Nie wiem. Nie rozumiem do końca mechanizmu, w który jedno po drugim wpadają moje wychowanki i wychowankowie. Mam wrażenie, że te maluchy są jak pyłki wciągane przez odkurzacz z taką siłą, że nic i nikt nie jest w stanie tego zatrzymać. Problem w tym, że tego wielkiego cyber odkurzacza już nigdy się nie wyłączy, on nie ma zbawiennego przycisku „off”. Szkoda.

Czytaj dalej

              Kolejna rozmowa z serii tych zasłyszanych, jak ktoś woli wprost- podsłuchanych, ale tak jakoś samoistnie, bo nikogo podsłuchiwać nigdy nie planuję. 😊

– zobacz, tu są ekstra leginsy i ta cena!- prawi młode dziewczę na oko lat 18,

– daj spokój, to było modne jakiś miesiąc temu, ja bym tego już nie ubrała- odpowiada zdegustowane drugie młode dziewczę,

– masz rację, takiego printu (dla niewtajemniczonych- wzór nadrukowany na leginsach 😉) się już nie nosi, poszukam czegoś na czasie- odpowiada pierwsza z dziewcząt.

Czytaj dalej

          W powszechnej wizji społecznej leżę teraz w hamaku, przygryzam sobie radośnie źdźbło trawy i odganiam natrętne, wrześniowe komary. Przymykam oczy i wspominam moje długie wakacje, a w sumie nadal jakbym je miała, bo przecież nauczyciel po 5 godzinach wychodzi do domu, a resztę społeczeństwa może mieć w dupie, prawda???

To ja Ci dziś odpowiem dosadnie… gówno prawda.

Czytaj dalej

Wiecie, dlaczego robimy często zachowawcze, dość schematyczne lekcje? Boimy się wyjść na śmiesznych w oczach uczniów. Mamy w sobie lęk, że przecież nauczycielowi nie wypada się „zbłaźnić”, że nas obgadają, że nas nie zrozumieją, że ta nasza pomysłowość i wychodzenie poza standardy na nic się nie zda, a tylko zrujnuje nasz poważny wizerunek.

Ja się nie boję. Nie wiem dlaczego, być może łatka śmieszności mniej mnie przeraża niż miano nudnej baby, na której lekcjach się śpi.

Czytaj dalej

Jestem taka malutka, maleńka, maluczka… jeśli chodzi o doświadczenie w pracy nauczyciela. Od kilkunastu lat walczę z materią tego zawodu, ale cały czas czuję się głupia. To nie jest skromność, a raczej dojrzałość, świadomość, że ta praca jest jak ciągłe gonienie za motylkiem po łące… już go mam, już go widzę z bliska, a on raptem zamacha skrzydłami i na nosie zostaje mi biały proszek. Gdybym go złapała, prawdopodobnie skazałabym go na rychłą śmierć. Żeby móc go podziwiać, muszę wykazać się sprytem, refleksem, finezją i wrażliwością, muszę stale zmieniać miejsce obserwacji i perspektywę patrzenia na to delikatne stworzenie.

Czytaj dalej

              Ostatnio znów krąży temat stary jak świat, wyświechtany i banalny- być czy mieć? Nawet dziś na FB mnie dopadł i się wypowiedziałam pod wpisem osoby, której kompletnie nie znam. Jednak dziś piszę krótko i w kontekście pewnych opinii, które mnie i nie tylko mnie dotyczą. Matki matkom bywają wsparciem, podporą i świetnym towarzyszem, sama tego doświadczyłam nie raz, ale matki matkom potrafią też wydrapać oczy, jak uważają, że coś ta druga rodzicielka robi źle.Czytaj dalej

              Trzeba dawać szansę, trzeba wierzyć w siłę powodzenia, trzeba ufać, że będzie dobrze… mówią Ci mądrzy, Ci od psychologii i relacji społecznych.

Żeby się pozytywnie nastawić do czekających mnie i moje zawodowe otoczenie zmian, wróciłam do niepozornej książki Johnsona Spencera „Kto zabrał mój ser?”. Krótka dość historia kilku zwierzątek, alegoria życia i nieuchronnych w nim zmian. Ser jest w niej tym, czego pożądamy, za czym gonimy, co czasem udaje nam się pochwycić i naiwnie wierzymy, że będzie nasze już na zawsze. A tu klops. Ktoś nam zawsze ser zabierze, no i co wtedy czynić? Jakie postawy my ludzie przyjmujemy? Co nas umacnia, a co nas niszczy?

Czytaj dalej

              Coś z nami jako rodzicami poszło nie tak. Jesteś jednym z nich? Chcesz wiedzieć, jakie są nasze dzieci? Czujesz już w kościach, jakimi ludźmi będą?

              Spędzam z dziećmi w wieku ok. 9-11 lat kilka godzin dziennie+ wyjścia, wycieczki itd. Po roku pracy w publicznej szkole podstawowej dobrze wiem, czuję i widzę, czego im brak, czego mają w nadmiarze, a o czym my rodzice kompletnie zapominamy.

Pierwsze tygodnie, miesiące były ciężkie, bo to dla mnie obcy świat. Nie wiedziałam, że tak mały człowiek potrafi być… roszczeniowy, okrutny, pozbawiony empatii, egocentryczny, skupiony na sprawach materialnych, pozbawiony kreatywnej, dziecięcej wyobraźni, nieporadny, niesamodzielny, ale i zagubiony, nadwrażliwy, nieświadomie łaknący granic, zasad i bliskości.

Czytaj dalej

              Zbliżał się Dzień Matki, wyruszyłam więc do „przybytku kobiecych uciech”, nie mylić z „przybytkami męskich uciech”, by zakupić prezenty. Kobiety kochają perfumy, kosmetyki i gadżety, zupełnie inne gadżety, niż panowie, wcale nie te elektroniczne z diodami i światełkami.

Przechadzałam się między regałami znanej, sieciowej perfumerii, dobrze wiem, co lubią moje mamy i szukałam czegoś, co je ucieszy. Zbyt wielu klientów nie było, co mnie nigdy nie dziwi, bo cena kremu pod oczy zaczyna się w takim miejscu od 129zł i szybuje do kilku tysięcy.

W tle moich poszukiwań dobiegają mnie słowa…

Czytaj dalej