszcze w stanie zdziwić i przerazić jednocześnie.

Podczas ferii zimowych odbyłam 5,5 godzinny lot. Tak się zdarzyło, że siedziała za nami rodzina z dwójką dzieci. Starszy chłopiec lat ok. 7, młodszy….niemowlę niespełna roczne. Po tych kilku godzinach wiem, że ten maluszek w pampersie i ze smoczkiem jest całkowicie uzależniony od tabletu i telefonu. Gdy nie miał któregoś z urządzeń w rękach, cały czas przeraźliwie krzyczał i płakał. To nie był płacz powodowany strachem lub wpływem odczuwalnych zmian ciśnienia. Dziecko się złościło, trzęsło i wymuszało na rodzicach ekran. Oczywiście większość lotu rodzice mu to zapewniali, co akurat dla nas było zbawienne, ale w chwilach startu, lądowania, karmienia, wyjść do toalety na zmianę pieluchy lub gdy tablet wywalczył starszy brat, niemowlę się rzucało, kopało i szarpało  nasze oparcia, targało mamę za włosy, biło brata. Byłam  zmęczona tym krzykiem, ale nie czułam złości. Widziałam bezradność matki i starałam się pomóc. Kilka razy udało mi się zagadać malucha. Chciałam, żeby ta kobieta wiedziała, że ją rozumiem. Dość było dookoła tej rodziny spojrzeń pełnych nienawiści. Ja czułam żal i lęk… o te dzisiejsze tabletowe dzieci.

            Nie wiem, jakie błędy popełniają Ci rodzice i nie po to ten tekst, by ich oceniać. Raczej po to, byśmy zrozumieli skalę problemu. Za kilka lat te niemowlęta będą moimi uczniami. Czy bardzo będą się różnić od obecnych rówieśników małego B? Czy to będą jeszcze inne dzieci? Jeszcze bardziej neurotyczne? Bardziej zaburzone? Z obowiązkowym załącznikiem w postaci opinii lub orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego?

Oby ten mały chłopczyk nie był normą, a wyjątkiem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *